Tragiczna śmierć 41-letniej pacjentki w ciąży. Oto co wykazała kontrola w szpitalu

Tragiczna śmierć 41-letniej pacjentki w ciąży. Oto co wykazała kontrola w szpitalu

Kobieta w gabinecie ginekologicznym, zdjęcie ilustracyjne
Kobieta w gabinecie ginekologicznym, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / Yakobchuk Viacheslav
Śmierć ciężarnej pacjentki, która nastąpiła niedługo po przeprowadzeniu zabiegu, wstrząsnęła mieszkańcami Śląska. Do zdarzenia doszło na terenie jednej z prywatnych placówek medycznych. Co wykazała kontrola NFZ?

W niepublicznym szpitalu w Bielsku Białej, po pewnym czasie od wykonanego cesarskiego cięcia, stwierdzono zgon 41-latki. Tragedię tę w pierwszej połowie października ubiegłego roku nagłośnił TVN24. Stacja informowała, że kobieta została bez opieki lekarza ginekologa po przeprowadzonym zabiegu.

Wkrótce po tym niepokojącym zdarzeniu prokuratura wszczęła postępowanie. Wykazało ono, że – jak pisze redakcja – „błędy, które przyczyniły się do śmierci kobiety, nie były jednorazową sytuacją”. W związku z tym szpital został wykreślony przez władze województwa z listy placówek med. Zdecydowano też o nałożeniu na firmę kary finansowej w wysokości 363 tysięcy złotych. „Z ustaleń kontroli wynika, że pacjentki pooperacyjne były pozostawione wyłącznie pod opieką położnych, zaś stwierdzone nieprawidłowości miały charakter systemowy, a nie incydentalny” – brzmi stanowisko Narodowego Funduszu Zdrowia, które zacytowane zostało w tekście TVN24.

Placówka nie zgodziła się z decyzją NFZ – jej przedstawiciele zdecydowali o złożeniu odwołania.

Śląsk. Tragedia w Bielsku-Białej. Szczegóły dotyczące kontroli w szpitalu: Sprzęt nie miał aktualnych przeglądów

W poniedziałek (2 lutego), w wiadomości przesłanej na skrzynkę e-mailową redakcji, NFZ przekazał, że odwołanie zostało rozpatrzone negatywnie, co oznacza, że „nałożona na szpital kara pozostaje w mocy”. Fundusz „w całości oddalił zastrzeżenia do wyników kontroli” i „podtrzymał wszystkie ustalenia, negatywną ocenę placówki oraz nałożone sankcje finansowe”.

Źródło podaje szczegóły. Wykazała ona, iż ciężarna „została bez opieki ginekologa” po wykonaniu zabiegu. Przedstawiciele NFZ rzucili też okiem na sprzęt med., który „nie miał aktualnych przeglądów technicznych”.

Dziennikarze TVN24, którzy opisywali sprawę, twierdzą, że „normą było to”, iż po wykonaniu cesarskiego cięcia ginekolog opuszczał szpital.

Feralnego dnia, kilka godzin po operacji, 41-latka nie żyła.

Czytaj też:
Nieznany obiekt spadł na jednostkę wojskową. Pilny komunikat służb
Czytaj też:
Wstrząsające fotografie z Zakopanego obiegły sieć. To realne zagrożenie