Lebioda: Gilowska nie była agentem

Lebioda: Gilowska nie była agentem

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Jestem przekonany, że Gilowska nie była agentem" - powiedział Zygmunt Lebioda, kierownik "niemieckiej" sekcji lubelskiego kontrwywiadu. Uważa, że Wieczorek nie pozyskał Gilowskiej, "bo był na to intelektualnie i operacyjnie za słaby".
Czwartek był drugim dniem jawnego procesu Gilowskiej podejrzanej o "kłamstwo lustracyjne". Przed Sądem Lustracyjnym zeznawali trzej przełożeni Witolda Wieczorka, oficera SB z Lublina, który w środę zeznał, że w 1986 r. fikcyjnie zarejestrował Gilowską jako tajnego współpracownika.

"To utopia, fikcja i rzecz niemożliwa" - dodał. "Nie można być niższym poziomem intelektualnym od swojego kontaktu" - oświadczył, co wywołało wesołość na sali.

Według świadka, Wieczorkiem kierowały "przyziemne motywy" - chciał się wykazać w pracy, że pozyskał agenta. Zdaniem Lebiody, mógł dostać za to nagrodę albo premię. Niedorzecznością nazwał Lebioda tłumaczenie Wieczorka, że zarejestrował Gilowską jako agenta, by chronić ją i jej męża przed SB - bo wystarczyło zarejestrować ją jako tzw. "zabezpieczenie operacyjne".

Lebioda dodał, że do momentu przesłuchania przez Rzecznika Interesu Publicznego nie miał żadnej wiedzy o TW "Beata". "Kompletnie nie kojarzyłem TW 'Beata' z nazwiskiem Gilowskiej" - powiedział. "Byłem zszokowany w momencie okazania mi przez rzecznika dokumentów sprawy Gilowskiej" - dodał.

Zeznał, że nigdy nie z zetknął się z fikcyjnym rejestrowaniem tajnych współpracowników, ani z fikcyjnymi informacjami agentów. "W naszym wydziale była duża dyscyplina" - dodał.

Świadek przyznał, że opracował jeden z meldunków dla MSW z 1986 r. na temat Niemca Gerda Leptina, znajdujący się w aktach sprawy lustracyjnej Gilowskiej, którego źródłem była TW "Beata". "Musiałem uzyskać tę informację drogą służbową, jako kierownik sekcji zajmujący się kierunkiem niemieckim" - wyjaśniał. Meldunek ten miał adnotację "spisano ze słów TW 'Beata'", a "źródło jest sprawdzone". Spytany przez sąd czy wyjaśniał, co to za źródło, odparł, że nie, bo przyjął do wiadomości, że to informacja od agenta.

Lebioda, który został negatywnie zweryfikowany w 1990 r., dziwił się, jak Wieczorek przeszedł tamtą weryfikację.

Inny świadek, przełożony Wieczorka były naczelnik wydziału kontrwywiadu Janusz Gembala, oświadczył, że "według jego wiedzy" - opartej m.in. na środowych zeznaniach Wieczorka, Gilowska nie była tajnym współpracownikiem. Zaprzeczył, by Wieczorek informował go o jej fikcyjnej rejestracji. "To wierutne kłamstwo; wiem, jaką krzywdę zrobił on pani Gilowskiej" - dodał.

pap, ab