"Według mojej wiedzy, z naszej strony wszelkie procedury dotyczące transportowania śmigłowcem poszkodowanych zostały zachowane, pacjent był właściwie zabezpieczony" - powiedział rzecznik Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, Robert Gałązkowski.
Jak podkreślił, nie chciałby wypowiadać się na temat przyczyn wypadku, które ustali policja i prokuratura, ale według jego informacji, w ostatniej fazie transportu na pokładzie helikoptera Mi-2 doszło do szamotaniny. Pobudzony pacjent poturbował jednego z członków załogi, zerwał blokadę drzwi, otworzył je i wyskoczył.
Taki przebieg wydarzeń potwierdzają wstępne ustalenia policji. "Pacjent zaatakował sanitariusza - kopnął go w nogę, łamiąc ją. Po chwili natarł na drzwi i wypadł ze śmigłowca" - powiedział PAP podkom. Grzegorz Wierzbicki z sosnowieckiej policji.
Prowadzona na miejscu akcja reanimacyjna nie powiodła się. Nie wiadomo, co było motywem zachowania mieszkańca Wojkowic Kościelnych. Przeprowadzone zostaną badania na zawartość różnych substancji w jego organizmie. Sprawę wyjaśnia sosnowiecka policja i komisja ds. wypadków lotniczych.
ks, pap