Cyberśmierć. 5 filmów o ciemnej stronie cyfryzacji

Cyberśmierć. 5 filmów o ciemnej stronie cyfryzacji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kadr z filmu „Tajemnice Bridgend” / „Bridgend" (2015)
Kadr z filmu „Tajemnice Bridgend” / „Bridgend" (2015) / Źródło: M2 Films
Technologia czyni nasze życie prostszym. Czy znajdzie się jeszcze ktokolwiek, kto zechce polemizować z tym stwierdzeniem? W tym miejscu należy przytoczyć kolejny truizm – wszystko w nadmiarze szkodzi. O ciemnej stronie Internetu mówią między innymi „Tajemnice Bridgend” (premiera 11 grudnia). Przypominamy również cztery inne tytuły, które poruszają kwestię zagrożeń, jakie niesie cyfryzacja.

1. Tajemnice Bridgend, reż. Jeppe Rønde (2015)

Scenariusz „Tajemnic Bridgend” opiera się na autentycznych wydarzeniach, jakie do tej pory mają miejsce w małym walijskim miasteczku. Mowa o samobójstwach, dokładniej powieszeniach, dokonanych tu na przestrzeni lat przez dziesiątki młodych ludzi. Owa czarna seria budzi grozę nie tylko statystykami, lecz także swą niewytłumaczalnością. Reżyser Jeppe Rønde nie stara się rozwiązać tej zagadki – wręcz przeciwnie, unosi ramiona w geście bezradności i rzuca kilka równorzędnych tropów, przy czym żaden nie wydaje się wystarczająco przekonujący. Nie bez znaczenia w „Tajemnicach Bridgend” jest na pewno chat, na którym porozumiewają się przyszli samobójcy. Być może to Internet popycha nastolatków do desperackiego kroku. „Być może”, bo zarówno policji, jak i widzom, pozostaje snucie domysłów. / DP   

2. eXistenZ, reż. David Cronenberg (1999)

Filmy Davida Cronenberga zwykło się nazywać „biologicznymi horrorami”, w których genetyczny determinizm i wynikająca z niego trwoga przenika się z perwersyjną fascynacją transformacjami ciała oraz nowoczesną technologią. „eXistenZ” idealnie obrazuje fascynacje reżysera i zajmuje miejsce w czołówce jego najlepszych dokonań. Człowiek staje się tu maszyną, maszyna człowiekiem – do świata gry bohaterowie wkraczają bowiem dzięki przewodowi, który łączy konsolę wprost z kręgosłupem. Zatarciu ulega także granica między prawdą a fikcją. Wykreowana przez projektantów gier rzeczywistość całkowicie zastępuje szarość dnia codziennego; tymczasowa zmiana tożsamości, jaką oferuje konsola, ma na ludzi uzależniający i ostatecznie zgubny wpływ. Rozważania o destrukcyjnej potędze techniki okrasza występ młodego Jude Lawa. / DP

3. Sala samobójców, reż. Jan Komasa (2011) 

Fabularny debiut Jana Komasy to film, który podejmuje temat ucieczki do wirtualnej rzeczywistości i pewnego rodzaju uzależnienia od Internetu w wyjątkowo intrygujący, plastyczny sposób. Połączenie gry aktorskiej z fragmentami animacji dało niezwykłe efekty, a dopracowany scenariusz dopełnił wysokiego poziomu obrazu, który wyjątkowo klarownie pokazuje, że kontakt międzyludzki i wzajemne zrozumienie między najbliższymi osobami są w życiu najważniejsze. Gdy ich zabraknie, z człowiekiem mogą dziać się najdziwniejsze rzeczy. / MK

4. Pokój na czacie, reż. Hideo Nakata (2010)

„Pokój na czacie” Hideo Nakaty jest filmem mówiącym o zagubieniu i nieprzystosowaniu do realnego świata. O uczuciach odosobnienia, samotności, niezrozumienia. Oraz o poszukiwaniu pociechy w Internecie i wynikających z tego faktu niebezpieczeństw. Film Nakaty mami widza intrygującym pomysłem formalnym – tytułowy chatroom, choć jest strukturą internetową, na ekranie ukazany jest jako zwykły pokój, w którym spotykają się bohaterowie. Obraz intryguje także wielowarstwową kreacją Aarona Johnsona, którego postać jest siłą napędową obrazu. Film to młodszy brat „Sali samobójców” (oba powstawały mniej więcej w tym samym czasie), ukazujący podobny problem w zbliżony, choć ostatecznie odmienny sposób. / MK

5. Obietnica, reż. Anna Kazejuk (2014)

„Obietnica” Anny Kazejuk jest filmem kontrowersyjnym w tym zestawieniu. Z jednej strony film może poszczycić się Złotym Lwem za Najlepszą Drugoplanową Rolę Męską w wykonaniu Dawida Ogrodnika. Z drugiej jest powszechnie „hejtowany” przez ludzi, którzy oburzeni są fabularną woltą wyjaśniająca przyczyny zachowania bohaterki. Nie zdradzając tajemnicy, powiem, że dla mnie ta wolta jest najlepszym elementem obrazu, czymś, co stawia obraz (od strony fabularnej) na tej samej półce, co wyśmienite „Spring Breakers” Harmony’ego Korine’a. Mimo, że film Amerykanina jest ciekawszy od dzieła Polki pod każdym względem, to właśnie tym jednym zdaniem wyjaśnienia, które pada na usprawiedliwienie zachowania dziewczyny, reżyserce udało się ukazać pustkę pewnego pokolenia. Wyprucie z wartości moralnych, emocjonalną degrengoladę oraz poczucie bezkarności, które wspomagane jest przez Internet i fakt poczucia „anonimowości” swoich działań. Intrygująca, bezpardonowa diagnoza. / MK

Czytaj także

 0