"Nie brałem udziału w zwolnieniu Mazura"

"Nie brałem udziału w zwolnieniu Mazura"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Były szef Zarządu Śledczego UOP płk Ryszard Bieszyński zaprzeczył, by wpływał na prokuraturę w sprawie zwolnienia Edwarda Mazura. Twierdził, że o decyzji prokuratury dowiedział się z prasy.
"Uważam, że pan Mazur nie ma żadnego związku z zabójstwem mojego przyjaciela Marka Papały" - mówił b. oficer UOP w TVN24.

"W żaden sposób nie mogłem interweniować, ani wypowiadać się na naradzie, w której nie uczestniczyłem i nie wiedziałem, że taka narada była" - tak Bieszyński odniósł się w programie "Kropka nad i" do sugestii, jakoby miał wpływ na przebieg narady prokuratorów, w wyniku której Mazur wyszedł na wolność, a po kilku dniach wyjechał z Polski.

Bieszyński potwierdził, że zna prokuratora Ryszarda Rychlika (b. dyrektor biura ds. zwalczania przestępczości zorganizowanej w Prokuraturze Krajowej), ale nie wie, czy ten rozmawiał na temat śledztwa z ówczesnym ministrem sprawiedliwości Lechem Kaczyńskim. Informację, że to Rychlik miał naciskać na Lecha Kaczyńskiego podało radio RMF.

Pułkownik mówił we wtorek, iż jest przekonany, że gdyby prokurator prowadzący śledztwo miał w 2002 r. żelazne dowody winy Mazura, to nic nie zmusiłoby go, aby go zwolnić.

Były szef zarządu śledczego UOP mówił, że jego zdaniem Mazur nie ma nic wspólnego z zabójstwem gen Marka Papały, podobne zdanie ma on o gangsterach Andrzeju Z. - "Słowiku" i Ryszardzie B. Jego zdaniem, nie mieli także nic wspólnego ze sprawą wymieniani w mediach byli oficerowie SB: generałowie Roman Kurnik i Józef Sasin. "W formule telewizyjnej nie jestem w stanie przedstawić ciągu logicznego rozumowania, by wykazać to" - mówił.

Zdaniem Bieszyńskiego, obecność Mazura na miejscu zbrodni nie jest żadnym dowodem na jego współudział. "Jeżeli ktoś był na miejscu zdarzenia, to oznacza, że miał jakikolwiek związek ze zdarzeniem?" - pytał.

Według b. oficera UOP, w śledztwie wciąż brakuje motywu zbrodni. "W tej sytuacji możemy mówić cokolwiek nam na język przyjdzie i to będzie dobre" - skomentował. Jego zdaniem, Papała po odejściu ze służby nie mógł dotrzeć do nowych informacji w prowadzonych przez policję śledztwach, gdyż "wypadł ze służbowego drylu". "Od tego momentu człowiek już nic nie wie. Wmawianie, że Marek pozyskał jakąś interesującą informację, jest z mojego punktu widzenia jakimś żartem" - dodał.

Jego zdaniem, zeznania Mazura niczego nie wniosą do śledztwa, choć obecnie próbuje się tworzyć wokół nich "aurę niezwykłości". "Jak gdyby w zanadrzu ukrywano coś piorunującego, wirtualnego, nie wiadomo co" - ocenił prasowe doniesienia w tej sprawie. Podkreślił, że w całym śledztwie prokuraturę powinno interesować jedynie wykrycie sprawców zabójstwa, a nie spekulacje na temat powiązań różnych osób.

Zdaniem cytowanego przez wtorkowy "Nasz Dziennik" ministra- koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna, śledztwo w sprawie zabójstwa gen. Marka Papały, jakie w UOP nadzorował Bieszyński, prowadzone było w sposób nieudolny, a pojawiające się w nim tezy kierowały je na niewłaściwe tory. Gazeta podaje, że Bieszyński pracował w SB, związany był też z generałami Sasinem i Kurnikiem. W oświadczeniu przesłanym PAP Kurnik zaprzecza swym związkom z zabójstwem Papały.

pap, ab
 0

Czytaj także