Gorąca męskość

Gorąca męskość

Jeśli mężczyznę naprawdę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy, to swoim najnowszym filmem Woody Allen dowodzi, że mężczyzną jest stuprocentowym.
„Scoop - gorący temat" to dzieło podobne do poprzedniego filmu Allena „Wszystko gra”. Jego akcja także rozgrywa się w kręgach londyńskiej arystokracji, osnową filmu jest próba rozwiązania zagadki tajemniczego morderstwa, a w głównej roli pojawia się Scarlett Johansson. Różnica między tymi dwoma dziełami tkwi przede wszystkim w ich charakterze – „Wszystko gra” było kryminałem, a „Scoop - gorący temat” to komedia. No, i w tym drugim filmie przed kamerę wraca Allen, który wcześniej skoncentrował się tylko na reżyserii.

Szukanie podobieństw między filmami Allena to ulubiona zabawa woody’ologów. Nie jest to zresztą trudne – ten reżyser wypracował swój specyficzny (by nie napisać manieryczny) styl kręcenia filmów i konsekwentnie się go trzyma od kilkudziesięciu lat. Ale jego konsekwencja nie oznacza, że ciągle oglądamy ten sam film. Tutaj właśnie Allen zadziwia najbardziej. Siłą jego filmów zawsze były dialogi, neurotyczne poczucie humoru oraz lekko cyniczne spojrzenie na rzeczywistość. Od czasu „Wszystko gra" jego mocną stroną stała się także fabuła. Wcześniejsze filmy Allena nie przywiązywały większego znaczenia do dramaturgii. Nagle napięcie stało się mocnym atutem jego dzieł. Zakończenie „Wszystko gra” oraz końcówka „Scoop - gorący temat” są  niebanalne, nieoczekiwane i dramatyczne. Czyli zupełnie nieallenowskie – a przecież obu tym filmom nie można zarzucić, że kompletnie różnią się chociażby od „Manhattanu”. To najlepiej świadczy o żywotności Allena – mimo ósmego krzyżyka na karku ciągle się rozwija. Daj Boże być w jego wieku choć w połowie w takiej formie intelektualnej, jakiej on jest teraz.

„Scoop - Gorący temat" („Scoop”), reż. Woody Allen, USA/Wielka Brytania, 2006

Czytaj także

 0