Siarczyste mrozy w Polsce. Dwie grupy szczególnie zagrożone. Lekarka ostrzega

Siarczyste mrozy w Polsce. Dwie grupy szczególnie zagrożone. Lekarka ostrzega

SOR w szpitalu
SOR w szpitalu Źródło: Shutterstock / FotoDax
Wzrasta liczba osób w ciężkiej hipotermii, które trafiają na szpitalne oddziały. Lekarka wskazała, które grupy są najbardziej narażone. – W medycynie obowiązuje zasada: „pacjent nie jest martwy, dopóki nie jest ciepły i martwy” – mówi Medonetowi dr n. med. Beata Wudarska.

W Polsce utrzymują się ekstremalnie niskie temperatury, a w wielu regionach kraju wartości na termometrach kształtują się na poziomie poniżej -20℃. Zgodnie z danymi, które udostępniło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, od 1 listopada 2025 r. z powodu wychłodzenia zmarły w Polsce 42 osoby. Narażone są szczególnie te w kryzysie bezdomności, ale także mieszkańcy nieogrzewanych domów.

Siarczyste mrozy w Polsce. Dwie grupy szczególnie zagrożone

W ostatnich dniach liczba osób w ciężkiej hipotermii, które trafiają na szpitalne oddziały, wzrasta, a najwięcej interwencji dotyczy osób, które zasnęły na dworze po spożyciu alkoholu. – To ludzie, którzy kładą się w parku, na przystanku, przy drodze. I często przeżywają tylko dlatego, że ktoś ich zauważy i wezwie pogotowie – mówi Medonetowi dr n. med. Beata Wudarska, specjalista medycyny ratunkowej, lekarz SOR.

Druga grupa pacjentów to osoby mieszkające w ogródkach działkowych. – Niestety, co roku widzimy, że to duża część naszych pacjentów z hipotermią. Czasem wystarczy jedna zimniejsza noc, by temperatura ciała zaczęła niebezpiecznie spadać – podkreśla.

– W medycynie obowiązuje zasada: „pacjent nie jest martwy, dopóki nie jest ciepły i martwy”. To oznacza, że kiedy trafia do nas osoba z objawami hipotermii, walczymy do końca, jednocześnie intensywnie ogrzewając organizm — tłumaczy dr n. med. Wudarska.

33 stopnie to poważny „sygnał alarmowy”. Lekarka ostrzega

Jak podkreśla lekarka, jeżeli temperatura ciała nie spadnie poniżej 30℃, pacjent zwykle ma realne szanse, żeby przeżyć. – Nawet 33℃ to już poważny sygnał alarmowy, ale wciąż taki, przy którym możemy działać – zaznacza.

Jeżeli jednak wychłodzenie jest głębokie i dochodzi do utraty przytomności i zatrzymania krążenia, sytuacja znacznie się komplikuje. Ekspertka dodaje, że w takich sytuacjach ogrzewanie pacjenta nie sprowadza się do „nałożenia koca i podania herbaty”, ale w grę wchodzą zaawansowane działania, takie jak płukanie otrzewnej czy pęcherza moczowego ciepłymi płynami.

Czytaj też:
Potężna fala mrozów atakuje Polskę. Wtedy będzie przełom. Nowa prognoza
Czytaj też:
To wcale nie pomaga na mrozie! To jeden z najbardziej niebezpiecznych mitów

Opracowała:
Źródło: WPROST.pl / Medonet