Kulisy działania elitarnych szkół. Dyrekcja ostrzega, nauczyciele rywalizują, a uczniowie z „ultimatum”

Kulisy działania elitarnych szkół. Dyrekcja ostrzega, nauczyciele rywalizują, a uczniowie z „ultimatum”

Uczniowie w szkole, zdjęcie ilustracyjne
Uczniowie w szkole, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock / antoniodiaz
Najlepsze szkoły z rankingów cieszą się sporym zainteresowaniem. Ci, którzy zetknęli się z nimi osobiście zdradzają, że nie zawsze jest różowo.

Elitarne licea swoim poziomem przyciągają wielu uczniów. W trakcie roku szkolnego ci, którzy szło nieco gorzej, byli nakłaniani do odejścia. – Znam przypadki, w których osobom niespełniającym pewnego pułapu oferowano „ultimatum”. W jednym skrajnym przypadku było to powiedziane wprost: zaliczę ci semestr, jeśli zmienisz szkołę – zdradziła w rozmowie „Strefą Edukacji” absolwentka jednego z topowych liceów.

Emerytowana nauczycielka jednego z liceów oznaczonych złotą tarczą perspektyw ubolewała, że „nauczyciele również ścigają się w osiągnięciach swoich uczniów”. Presja idzie również „z góry”. – II „a” już to robiła, zaraz rodzice zaczną się pytać, czemu w II „c” jeszcze tego nie było... Takie niby ostrzeżenia często można usłyszeć od dyrekcji – wspomina nauczycielka.

Ujawniono mroczne sekrety najlepszych liceów. Nauczycielka zdradziła, jakie zachowanie ją dotknęło

Często uczniowie prestiżowych szkół decydują się korzystać z korepetycji. Dagmara, czynna nauczycielka szkoły średniej przyznaje, że czasem dzieci i młodzież decydują się na to, pomimo że „znakomicie radzą sobie z przedmiotem”. Jak dodaje rodzice „po prostu czuli się dzięki temu pewniej”. Nauczycielka przyznała, że kiedy dowiedziała się, że jej uczniowie korzystają z korepetycji, było to dla niej bolesne.

Dyrektor jednego z warszawskich liceów zauważyła, że ważną rolę sukcesie odgrywa również środowisko rówieśnicze. Zdaniem absolwentki „złotego” liceum „presja jest pojęciem nadużywanym”. – Lubimy takie skrajności, najchętniej szukamy mrocznych stron we wszystkim. W szkole bywa ciężko, to jasne – przyznała. Zauważyła jednocześnie, że „nie można zaprzeczyć, że istnieją ludzie, którzy w sposób naturalny do wiedzy dążą”.

Czytaj też:
Po porodówkach przyszedł czas na przedszkola. Demografia zmienia Polskę
Czytaj też:
Burza po słowach wiceszefowej MEN. „Zabrakło refleksji i przeprosin”

Źródło: Strefa Edukacji