Wymiana ciosów Sdpl : LPR (aktl.)

Wymiana ciosów Sdpl : LPR (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
LPR złoży wniosek o odwołanie z funkcji wicemarszałka Sejmu Tomasza Nałęcza (SdPl), który "oczernia i szkaluje posłów Ligi w swoich felietonach, a jak oczernia posłów to i Sejm".
Politycy zarzucają Nałęczowi także to, że na początku lat 90. był współzałożycielem Fundacji im. Kelles-Krauza finansowanej - jak powiedział Zygmunt Wrzodak - przez firmę Andrzeja Kuny i Aleksandra Żagla, w której pracował Władimir Ałganow. Dlatego - uważa LPR - Nałęcz nie zasługuje na bycie wicemarszałkiem Sejmu.

Sam Nałęcz uważa, że inicjatywa Ligi ma związek z wnioskiem SdPl o odwołanie ze składu komisji śledczej ds. PKN Orlen przedstawiciela LPR Romana Giertycha. Socjaldemokracji nie podoba się to, że Giertych kłamał relacjonując swoje spotkanie z Janem Kulczykiem na Jasnej Górze.

Wiceszef klubu LPR Janusz Dobrosz zapewniał jednak, że "nie chodzi o to, żeby było +oko za oko, ząb za ząb+". "Chodzi o to, że  nie mamy do niego (Nałęcza) zaufania i póki jest wicemarszałkiem, obiektywizmu w pracy parlamentarnej nie będzie, a będzie destrukcja komisji śledczej" - powiedział.

Dobrosz uważa, że marszałek i wicemarszałkowie powinni być obiektywni i bezstronni, "a Nałęcz nie może być wicemarszałkiem, a  z drugiej strony ziać nienawiścią do jednego z ugrupowań". Jako przykład "oczerniania" podano felietony Nałęcza w tygodniku "Wprost", w których "wyśmiewał on m.in. inicjatywę Ligi w sprawie reparacji wojennych".

Politycy Ligi uważają także, że poseł, który nie ma immunitetu, nie powinien być wicemarszałkiem. Nałęcz na początku października dobrowolnie zrzekł się immunitetu. Uchylenia immunitetu Nałęczowi domagał się b. prezes TVP Robert Kwiatkowski, który zarzucił Nałęczowi pomówienie w wypowiedziach udzielanych mediom w związku z aferą Rywina.

Według Wrzodaka, SdPl się uaktywniła, bo "panowie Celiński, Borowski i Nałęcz są zainteresowani, żeby ta komisja (ds. PKN Orlen) nie mogła dalej pracować". Nałęcz zarzuca Giertychowi, że  spotkał się z Kulczykiem, a on sam chodził na imieniny do  Aleksandry Jakubowskiej, jeszcze podczas prac komisji śledczej badającej sprawę Rywina, i razem z Rywinem składał się na obraz dla prezydenta Kwaśniewskiego - wyliczał Wrzodak.

Giertych po ujawnieniu jego spotkania z Kulczykiem powiedział, że  było to spotkanie przypadkowe a biznesmen zagadnął go tylko. Potem dopiero przyznał, że spotkanie zaplanowano i trwało ono kilkadziesiąt minut. Na czwartkowej konferencji posłowie Ligi tłumaczyli, że Giertych nie kłamał, a nieprecyzyjnie się wyraził. Nie można wszystkiego pamiętać, skoro spotkanie było półtora miesiąca temu - mówili. Robert Strąk (LPR) podkreślił także, że  nigdzie nie ma przepisu, który mówi, że można posła odwołać za  rzekome kłamstwo.

Posłowie Ligi skrytykowali także wniosek SdPl mówiąc, że jest on nieregulaminowy i sprzeczny z ustawą o komisji śledczej. Kotlinowski poinformował, że zwrócił się do marszałka Sejmu o  ekspertyzę w tej sprawie. Ocenił też, że wniosek SdPl ma charakter aktu politycznego. "Teraz kiedy komisja zmierza do wniosków, próba zdezawuowania pracy komisji i pracy Giertycha powinna być krytycznie oceniona" - dodał.

Jeśli politycy Ligi uważają, że w felietonach "Wprost" przekraczam dopuszczalne granice "to sądy stoją otworem". "Piszę tam prawdę" - skomentował zarzut LPR Marszałek Nałęcz.

Przyznał, że był współzałożycielem fundacji Kelles-Krauza, wymyślił jej patrona, ale - jak dodał - nie widzi najmniejszego związku ze sprawą PKN Orlen. Zapewnił także, że nie miał pojęcia o  finansach fundacji i tym że była finansowana przez Kunę i Żagla. "Żeby to był powód do odwoływania mnie z funkcji wicemarszałka -  nie rozumiem" - dodał.

Skomentował także swoją obecność na imieninach u Jakubowskiej: "Nie rozmawiałem z nią o sprawie Rywina, nie chciałem żadnych dokumentów, a już następnego dnia było wiadomo, że byłem na tej uroczystości".

Według Nałęcza, wniosek Ligi to uchylanie się od merytorycznej dyskusji. "To chęć stłuczenia termometru przez chorego dotkniętego gorączką kłamstwa" - porównał.

W wieczornym programie TVP1 "Prosto w oczy" Giertych powiedział z kolei, że Konrad Urbański - bliski współpracownik członka komisji śledczej ds. PKN Orlen Andrzeja Celińskiego (SdPl) - przekazywał Markowi Dochnalowi informacje na temat sytuacji energetycznej kraju. Dodał, że te informacje pochodziły z Sejmu, ze spotkań klubu SdPl, z układów politycznych związanych z ministrami". Według Giertycha, dowodami na to są podsłuchane rozmowy Marka D. z jego asystentem Krzysztofem P. oraz z Urbańskim.

Pytany, skąd wie, że informacje pochodzą z klubu SdPl, powiedział, że w rozmowach pada nazwa "borowiki" (tak potocznie określa się polityków SdPl).

"Ja nie wiem, czy te informacje przekazał pan poseł Celiński" -  zastrzegł Giertych. "Ta wątpliwość istnieje i muszę dla uczciwości sprawy to powiedzieć" - podkreślił poseł. Zaznaczył jednak, że "informacje o systemie energetycznym", przekazywane były przez współpracownika pana Celińskiego aresztowanym już Markowi Dochnalowi i Krzysztofowi Popendzie - po  złożeniu wniosku o powołanie komisji śledczej ds. PKN Orlen. "Pan Celiński nie miał prawa podpisać, iż jest bezstronnym członkiem komisji" - oświadczył Giertych.

Jego zdaniem, ta sprawa jest poważnym problemem dla klubu SdPl, stąd m.in. wniosek Socjaldemokracji o wykluczenie go z komisji śledczej. "To problem tak poważny, że powoduje te dramatyczne ruchy, różnego rodzaju apele, wnioski" - mówił.

"Nie mam pojęcia, o czym tu mowa, ja sobie nie  przypominam, żebyśmy na naszym klubie o sytuacji energetycznej rozmawiali. To jest bardzo poważny zarzut, na pewno w tej sprawie zażądamy tych protokołów. Moim zdaniem pan poseł Giertych jak zwykle ordynarnie kłamie" - powiedział uczestniczący w programie wicemarszałek Tomasz Nałęcz (SdPl).

O sprawie pisała poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza". Według niej, bliski współpracownik Celińskiego Konrad Urbański pracował u lobbysty Marka Dochnala i wiedział o korumpowaniu przez niego Andrzeja Pęczaka. Urbański - finansista i menedżer z obywatelstwem angielskim - ostatnio był wiceprezesem należącej do Dochnala Larchmont Capital.

Urbański był w latach 2001-02 współpracownikiem Celińskiego, gdy ten kierował Ministerstwem Kultury w rządzie Leszka Millera.

Według osoby związanej z firmą Dochnala, Urbański współpracował z  Dochnalem od 2000 r., czyli również w tym czasie, gdy doradzał Celińskiemu w  Ministerstwie Kultury. Dochnal od kilku lat kupował od Urbańskiego analizy ekonomiczne robione przez niego w ramach jego pracy w  firmie BMF (Business Management Finances).

Celiński zapewniał, że nie wiedział o współpracy Urbańskiego z Dochnalem i podkreśla, że Urbański nie był w  ministerstwie zatrudniony, tylko "nieodpłatnie pomagał zdobywać informacje na temat audytu publicznych pieniędzy w sektorze kultury.

em, pap

 0

Czytaj także