Proces ws. pobicia dzieci dyplomatów

Proces ws. pobicia dzieci dyplomatów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ruszył proces w sprawie napadu i pobicia dzieci rosyjskich dyplomatów w 2005 r. w Warszawie. Dwie z pięciu oskarżonych osób nie stawiły się w sądzie, więc będą odpowiadać w odrębnym procesie.
Przed Sądem Rejonowym Warszawa-Mokotów miało we wtorek stanąć pięcioro oskarżonych. 21-letni Paweł B. i 19-letni Filip P. są aresztowani - obu postawiono zarzut rozboju i pobicia, kradzieży trzech telefonów komórkowych i pieniędzy o łącznej wartości 1500 zł. Grozi im do 12 lat więzienia. Pozostała trójka - Anna M., Grzegorz L. i Piotr B. - oskarżona jest o paserstwo i odpowiada z wolnej stopy. Ponieważ Anna M. oraz Piotr B. nie stawili się w sądzie, na wniosek prokuratora ich sprawy zostały wyłączone do odrębnego postępowania.

Do pobicia jednego z pokrzywdzonych przyznał się pierwszy z oskarżonych Paweł B., ale zaprzeczył, by cokolwiek mu skradł. Twierdził, że grupa ludzi pod wpływem alkoholu rozrabiała w parku i wrzucała parkowe ławki do sadzawki. Wywiązała się bójka. Dodał, że wiedział, iż ich ofiary nie są Polakami.

W lipcu 2005 r. na warszawskim Mokotowie chłopcy w wieku 15-17 lat (trzech Rosjan i Kazach) zostali pobici - według ich relacji - przez kilkunastu chuliganów. Skradziono im telefony komórkowe i pieniądze. Podejrzanych zatrzymano już w kilka dni po zdarzeniu. Jeden z nich, Paweł B., wyjaśniał, że powodem napaści był spór o dziewczynę.

Po napaści rosyjskie MSZ poinformowało, że "oczekuje od polskiej strony oficjalnych przeprosin". Jego przedstawiciele oświadczyli, że "incydent w Warszawie nie był przypadkowy i świadczy o istnieniu w Polsce antyrosyjskiego nastawienia". Polskie MSZ przekazało wówczas ambasadzie Federacji Rosyjskiej notę, w której wyraziło "szczere ubolewanie wobec zaistniałej sytuacji". Kilka dni później w Rosji "nieznani sprawcy" pobili w pobliżu polskiej ambasady polskich dyplomatów i dziennikarza.

pap, ss