Biegli o Andrzeju S. (aktl.)

Biegli o Andrzeju S. (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
W procesie znanego psychologa Andrzeja S., oskarżonego o czyny pedofilskie, za zamkniętymi drzwiami Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa zeznawał zespół biegłych z Krakowa.
Ciąg dalszy - za miesiąc.

Prokuratura i sąd powołały do sprawy S. zespół biegłych psychiatrów i psychologów z Krakowa, bo żaden biegły z Warszawy nie podjął się sporządzenia takiej ekspertyzy w sprawie psychologa, który w swym środowisku uchodził za "guru" psychologii dziecięcej.

Andrzej S. przebywał na kilkumiesięcznej obserwacji sądowo- psychiatrycznej w Krakowie. Lekarze nie kwestionowali jego poczytalności. W piątek podtrzymali tę opinię przed sądem. Pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego mec. Witold Leśniewski powiedział dziennikarzom po rozprawie, że wnioski biegłych potwierdzają oskarżenie. Zarówno Leśniewski, jak i adwokat psychologa, mec. Andrzej Senejko spodziewają się, że proces w tej instancji powinien się zakończyć jeszcze w tym roku.

Sąd planował także na piątek przesłuchanie Barbary T., matki jednego z dzieci, które swym zachowaniem skrzywdził, według prokuratury, Andrzej S. Ostatecznie jednak do tego przesłuchania nie doszło; stanie się to prawdopodobnie 28 października, na  następnej rozprawie.

Latem 2004 r. na śmietniku niedaleko mieszkania Andrzeja S. na  warszawskim Mokotowie policjanci znaleźli kilkaset zdjęć dzieci. Fotografie uznano za pornograficzne. Ten trop zaprowadził śledczych do psychologa. W jego mieszkaniu znaleziono kolejne zdjęcia i płyty CD z dziecięcą pornografią. Zdjęć miało być kilka tysięcy.

Proces od samego początku odbywa się za zamkniętymi drzwiami. Wniosła o to prokuratura, by - podobnie jak w innych tego typu przypadkach - chronić dobro pokrzywdzonych dzieci, a także mieć na  uwadze ochronę dobrych obyczajów.

Na początku nie było nawet wiadomo, czy przebywający w areszcie oskarżony przyznał się do postawionych zarzutów - w śledztwie jego oświadczenia i linia obrony nie były jednorodne - prokuratura doszła do wniosku, że Andrzej S. przyznał się "częściowo". Za  zarzucone mu czyny grozi do 10 lat więzienia.

Akt oskarżenia przeciw Andrzejowi S. trafił do sądu w maju. Psycholog oskarżony jest o "doprowadzenie nieletnich poniżej lat 15 do poddania się innym czynnościom seksualnym" oraz  udostępnianie im "treści pornograficznych". Odpowiada też za  utrwalanie pornografii dziecięcej na różnych nośnikach i  rozpowszechnianie jej, m.in. w internecie. W śledztwie przesłuchano czworo dzieci, które mogły być ofiarami S.

Na początku września Andrzej S. udzielił obszernego wywiadu "Gazecie Wyborczej", w którym powiedział, że pracował z dziećmi autystycznymi w nowatorski sposób, próbując nawiązać z nimi kontakt przez odwoływanie się do symboli wczesnego dzieciństwa. Psycholog mówił, że były pozytywne efekty tej terapii. Zapewniał, że nie krzywdził żadnego dziecka. Prokuratura podtrzymuje odmienne zdanie w tej kwestii.

Mec. Senejko nie chciał w piątek zdradzić linii obrony swego klienta. Dziennikarze pytali go, czy z wypowiedzi jego klienta wynika, że linia obrony psychologa opiera się na twierdzeniu, iż  jego działanie było eksperymentem naukowym, a za to nie ponosi się odpowiedzialności karnej. "Zrozumcie państwo, nie mogę teraz wykładać kart na stół" - powiedział. Uważa też, że media nie  powinny publikować danych i wizerunku jego klienta, szczególnie iż  czynią to w publikacjach mu niepochlebnych.

ks, pap