14 maja mija termin zakończenia śledztwa ws. zaginięcia Beaty Klimek. Postępowanie zostanie jednak po raz kolejny przedłużone, o pół roku, do połowy listopada – poinformował „Fakt”. Jak podała prok. Małgorzata Wojciechowicz z Prokuratury Regionalnej w Szczecinie „prokurator prowadzący ma w planach przeprowadzenie kolejnych czynności procesowych”. Ze względu na dobro śledztwa szczegóły nie są jednak podawane do wiadomości opinii publicznej.
Celem jest, aby w przypadku zamieszania pewnej osoby w śledztwo dotyczące zniknięcia 47-latki, nie dostarczyć zbyt dużej wiedzy o stanie postępowania. Śledztwo toczy się jednak w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Głosu w związku z zaginięciem Beaty Klimek nie chce zabierać także rodzina mieszkanki Poradza i jej mąż. Sąsiedzi też niespecjalnie chcą komentować całą sytuację, ale są wyjątki.
Zaginięcie Beaty Klimek. Sąsiedzi zabrali głos
– Ten szum medialny zaszkodził całej naszej wiosce. Ludzie się boją, nikt nie chce już nic mówić – powiedziała na początku kwietnia jedna z kobiet. 61-latka wraz z córką mieszkała tuż obok Beaty Klimek, ale jak przyznają, słabo ją znały. – Była zamknięta w sobie – stwierdziły. – Chciałabym, żeby Bóg sprawił, żeby ona żyła, ale biorąc pod uwagę jej sytuację, to na jej miejscu nigdy bym tu nie wróciła – przyznała 61-latka.
Mieszkanki Poradza oceniły również decyzję o przyjęciu trojga dzieci. Sąsiadka zaznaczyła, że kiedyś rozmawiała na ten temat z 47-latką. – Na twarzy miała wypisane, że to ją przerastało. Była zmęczona, znużona. Dzieci dokazywały, nie było jej łatwo – ujawniła 61-latka. Kobieta podsumowała, że kiedyś powiedziała Beacie Klimek, że „trzeba mieć odwagę życiową, żeby wziąć na wychowanie troje dzieci”. – Odpowiedziała mi, że to tak nie miało być – zakończyła sąsiadka.
Czytaj też:
Nowe informacje w sprawie zaginięcia Beaty Klimek. Co wiedzą śledczy?Czytaj też:
„Cichy skandal” w sprawie Beaty Klimek. Pojawiły się nowe informacje
