Lew na wolności (aktl.)

Lew na wolności (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
We wtorek, po 43 dniach w areszcie, Lew Rywin wyszedł na wolność. Stało się to po decyzji Sądu Apelacyjnego w Warszawie (SA), który wstrzymał wykonanie orzeczonej prawomocnie kary 2 lat więzienia.
Tuż po godz. 17 Rywin stanął w bramie aresztu. Nieco chudszy niż  18 kwietnia, gdy tam wchodził, w białej rozpiętej koszuli, szukał przez dłuższą chwilę czekającego nań samochodu i przedzierał się przez tłum reporterów.

"Chciałem podziękować tym ludziom, którzy pomogli mi przeżyć te  okropne chwile. Bardzo, bardzo im wszystkim dziękuję, tym tysiącom ludzi, którzy pisali do mnie, którzy złożyli swoje podpisy pod  apelem" - powiedział Rywin.

Nawiązał w ten sposób do wspartego apelem ok. 2 tys. osób listu żony i syna, którzy poprosili ministra sprawiedliwości o  interwencję. Przypomnieli choroby, które stwierdzili biegli: rozległą chorobę wieńcową, nadciśnienie, zaawansowaną cukrzycę, zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa, a także "stały stres". Pisali, że stan zdrowia Rywina jest "dramatyczny", a odmowa przerwy w  odbywaniu przezeń kary "zakrawa na usiłowanie morderstwa".

Rywin powiedział dziennikarzom, że ma "określony stosunek do  prasy, bo każde jego słowo jest wykorzystywane w sposób obrzydliwy", dlatego z jego strony nie będzie żadnych komentarzy. "Jestem po operacji serca i chcę dostać się do domu" - powiedział zniecierpliwiony, zanim wsiadł do samochodu.

SA uznał, że sąd okręgowy ma ponownie zbadać wniosek obrony o  odroczenie wykonania kary z powodu złego stanu zdrowia skazanego. Do czasu prawomocnego zakończenia tej procedury Rywin będzie przebywał na wolności.

Tym samym sąd uwzględnił zażalenie adwokatów producenta filmowego na postanowienie Sądu Okręgowego (SO), który 18 kwietnia oddalił ich wniosek o odroczenie wykonania kary. Właśnie tamtego dnia Rywin zaczął odbywać karę w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w  Warszawie. Rywin jest prawomocnie skazany za pomoc w płatnej protekcji nieustalonym osobom wobec Agory.

Teraz postanowienie SO zostało uchylone, a wniosek o odroczenie kary ma wrócić do ponownego zbadania przez SO. SA nie określił ram czasowych zwolnienia Rywina, gdyż będą one zależały od terminu zakończenia tej procedury. Od ponownej decyzji SO strony będą znów mogły odwołać się do SA.

Motywy decyzji SA przedstawili dziennikarzom obrońcy Rywina, którzy nie kryli satysfakcji (posiedzenie odbywało się bez udziału mediów). Dopiero potem rzeczniczka SA sędzia Barbara Trębska potwierdziła treść wydanego postanowienia.

Jeden z obrońców mec. Wojciech Tomczyk powiedział reporterom, że  jeszcze we wtorek Rywin może wyjść na wolność. Według niego, SA uznał, że 18 kwietnia SO popełnił nieprawidłowości, a stan zdrowia Rywina "uzasadnia uważne przyjrzenie się, czy można wobec niego wykonywać karę".

Inny obrońca mec. Piotr Rychłowski dodał, że lekarze, którzy wypowiadali się przed SO 18 kwietnia, nie byli na liście biegłych sądowych i nie znali warunków w szpitalu więziennym (a wypowiedzieli się, że Rywin będzie miał tam zapewnione właściwe warunki). Rychłowski nie wiedział, czy Rywin po zwolnieniu uda się wprost do domu, czy do jakiejś placówki szpitalnej.

Trębska przyznała, że SA zarzucił SO m.in., że w swym lakonicznym uzasadnieniu decyzji z 18 kwietnia nie napisał, czy zakład przy Rakowieckiej spełnia warunki, o jakich mówili biegli przed SO (chodziło m.in. o posiadanie zaplecza szpitalnego i możliwość diety). SO nie wziął też pod uwagę opinii biegłych, że po zabiegu koronarografii będzie konieczna przerwa w karze.

Składowi SA przewodniczył sędzia Jan Krośnicki, który przez kilka lat był szefem Sądu Lustracyjnego (jest to wydział SA).

Przedstawiciel Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie był przeciwny uwzględnieniu przez SA zażalenia obrony. Rzecznik prokuratury Zbigniew Jaskólski nie chciał komentować postanowienia SA. Nie  chciał też przesądzać, jakie stanowisko zajmie prokuratura przy ponownym wniosku o odroczenie kary.

Przed posiedzeniem sądu obrońcy byli umiarkowanymi optymistami. Spytany, czy liczy, że sąd zwolni Rywina z aresztu, jeden z  obrońców, mec. Piotr Rychłowski odpowiedział, że liczy na  "sprawiedliwą decyzję".

Z wtorkowej decyzji wynika, że w innym terminie SA zbada zażalenie obrony na decyzję z 16 maja, kiedy to Sąd Okręgowy nie  udzielił Rywinowi przerwy w karze.

Rywin opuścił więzienie na podstawie oryginału postanowienia sądu dostarczonego do więzienia przed godz. 17. "Nie zwalniamy na faks, musimy mieć oryginał" - mówiła rzeczniczka służby więziennej Luiza Sałapa.

"Gazeta Wyborcza" i "Agora" nie chciały we wtorek komentować wtorkowych wydarzeń.

27 grudnia 2002 r. "Gazeta Wyborcza" napisała, że Rywin domagał się w lipcu 2002 r. 17,5 mln dolarów od wydawcy tego dziennika -  Agory SA. W zamian miał oferować przeprowadzenie korzystnych dla  spółki zmian w projekcie nowelizacji ustawy o rtv. W nagraniu rozmowy, którego potajemnie dokonał redaktor naczelny "GW" Adam Michnik, Rywin mówił, że jest pośrednikiem "grupy ludzi, która trzyma w ręku władzę". Pieniądze miały być przeznaczone m.in. dla  SLD; "GW" miała zaprzestać krytykowania premiera, a Rywin - zostać szefem Polsatu, który Agora chciała kupić. Ówczesny premier Leszek Miller mówił, że nie zlecał nigdy Rywinowi pośrednictwa w żadnej sprawie.

Prokuratura oskarżyła Rywina o płatną protekcję, czyli powoływanie się na wpływy u władz w zamian za łapówkę. SO w  kwietniu 2004 r. niejednogłośnie zmienił kwalifikację czynu i  skazał go na 2,5 roku za usiłowanie oszustwa. W 2004 r. SA uznał, że Rywin jest winny pomocy w płatnej protekcji ze strony nieustalonej grupy osób i obniżył wyrok do 2 lat. Zarówno oskarżenie, jak i obrona zapowiadają kasację do Sądu Najwyższego.

"Aferą Rywina" od stycznia 2003 r. do kwietnia 2004 r. zajmowała się sejmowa komisja śledcza. W efekcie jej prac Sejm przyjął wniosek mniejszości, będący raportem autorstwa posła PiS Zbigniewa Ziobry, do sprawozdania tej komisji. Raport Ziobry zawiera konkluzję, że Rywina do Agory wysłała grupa, w skład której wchodził Miller, była wiceminister kultury Aleksandra Jakubowska, były szef gabinetu politycznego Millera Lech Nikolski, były prezes TVP Robert Kwiatkowski i sekretarz KRRiT Włodzimierz Czarzasty.

ss, ks, pap

 0

Czytaj także