Warszawski sąd okręgowy, który rozpoznawał pozew Agory przeciwko Lepperowi, uznał, że 8 tys. jest wystarczającym zadośćuczynieniem, zaś stosowne przeprosiny lider Samoobrony ma zamieścić na pierwszej, drugiej lub trzeciej stronie "Gazety Wyborczej" na własny koszt. Przegrana strona procesu musi też pokryć koszty poniesione przez stronę wygraną - sąd nakazał Lepperowi wypłacenie Agorze 4,6 tys. zł z tego tytułu.
Proces trwał dwa i pół roku. Lepper sześciokrotnie był wzywany do sądu na przesłuchanie w tej sprawie, ale nigdy się nie stawił - sąd postanowił więc wydać wyrok bez jego zeznań i podkreślił, że to na pozwanym ciążył obowiązek wykazania, że miał prawo formułować swoje zarzuty - Lepper zaś tego obowiązku nie dopełnił.
W 2002 r. Lepper kilkakrotnie, m.in. na kongresie Samoobrony i w książce pt. "Lista Leppera", zarzucił Agorze, że korzystała ze zwolnień podatkowych za 2000 rok. Przewodniczący Samoobrony podawał różne kwoty rzekomych zwolnień: 600 mln zł, 1,8 mld zł, 2 mld zł, a nawet "miliardy złotych". Spółka zaprotestowała przeciw rozpowszechnianiu przez Leppera "kłamstw i pomówień na temat Agory i prowadzonej przez nią działalności".
Czwartkowe orzeczenie sądu jest nieprawomocne. Nie wiadomo, czy Lepper będzie się od niego odwoływał, bo w czwartek nie było w sądzie ani jego, ani reprezentującego go w tej sprawie mec. Henryka Dzido.
Wyrok w pełni satysfakcjonuje spółkę - powiedział natomiast dziennikarzom mec. Piotr Rogowski, występujący w imieniu Agory. Dowodzi on, że "nikt w tym kraju nie oże czuć się bezkarnie - także polityk i parlamentarzysta. Nie każdej sytuacji uda mu się schować za immunitetem".
Prawnik Leppera twierdził początkowo, że jego klient nie może odpowiadać przed sądem właśnie z uwagi na chroniący go immunitet - sąd przypomniał jednak już na początku tego procesu, że immunitet nie chroni w sprawach cywilnych.
em, pap