"Przewoźnik nie był moim agentem" (aktl.)

"Przewoźnik nie był moim agentem" (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Były kapral SB Paweł Kosiba, autor przypisanej mu notatki znalezionej w zbiorach IPN, powiedział, że Andrzej Przewoźnik nie był jego agentem. "Nie posiadam żadnej wiedzy na ten temat" - dodał.
"Informacje zawarte w notatce na temat pana Przewoźnika były zasłyszane od współpracowników. Ja z panem Przewoźnikiem nigdy się nie spotkałem, ani nie współpracowałem" - podkreślił Kosiba.

Sam Przewoźnik w środę wieczorem w TVN24 zapowiedział złożenie w  czwartek do sądu lustracyjnego wniosku o autolustrację. Pytany, czy złoży również wniosek do IPN o przyznanie mu statusu pokrzywdzonego, powiedział: "W tej sytuacji jaka jest i w tej sprawie jaka jest, IPN nie jest dla mnie instytucją zaufania publicznego. Mówię to z bólem".

Kosiba w rozmowie z PAP podkreślił, że "jeżeli się prowadzi grę polityczną, to można wszystko odczytać tak, jak się chce". "Ja burzy w szklance wody nie wywołałem" - dodał. "Nie wiem w jaki sposób dziennikarze zdobyli informacje, że pan Przewoźnik był agentem" - dziwił się.

Tymczasem w środę wieczorem "Gazeta Wyborcza" opublikowała na  swym portalu internetowym oświadczenie Kosiby, które przekazał jesienią 1990 roku do komisji weryfikującej funkcjonariuszy krakowskiej SB. Można w nim m.in. przeczytać: "Moimi TW (tajni współpracownicy mający teczki personalne - PAP) były takie osoby jak (...): 4. Przewoźnik Andrzej" pseud. "Łukasz" nr ewid. 33592 zam. Kraków ul. Kościuszki 21/10".

Kosiba, komentując to, powiedział PAP: "Z tego co pamiętam, pisałem o innych TW, a nie moich, ponieważ pan Andrzej Przewoźnik nigdy nie był moim TW. Możliwe, że pisząc popełniłem przekłamanie". Dodał, że pisząc o Przewoźniku opierał się na  informacjach zasłyszanych, podawanych przez współpracowników. "To  była notatka pisana w określonym celu, wymagająca weryfikacji. Nie jest to przecież dokument IPN" - powiedział.

Tymczasem Zbigniew Fijak, który 15 lat temu otrzymał od Kosiby materiały m.in. na temat Przewoźnika, powiedział PAP, że  informacje zawarte w notatce łatwo można sprawdzić. "Oprócz nazwisk, pseudonimów i adresów podany jest (w niej - PAP) numer ewidencyjny tajnych współpracowników. Wystarczy je sprawdzić w  zasobach IPN i wszystko będzie jasne" - dodał. "Wystarczy, że  prezes IPN Leon Kieres to zrobi".

Podkreślił też, że nie dziwi go, iż Kosiba wycofuje się z  informacji podanych w notatce, jakoby Przewoźnik był jego tajnym współpracownikiem. Nie chciał jednak tego komentować.

"15 lat temu dał mi materiały, które przekazałem ówczesnemu wiceministrowi (spraw wewnętrznych) Krzysztofowi Kozłowskiemu, i  które trafiły do IPN. Zachowałem sobie ich kopie. Była tam informacja o panu Przewoźniku i pięciu agentach w PAN, których nazwiska nigdzie nie padły. To kiedy mówił prawdę? Teraz czy  wtedy?" - spytał Fijak podkreślając, że prezes IPN łatwo może to  zweryfikować.

ss, pap

 0

Czytaj także