Amatorscy "Zawodowcy"

Amatorscy "Zawodowcy"

Fani Roberta De Niro i Ala Pacino niech nie liczą na powtórkę z "Gorączki". Pierwszy od trzynastu lat wspólny film gigantów kina kryminalnego nie umywa się do dzieła Michaela Manna.
„Zawodowcy" mają jedną przewagę nad „Gorączką". De Niro i Pacino rzeczywiście grają w filmie razem. Są bliskimi przyjaciółmi i „najlepszymi gliniarzami w Nowym Jorku". Ta ostatnia teza już w połowie filmu okazuje się bzdurą. Obaj śledztwo w sprawie seryjnego mordercy prowadzą jakby od niechcenia. Scenariuszową wpadką jest fakt, że mając wiersze pisane ręką zabójcy, nie próbują ich porównać z próbką pisma głównego bohatera. W ten sposób najważniejszy wątek filmu skończył się już po 45 minutach.

Film ciągnie się więc kolejne trzy kwadranse w czasie których możemy oglądać kolejne wpadki. Kiedy jeden z bohaterów filmu zostaje zastrzelony i wypada z okna, wyraźnie widać, że wyrzucony został gumowy manekin. Kilka minut później policjantka, która brała udział w pościgu za mordercą, najwyraźniej się znudziła i wróciła do domu. Tymczasem drugi policjant i morderca toczą ze sobą grę nerwów, celując do siebie z broni.

Najbardziej martwi, że dwaj legendarni aktorzy już od wielu lat nie zagrali w filmie na miarę ich talentu. W przypadku Pacino ostatnią taką produkcją była „Bezsenność" sprzed ponad pięciu lat. Jeśli chodzi o De Niro, cofnąć trzeba by się jeszcze dalej, być może aż do „Ronina" z 1998 r. Miejmy nadzieję, że „Zawodowcy" nie okażą się dla nich krokiem w kierunku aktorskiej emerytury.

„Righteous Kill", reż. Jon Anet, USA, 2008

Warto się zmieniać! Zupełnie nowy tygodnik "Wprost" w sprzedaży od 1 grudnia.

Czytaj także

 0