W czwartek (29 stycznia), w mieszkaniu na terenie osiedla spółdzielczego w Kępnie, stwierdzono zgon dziewczynki. Wynajmowała je Ukrainka, a zmarła to jej córka. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, nie tylko one przebywały w lokalu, bowiem w każdej chwili wejść do niego mógł kolejny obywatel Ukrainy. 24-letni mężczyzna znajdował się w posiadaniu kompletu kluczy do drzwi.
Feralnego dnia, gdy doszło do tragedii, sąsiedzi Ukrainki uznali, że w mieszkaniu ktoś zapomniał zakręcić kran. Spostrzegli wylewającą się z niego wodę. Próbowali nawiązać kontakt z najemczynią, ale ta nie odpowiadała. Jak się okazało, kobieta była w tym czasie w pracy. W międzyczasie ktoś wezwał policję. Podjęto decyzję o wyważeniu drzwi – po wejściu do lokalu, w zalanym przedpokoju, znajdowała się nieprzytomna dziewczynka. Pilnie wezwano do niej karetkę pogotowia, jednak zespół ratownictwa medycznego, mimo usilnych starań, nie był w stanie przywrócić jej funkcji życiowych.
Zwłoki poddane zostały sekcji, która wykazała, że 14-latka zmarła przez uduszenie. Podejrzanym o odebranie jej życia jest 24-latek.
Wielkopolska. Tragedia na terenie Kępna. Młody Ukrainiec może otrzymać karę dożywocia
1 lutego Sąd Rejonowy w Kępnie zgodził się na zastosowanie wobec podejrzanego 24-latka środka zapobiegawczego – ustaliła PAP. Prokuratura wnioskowała o trzymiesięczny areszt dla 24-latka. Organy ścigania poinformowały w niedzielę, że wymiar sprawiedliwości zdecydował o umieszczeniu go za kratami, ponieważ zachodzi w jego przypadku „obawa ucieczki, ukrycia się” lub być może zdecydowałby się on „bezprawnie wpływać na tok postępowania”.
Mężczyzna, który podejrzany jest o zabójstwo, przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Miał udusić ofiarę w trakcie sprzeczki. Za popełnione przestępstwo, według Kodeksu karnego, grozi mu 10-30 lat pozbawienia wolności albo dożywotnie więzienie.
Czytaj też:
Szukała go policja, straż i mieszkańcy wsi. Zaginiony zamarzł blisko domuCzytaj też:
Potężny pożar Biedronki. Kłęby czarnego dymu nad miastem
