Dziennikarz "Rzeczpospolitej" Bertold Kittel podtrzymał we wtorkowym artykule wszystkie zarzuty zawarte w poniedziałkowym materiale prasowym. Poniedziałkowa "Rzeczpospolita" opublikowała artykuł na temat Odorowicz, z którego wynika, że wykończenie krakowskiego mieszkania dyrektor PISF mogło być przykrywką dla wyprowadzenia ponad 100 tys. złotych z tego Stowarzyszenia. Odorowicz jest jedną z założycielek Stowarzyszenia. W poniedziałek odpierała zarzuty gazety.
W przesłanym PAP we wtorek komunikacie prezes stowarzyszenia "Instytut Sztuki" Jacek Wilczyński zapewnił, że dysponuje "dokumentacją zaprzeczającą insynuacjom zamieszczonym w artykule Bertolda Kittla".
"W zawartej ze Stowarzyszeniem umowie przedwstępnej kupna- sprzedaży z dnia 15 listopada 2004 r. zobowiązaliśmy się do zakupu mieszkania z przeznaczeniem na pokoje gościnne Stowarzyszenia za cenę 183 tys. zł" - poinformował w komunikacie. Jak zaznaczył, od tego momentu Stowarzyszenie miało prawo do przeprowadzania wszelkich prac podwyższających standard tego mieszkania.
Wilczyński zaznaczył również, że w umowie przewidziano możliwość odstąpienia od umowy "z jakiegokolwiek powodu, a w szczególności w przypadku nieprzedstawienia właściwego wyciągu z ksiąg wieczystych". Jego zdaniem, powiadomienie o wpisie do ksiąg "nie dotarło do Pani Odorowicz", a wartość mieszkań w okolicy, w której znajduje się ulica Józefińska, wzrosła kilkakrotnie.
"Wobec braku woli zakupu mieszkania za tak podniesioną kwotę i braku woli sprzedaży mieszkania za cenę będącą zaledwie trzydziestoma procentami jego obecnej wartości, odstąpiliśmy w czerwcu 2006 roku od umowy, żądając od Agnieszki Odorowicz zwrotu całości poniesionych nakładów wraz z odsetkami. Jako nie mniej istotną przesłankę rozwiązania umowy traktowaliśmy brak korespondencji sądowej w przedmiocie praw własności lokalu, która to przesłanka została wyjaśniona później przez służby prawne Stowarzyszenia" - tłumaczy Wilczyński.
Jego zdaniem, poniesione przez Stowarzyszenie koszty związane z remontem mieszkania w Krakowie zostały pokryte przez Agnieszkę Odorowicz wraz z odsetkami.
W jego opinii Bertold Kittel powołuje się na "dokumentację, która rzekomo pochodzi ze Stowarzyszenia, a faktycznie jest fałszerstwem sprokurowanym przez byłą współpracownicę". "Z osoba tą zakończyliśmy współpracę z powodu jej nierzetelności. Osoba ta próbowała nakłaniać innych, obecnych i byłych współpracowników do poświadczania nieprawdy" - uważa Wilczyński.
"Bardzo żałujemy, iż wobec trudnej do zrozumienia nierzetelności dziennikarza ucierpiało dobre imię Stowarzyszenia. Przygotowujemy się do wstąpienia na drogę prawną, aby dowieść ponad wszelką wątpliwość racji Stowarzyszenia i dochodzić jego praw" - zapowiedział Wilczyński.
Autor tekstu Bertold Kittel powiedział we wtorek, że "podtrzymuje każde swoje słowo". "Jeśli pani Odorowicz i pan Wilczyński uważają, że nie napisałem prawdy, to chodźmy do sądu" - powiedział.
Komentując słowa Wilczyńskiego o sfałszowanej dokumentacji przez b. współpracownicę stowarzyszenia, przyznał, że domyśla się kogo prezes "Instytutu Sztuki" miał na myśli. "Ubolewam nad tym, jak pan Wilczyński bardzo się myli" - powiedział Kittel.
Dziennikarz zapowiedział, że przygotowuje kolejne materiały w tej sprawie.
ab, pap