Sherlock i Upiorna Panna Młoda - opinia po seansie

Sherlock i Upiorna Panna Młoda - opinia po seansie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Sherlock i Upiorna Panna Młoda
Sherlock i Upiorna Panna Młoda / Źródło: BestFilm
"Sherlock i Upiorna Panna Młoda", czyli kinowy rozdział w serialowym życiu produkcji BBC to niezmiernie ciekawa wariacja na temat współczesnego Sherlocka Holmesa, gdyż rozgrywająca się… w czasach wiktoriańskich.

„Na pomysł, by przenieść akcję w tamte czasy, wpadł sam Arthur Conan Doyle” śmieją się twórcy, uzasadniając w ten sposób swoją decyzję, aby w specjalnym odcinku przenieść akcję z XXI do początków XIX wieku. Najciekawszym zagraniem twórców jest jednak fakt, iż mimo że wydarzenia rzeczywiście rozgrywają się w innym okresie historycznym, przedstawiona opowieść wpisuje się w ciągłość fabularną współczesnego serialu. Twórcy znaleźli bowiem błyskotliwie prosty sposób, aby akcja XIX-wiecznej wariacji na temat współczesnej wariacji na temat XIX-wiecznego pierwowzoru była silnie zakorzeniona w naszej rzeczywistości.

Dramatyczne wydarzenia z finału trzeciego sezonu, w którym na ekranach w całej Wielkiej Brytanii pojawiło się uśmiechnięte lico Moriarty’ego, stawiające pytanie, czy to naprawdę możliwe, że Jim żyje, przywodzą Sherlockowi na myśl nierozwiązaną sprawę sprzed lat. Tytułowa „Upiorna panna młoda” zginęła bowiem w ten sam sposób, co nieobliczalny nemezis Sherlocka – od strzału w głowę. A jednak, jak pokazuje opowieść, udało jej się „zza grobu” popełnić jeszcze kilka zbrodni. Starając się rozwiązać starą sprawę, Sherlock próbuje dotrzeć tym samym do tego, czy rzeczywiście Moriarty mógł przeżyć haniebny czyn, którego dopuścił się w finale sezonu drugiego.

Przeniesienie do czasów wiktoriańskich widoczne jest nie tylko w zmianie wystroju wnętrz czy kostiumów. Inaczej rozłożono też akcenty w kreacji postaci, racząc je nieco odmienioną charakterystyką. Są to drobne zmiany, sprawiające jednak wiele przyjemności podczas seansu. Najważniejszą jest chyba zmiana tempa mówienia bohaterów. Teraz jest ono bardziej wyważone, stonowane, mniej dynamiczne. Odznaczające się jak gdyby większą klasą. Stanowi to interesujący kontrast dla dialogów wystrzeliwanych niczym z karabinu maszynowego, które są częstym elementem współczesnych odcinków serialu.


Podążając fabularnie za tokiem rozumowania bohatera, możemy obserwować jego lęki i marzenia, zgłębić jego specyficzny sposób patrzenia na świat. Takie poprowadzenie historii umożliwiło także przywrócenie Andrew Scotta na plan, co zawsze jest doskonałym pomysłem. Aktor czuje się bowiem jak ryba w wodzie w swojej roli Jima Moriarty’ego, dzięki czemu jego występ ogląda się z ogromną przyjemnością. Mimo że w „Upiornej pannie młodej” twórcy kilkakrotnie zbliżają się do granicy przeszarżowania z zadawalaniem fanów na siłę przy portretowaniu tej postaci (finał nad wodospadem, serio?), ostatecznie udaje im się jej nie przekroczyć, dając nam wyjątkowo satysfakcjonujące rozwiązania fabularne.

 Interesujące jest zwłaszcza zagranie początkowe. Kalkowanie znanych scen w skali 1:1 na początku odcinka było zaskakujące i całkiem zabawne. Na szczęście bezpośrednie kalkowanie szybko ustępuje nowej zagadce oraz licznym, świetnie napisanym dialogom, które już od pierwszego odcinka były znakiem rozpoznawczym serii. Szczególny humor twórców nadal jest na wysokim poziomie, nawet wtedy, gdy pozwalają sobie na niewybredny żart z użyciem języka migowego. Nie sposób jednak nie uśmiechnąć się na niewielką, choć znaczącą pomyłkę Johna, czy na migowe wypowiedzenia imienia Wilder.

„Sherlock i upiorna panna młoda” to niezwykle udany, pełny ciekawych odniesień i mrugnięć okiem do widza rozdział w historii serialu. Aż chciałoby się, aby twórcy częściej dawali widzom możliwość oglądania swoich ulubieńców na dużym ekranie. W kinowej sali robią bowiem jeszcze lepsze wrażenie. A scena nad basenem z finału sezonu pierwszego, przywołana w pierwszych minutach odcinka („poprzednio w Sherlocku”), oglądana w takich warunkach, uzmysławia, że ten moment może być naprawdę najlepszą rzeczą, jaka przydarzyła się telewizji w ostatnim dziesięcioleciu. Miód!

Ocena: 8/10

O odcinku można by powiedzieć jeszcze wiele, na razie to jest mój zbiór uwag na świeżo po seansie.

Czytaj także

 0