Według Morzyckiego, rada zgodziła się też na prowadzenie przez zarząd UL rozmów z kierownictwem SLD w sprawie wystawienia wspólnych list w wyborach do Sejmu. "Pewne rozmowy były już prowadzone, nie zakończyły się żadną decyzją" - poinformował Morzycki.
Jak podkreślił, zgodę na porozumienie w sprawie wspólnych list UL uzależnia od dwóch rzeczy - "programu i ludzi". Wyjaśnił, że w kwestii programu UL oczekuje od SLD "rzeczywistego lewicowego zwrotu", drugi warunek to wystawienie przez SLD "ludzi wiarygodnych i nieskompromitowanych".
"Ci wszyscy, którzy dziś próbują wbić osinowy kołek w lewicę, forsując (w SLD ) kandydatury ludzi skompromitowanych, bezideowych, którzy doprowadzili lewicę do takiego stanu, w jakim się znalazła, uniemożliwiają nasze porozumienie" - powiedział Morzycki. Przyznał, że myśli tu m.in. o b. premierze Leszku Millerze.
W piątek Miller powiedział na spotkaniu z łódzkimi działaczami SLD, że chciałby kandydować do Sejmu z ostatniego miejsca listy Sojuszu.
"Trzymamy kciuki za Wojtka Olejniczaka (nowego szefa SLD ), chcemy, żeby mu się to dzieło odnowy SLD powiodło, bo to leży w interesie lewicy" - podkreślił Morzycki. Wyraził nadzieję, że rozmowy z SLD będą sfinalizowane w ciągu najbliższych dni.
Morzycki poinformował też, że UL będzie uczestniczyła w rozmowach na temat budowy wspólnego lewicowego bloku w wyborach do Senatu. Mają go tworzyć cztery ugrupowania: UL, SLD, Socjaldemokracja Polska i Unia Pracy.
ks, pap