Oscarowe shorty 2016: typowanie

Oscarowe shorty 2016: typowanie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kadr z filmu „Day One” (2015)
Kadr z filmu „Day One” (2015) / Źródło: Henry Hughes
Oscary 2016 to nie tylko „Zjawa” i „Mad Max”, ale też krótkometrażowe filmy animowane i aktorskie. By przewidzieć werdykt Akademii w tych kategoriach, przyglądamy się zwycięzcom z ostatnich lat.

Pogodna animacja 

Laureaci Oscara za Najlepszy krótkometrażowy film animowany w ciągu ostatnich trzech lat wypracowali następujący trend: największe szanse na zwycięstwo mają równie urocze co błahe produkcje Disneya. Prawdopodobieństwo wygranej zwiększa się także w momencie, gdy jednym z bohaterów animacji jest… pies. W minionym roku statuetka powędrowała do filmu, który najlepiej wpisuje się w tę modę. Sześciominutową „Ucztę” w reżyserii Patricka Osborne’a kina wyświetlały przed projekcją „Wielkiej szóstki”. Disney prezentuję tu historię pewnej pary widzianą oczami pociesznego czworonoga. Gdy jego pan celebruje swe kawalerstwo, tuczy pupila tłustymi klopsami i hamburgerami; gdy spotyka się z kobietą, psią karmę ozdabia natką z pietruszki. Po pewnym czasie piesek zauważa, że dobre samopoczucie jego właściciela liczy się jednak bardziej od wyżerki i postanawia rozwiązać miłosne problemy pary. Choć trudno o słodszą opowiastkę, znalezienie mądrzejszej nie powinno sprawić Akademii kłopotu. 

Rok wcześniej się to udało – Oscar trafił w ręce Francuzów Laurenta Witza i Alexandre Espigaresa, reżyserów „Pana Hublota” (filmu tym razem niezwiązanego z Disneyem). Tytułowy bohater cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Jego stan zaczyna się poprawiać w momencie, gdy pod dach przyjmuje bezdomnego pieska. Podobnie jak „Uczta” animacja ta składa hołd przyjaźni, lecz robi to w wyrazistszy i bardziej wyszukany sposób. Jedenaście minut wystarczyło twórcom, by wykreować kompletne, nieco dziwaczne uniwersum, w którym każda forma życia – psy czy kwiaty – składa się z metalu. Osadzenie na wskroś „ludzkiej” historii w tym zmechanizowanym świecie sprawiło, że przekaz chwyta za serce jeszcze mocniej.        

Czytaj też:
Oscarowe shorty 2016: animacja

W roku 2013 oscarowe jury nagrodziło „Papermana” w reżyserii Johna Kahrsa, powiększając tym samym kolekcję złotych statuetek należących do Disneya. Animacja (wyświetlana w zestawie z „Ralphem Demolką”) czerpie wdzięk nie z obecności psiego bohatera – tym razem obserwujemy losy chłopaka i dziewczyny – lecz ze stylizacji retro. Nowy Jork, lata 50. Przypadkowe spotkanie na dworcu kolejowym sprawia, ze dwoje młodych ludzi zakochuje się w sobie od pierwszego wejrzenia. Nic jednak o sobie nie wiedzą, nie wymieniają sie numerami telefonów, każde udaje się w swoja stronę. Jak odnaleźć zaginioną miłość, gdy nie ma Facebooka, gdy nie ma Spotted? Kiedy szczęśliwym trafem bohater ponownie dostrzega znajomą-nieznajomą, postanawia wziąć sprawę w swoje ręce. Choć „Paperman” nie jest niczym innym niż opowiastką o sile zauroczenia, zapada w pamięć dzięki „niedzisiejszemu”, czarno-białemu rysunkowi, który przywodzi na myśl dokonania Disneya sprzed siedemdziesięciu lat.

Wśród tegorocznych nominowanych w kategorii Najlepszy krótkometrażowy film animowany nie ma co prawda przedstawiciela wytwórni Disney, lecz zamiast niego znajdziemy „Sanjay's Super Team” od podległego jej Pixara. To właśnie animację wyreżyserowaną przez Sanjaya Patela wymienia się wśród faworytów konkursu – obok również amerykańskiego „Świata jutra” Dona Hertzfeldta. W pierwszym przypadku do czynienia mamy z miksem hinduizmu i komiksowych superbohaterów, w drugim z  futurystyczną utopią. Jak podają amerykańskie media, „przeciwstawienie »Sanjay’s Super Team« ze »Światem jutra« jest jak walka między emocjami a intelektem”. Zagadka: jakie okaże się oscarowe jury? Rozważne, romantyczne, a może zaskakujące? 

Pochmurny film aktorski

Przeciwwagą dla preferowanych przez Akademię lekkich animacji są filmy aktorskie. Utrzymane w ponurej tonacji, często dotykają tematu śmierci i samobójstwa. Nagrodzona na ubiegłorocznej gali brytyjska „Rozmowa” Matta Kirkby’ego przedstawia sytuację ekstremalną, w której o czyimś życiu decydują sekundy. Produkcja trwa dwadzieścia minut i mniej więcej tyle rozmawiają ze sobą Stan i Heather, pracownica telefonu zaufania. Oświadczenie Stana – „już za późno, by mi pomóc” – wystawia Heather na próbę. Jeśli dziewczyna nie przejdzie jej pomyślnie, mężczyzna umrze. Kirkby’emu udało się zbudować niemałe napięcie, a w kotle z emocjami zamieszała sama Sally Hawkins. Jej wyciszona, empatyczna bohaterka to dowód na to, że role w krótkich metrażach niejednokrotnie górują nad „pełnowymiarowymi” występami.

Efekt emocjonalnego walca usiłował osiągnąć laureat Oscara w roku 2014 – duńskie „Helium” Andersa Waltera. W centrum akcji reżyser postawił śmiertelnie chorego chłopca oraz szpitalnego woźnego, który za wszelką cenę stara się dodać otuchy małemu pacjentowi. Celu dopina dzięki opowieści o Helium – fantastycznej krainie, do której ludzie trafiają po śmierci. Malec łyka haczyk i przygotowuje się do podróży magicznym sterowcem... Miało być lekko o rzeczach ostatecznych, wyszło nudno i pretensjonalnie. Film nachalnie żebrze o sympatię widza, żerując na cierpieniu dziecięcego bohatera. Aż wstyd, że na te tanie wzruszenia dała się naciągnąć Akademia.

Czytaj też:
Oscarowe shorty 2016: filmy aktorskie

Większą subtelnością wykazał się Amerykanin Shawn Christensen, reżyser nagrodzonej w roku 2013 „Godziny policyjnej”. Uzależniony od narkotyków Richie leży w wannie i podcina sobie żyły. Miedzy pierwszym a drugim sznytem dzwoni telefon, a nasz bohater jest na tyle uprzejmym samobójcą, że podnosi słuchawkę nawet wtedy, gdy pochłania go dzieło zniszczenia. Siostra, której nie widział przez lata, niespodziewanie prosi go o opiekę nad dziewięcioletnią córką. Richie czuje, że nic nie wydarza się bez powodu i spędza wieczór ze swoją siostrzenicą Sophią. Jak łatwo się domyślić, „Godzina policyjna” to film o odzyskiwaniu sensu życia. Powiew lat 90., bystra Fatima Ptacek oraz niedopasowany duet przywodzący na myśl „Leona zawodowca” przyczyniły się do sukcesu obrazu, który doczekał się również wersji pełnometrażowej. „Zanim zasnę” z roku 2014 nie spotkało się jednak z równie ciepłym przyjęciem. To, co sprawdziło się w krótkiej formie, nie wystarczyło do zapełnienia dziewięćdziesięciu minut.    

Akademia ma zamiłowanie do mocnych historii, w których człowiek zagląda śmierci w oczy. Idąc tym tropem, do rangi faworyta w oscarowym wyścigu urasta „Day One” Henry’ego Hughesa. Reżyser przedstawia tu grozę wojny w Afganistanie widzianą z perspektywy kobiety – młodej tłumaczki, która podczas pierwszego dnia na froncie zmuszona jest do odebrania porodu. Smaczku nadaje fakt, że mentorem Hughesa był sam George Lucas. Zagraniczne media szepczą jednak, że największe szanse na złotą statuetkę ma brytyjski „Stutterer” Benjamina Cleary’ego. Ten najbardziej kameralny film w zestawieniu przedstawia losy typografa, który z powodu jąkania i strachu przed mówieniem uchodzi za osobę aspołeczną. Gdy poznana przez Internet dziewczyna proponuje mu spotkanie, bohater wpada w panikę. Jak łatwo się domyślić, sytuacja ta zmusi go do stawienia czoła swym słabościom… O tym, do kogo trafią najważniejsze nagrody w świecie kina, przekonamy się już 28 lutego. 

Dla tych, którzy chcieliby zapoznać się z oscarowymi shortami, mamy dobrą wiadomość: dystrybutor M2Films organizuje serię kinowych pokazów, które odbędą się jeszcze przed amerykańską galą. Więcej szczegółów na Facebooku.

 0

Czytaj także