Lekarze uważają też, że dwa regiony - Śląsk i Mazowsze - są dyskryminowane przy podziale środków na ochronę zdrowia. Protestujący chcą też zwiększenia publicznych nakładów na ochronę zdrowia do wysokości co najmniej 6 proc. PKB.
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jerzy Miller powiedział, że we wrześniu będzie wiadomo, jaką kwotę z rezerwy finansowej Fundusz będzie mógł wygospodarować na planowane podwyżki w służbie zdrowia.
Według Millera, szacunków będzie można dokonać po rozliczeniu kosztów świadczeń medycznych, udzielonych Polakom w nagłych wypadkach za granicą. Miller wyjaśnił, że dotychczas kompletnych rozliczeń nie nadesłało sześć krajów, a główny ciężar dotyczy wydatków na leczenie w Niemczech.
Do trwającego od ponad dwóch tygodni strajku służby zdrowia dołączyły w poniedziałek kolejne placówki, w tym największy śląski szpital pediatryczny - Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka i Matki w Katowicach (GCZDiM). Jest to już drugi protestujący szpital pediatryczny na Górnym Śląsku.
Jak poinformował szef organizacji związku zawodowego lekarzy w GCZDiM, dr Grzegorz Bajor, pacjenci na oddziały szpitalne są przyjmowani tylko w trybie ostrego dyżuru; lekarze diagnozują ich w izbie przyjęć i podejmują decyzję - czy konieczne jest leczenie szpitalne.
Bajor podkreślił, że na szpitalnych oddziałach lekarze pracują normalnie, od poniedziałku nie działa natomiast 25 spośród 27 dziecięcych poradni specjalistycznych, w których czas oczekiwania na konsultację sięga nieraz kilku miesięcy. Według informacji Bajora, dwie poradnie, onkologiczna i hematologiczna są czynne w ograniczonym zakresie - "przyjmowani będą ci pacjenci, których stan tego wymaga".
Od protestu dystansuje się dyrektor GCZDiM, Renata Póda. Uważam, że w takim szpitalu, taka forma protestu jest nie do przyjęcia" - powiedziała.
Oprócz śląskich, w poniedziałek do protestu przyłączyło się ponadto kolejnych pięć placówek w regionie łódzkim. Np. w szpitalu im. Biegańskiego pielęgniarki ze związków zawodowych wspólnie z innymi związkami zawodowymi rozpoczęły w poniedziałek rano okupację placówki. Pielęgniarki nie zamierzają wychodzić na noc do domu. Na następny dzień pracy mają czekać w sali wykładowej.
Jednocześnie dwa szpitale w regionie łódzkim - w Piotrkowie Trybunalskim i Pajęcznie - zawiesiły strajk w wyniku uzyskania podwyżek.
Od piątku protestują też pielęgniarki i położne powiatowego szpitala samodzielnego zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej (ZOZ) w Sierpcu (Mazowieckie). Strajkujący domagają się m.in. podwyżek płac o 30 proc. od 1 maja, przywrócenia nagrody rocznej, przekazania odpisu na świadczenia socjalne za bieżący rok i lata poprzednie, a także odstąpienia od komercjalizacji części działów placówki, nie związanych ze świadczeniem usług medycznych.
"Okupacja szpitala ma charakter rotacyjny. Te koleżanki, które kończą dyżur, pozostają w szpitalu na kilka godzin, a następnie wychodzą do domu, gdy może je zastąpić następna zmiana, kończąca pracę" - powiedziała Brzozowiec. Zastrzegła, iż protest w tej formie będzie prowadzony do skutku.
W środę w sierpeckim starostwie ma odbyć się spotkanie dyrekcji i związkowców szpitala z przedstawicielami samorządu.
W poniedziałek do protestów przyłączyły się dwie placówki w regionie opolskim - szpital w Nysie i szpital w Strzelcach Opolskich - i jedna w regionie mazowieckim - szpital w Grójcu.
Krajowy Komitet Strajkowy Lekarzy oraz Zarząd Krajowy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy domagają się spotkania z prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia Jerzym Millerem.
"KKS i ZK OZZL wystąpił do prezesa NFZ z żądaniem spotkania z reprezentacją strajkujących lekarzy w celu omówienia sposobu rozwiązania narastającego konfliktu, który skutkuje ograniczeniem dostępu do świadczeń zdrowotnych dla ubezpieczonych" - napisano w komunikacie ZK OZZL.
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Konstanty Radziwiłł apeluje o "pomoc i interwencję" do prezydenta.
"Stworzenie nowoczesnego i sprawnego (a nie da się tego zrobić bez zapewnienia środków adekwatnych do potrzeb) systemu ochrony zdrowia jest dziś racją stanu. Wydaje się, że wobec bezradności osób odpowiedzialnych bezpośrednio za rządy w Rzeczypospolitej, przyszedł czas na Pana pomoc i interwencję" - napisał Radziwiłł w liście do prezydenta.
pap, ss, ab