„Jeźdźcy sprawiedliwości”, czyli czarna komedia o zemście. Recenzja

„Jeźdźcy sprawiedliwości”, czyli czarna komedia o zemście. Recenzja

Mads Mikkelsen z wizytą w Warszawie
Mads Mikkelsen z wizytą w Warszawie / Źródło: Cinema City
Zabawny, wzruszający i niewymuszony film, łączący elementy thrillera i czarnej komedii, to najnowsze dzieło duńskiego reżysera Andersa Thomasa Jersena.

Mads Mikkelsen znany już polskiej publiczności z filmu „Na rauszu”, tym razem wcielił się w postać Markusa, żołnierza stacjonującego na wojskowej misji, który po tym, jak dowiaduje się o śmierci żony, wraca do domu, by zaopiekować się córką Mathilde. Pogrążeni w smutku po stracie, nie potrafią się ze sobą porozumieć, szczególnie, że Markus nie chce przyjąć pomocy psychologicznej.

Jest sceptykiem. Śmierć żony uznaje za przypadek. Nie potrafi na ten temat rozmawiać ze zrozpaczoną córką.

Czytaj też:
„Czarna Wdowa” lepsza od nowych „Bondów”, słabsza niż nowe „marvele”. Niełatwa recenzja hitu

Sytuacja zmienia się, kiedy niespodziewanie odwiedza go Otto, ocalały z wypadku matematyk. To on w czasie katastrofy kolejowej ustąpił miejsca żonie Markusa, dzięki czemu przeżył. Twierdzi, że zdarzenie nie było wypadkiem ale świadomie zaplanowanym zamachem. Razem z grupą przyjaciół przedstawia Marcusowi dowody na to, że do katastrofy pociągu doprowadził ciąg powiązanych ze sobą zdarzeń, które ostatecznie prowadzą do winowajców.

Tak Markus, Otto i ich znajomi, Lennart i Emmenthaler, wkraczają na drogę zemsty, wymierzoną w tytułowy gang.

Tu zaczyna się kino akcji. Bo chęć zemsty sprawia, że zamiast przeżywać żałobę, były żołnierz skupia się na ukaraniu winnych, nie patrząc na konsekwencje. Bo, jak mówi w filmie Otto, obarczanie kogoś za tragedie, które nas spotykają, nadaje im sens. „Jeźdźcy sprawiedliwości” to nie tylko dobrze skrojony psychologiczny thriller, ale czarna komedia.

Czytaj też:
„Rojst'97” – recenzja. W sieci roi się od zachwytów. Czy rzeczywiście są zasłużone?

Spotkanie Markusa i Mathilde z Otto i jego przyjaciółmi pomaga im przejść przez żałobę, zbliżając ich do siebie i dając powody do radości. Film nakreśla też portret pozornie silnego mężczyzny, który nie potrafi się zmierzyć z własnymi emocjami, przez co cierpi jego córka. Nagle kino zemsty zmienia się na bardzo mocny dramat rodzinny. Na „Jeźdźców sprawiedliwości” warto się wybrać!

Źródło: Wprost
 0

Czytaj także