Dotychczasowy rekord należał do Grzegorza Wieczorka. Padł on w 2011 roku – Perca fluviatilis ważył aż 2,69 kilograma.
A okaz, który prawie dekadę później pozwolił kolejnemu pasjonatowi znaleźć się na językach całego środowiska wędkarskiego?
Ziemia Lubuska. Nad Jeziorem Głębokim padł nowy rekord Polski
Zbigniew Czarny udzielił wywiadu miesięcznikowi „Wiadomości wędkarskie” – jego relacja z wyprawy w formie artykułu ukazała się w sieci w ubiegłym tygodniu.
Pod koniec października pasjonat wybrał się nad Jezioro Głębokie na Ziemi Lubuskiej. Swoje wędkowanie zaczął od złowienia kilku płotek – każda miała długość około 15 centymetrów. Następnie przynęty lądowały kolejno na haczyku wędki.
W dniu, kiedy szczególnie dopisało mu szczęście, zarzucał przynętę na odległość około 25 metrów od brzegu. Ryby nie chciały jednak współpracować – nie reagowały na Rutilus rutilus. Czarny ani myślał się jednak poddawać. W końcu zapadł zmierzch, co w dalszym ciągu nie zniechęcało wędkarza – ze swojego bogatego doświadczenia wie on bowiem, że szczupaki pospolite (Esox lucius) – bo to na nich mu wówczas zależało – nawet po zmroku chętnie chwytają za haczyk.
Mimo trudnych warunków oświetleniowych dostrzegł on, że spławik porusza się na wodzie. Wtedy rozpoczął się taniec.
Ryba pozostawała długo na dnie, ale pasjonat w końcu dopiął swego i sprawił, że znalazła się bliżej brzegu. Wtedy pierwszy raz zdał sobie sprawę z faktu, że to nie szczupak jest na jego haczyku.
„Ogromy okoń, nie do wiary! Przypomniały mi się opowieści nurków, którzy opowiadali o kolosalnych okoniach, jakie widzieli w zakamarkach jeziora. Holowana ryba raz jeszcze zdołała zerwać się do walki, ale w końcu osłabła i dała się podebrać” – opowiada redakcji „WW” rekordzista.
Takie wymiary miał okoń
Jakie wymiary miała ryba? Był to okaz o długość 52 centymetrów. Ale to nie wszystko – ważył bowiem aż 2,76 kg.
„Mogłem podziwiać jego niespotykane kształty, był bardzo wygrzbiecony i miał ogromny brzuch. Mogę tylko zgadywać, że te kształty to nie tylko efekt jesiennego żerowania, ale być może była to samica i brzuch miała wypełniony ikrą” – tłumaczy.
Po wszystkim ryba mogła na powrót cieszyć się wolnością, trafiła bowiem do zbiornika wodnego.
Czytaj też:
Nocny połów zaskoczył wędkarkę. Karaś pobił rekord łowiskaCzytaj też:
Są nowe terapie, ale pacjenci wciąż czekają. Hematologia na rozdrożu
