Kalejdoskop kulturalny

Kalejdoskop kulturalny

Dodano:   /  Zmieniono: 

KSIĄŻKI

Mariusz Cieślik

Sekrety i kłamstwa

Pod od względem literackim „Nieznajomy” Harlana Cobena to typowy współczesny amerykański kryminał. Proste zdania, dużo dialogów, opisy ograniczone do niezbędnego minimum, no i zero środków stylistycznych. Dowiadujemy się, co bohaterowie zrobili, i tyle. Nie mówi się nawet o motywacjach. Ale jednocześnie, jak to u Cobena bywa, rzecz jest momentami pasjonująca. Ze względu na wciągającą fabułę. Ale i temat jest wybrany świetnie. Otóż pewnego dnia Adam Price spotyka w barze nieznajomego, który wyjawia mu, że dwa lata wcześniej jego żona udawała, że jest w ciąży. Później okazuje się, że bohater nie jest jedynym, którego obdarzono wiedzą na temat sekretów najbliższych osób. Tych sekretów, które można poznać dzięki internetowi. Problem z tą powieścią polega na tym, że nie za wiele można zdradzić, żeby nie odebrać czytelnikowi przyjemności z lektury. Jedno jest pewne, wyszedłby z tego świetny film. Choć Coben na razie nie ma wielu ekranizacji na koncie (np. popularny cykl o Myronie Bolitarze jeszcze nie trafił do kin), to tu widać potencjał. Przede wszystkim dlatego, że autor zajmuje się kwestią, która w kontekście afery Snowdena czy Wikileaks obchodzi wszystkich. Coben zadaje mianowicie pytanie, czy wszystkie tajemnice należy ujawniać w imię tego, że „prawda nas wyzwoli”. Coben nie uważa, że przejrzystość jest wartością największą, i ma rację. Nawet jeśli ludzie czy państwa nie zawsze postępują zgodnie z najwyższymi standardami, to liczą się intencje i ogólny efekt ich działań. Wszyscy mamy prawo do błędów.

HARLAN COBEN „NIEZNAJOMY”, ALBATROS

1. „Dziewczyna z pociągu”

Paula Hawkins

ŚWIAT KSIĄŻKI

2. „Nieznajomy”

Harlan Coben

ALBATROS

3. „Grunt pod nogami”

Ks. Jan Kaczkowski

WAM

4. „Moje córki krowy”

Kinga Dębska

ŚWIAT KSIĄŻKI

5. „Inwazja bazgrołów”

Zifflin

NASZA KSIĘGARNIA

6. „Żniwa zła”

Robert Galbraith (J.K. Rowling)

WYDAWNICTWO DOLNOŚLĄSKIE

7. „Życie na pełnej petardzie”

Ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka

WAM

8. „Porąb i spal”

Lars Mytting

SMAK SŁOWA/AGORA

9. „Życie i śmierć”

Stephenie Meyer

WYDAWNICTWO DOLNOŚLĄSKIE

10. „Zniszcz ten dziennik”

Keri Smith

K.E. LIBER

DANE POCHODZĄ Z SALONÓW SIECI EMPIK

Plan dla Warszawy

PODTYTUŁ KSIĄŻKI – „TOŻSAMOŚĆ MIASTA A URBANISTYKA” – w skrócie ujmuje to, czym zajął się jej autor. Próbuje mianowicie wyjaśnić, jak planowanie przestrzeni miejskiej wpływa na ludzi mieszkających w Warszawie. Krzysztof Domaradzki jest bodaj najlepszą osobą, by o tym pisać, ma rekordową praktykę architektoniczną w stolicy. Wnioski z jego książki nie nastrajają pozytywnie, wynika z niej, że w XX w. nie było przekonującego pomysłu na Warszawę, a jeśli jakiś się pojawiał, to nie był realizowany. Rzecz jest jednak napisana w taki sposób, że przeczytają ją wyłącznie varsavianiści.

KRZYSZTOF DOMARADZKI „PRZESTRZEŃ WARSZAWY”, MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

Lekarze i mordercy

„GÓRA TAJGET” OPOWIADA HISTORIĘ MOMENTAMI WRĘCZ WSTRZĄSAJĄCĄ. To rozgrywająca się w śląskich realiach opowieść o tzw. akcji T4, czyli usuwaniu „niepotrzebnego życia” przez Niemców w czasie II wojny światowej. W tym wypadku idzie o poważnie chore dzieci poddawane eksperymentom i eutanazji w szpitalu. Tyle że choć fakty są wstrząsające, lektura pozostawia dziwnie obojętnym. Być może to efekt nietrafionego zabiegu narracyjnego, połączenia tamtej strasznej historii ze współczesnymi losami niejakiego Sebastiana Kowolika, który zaczyna odczuwać irracjonalnyniepokój o życie swojej córki.

ANNA DZIEWITT-MELLER „GÓRA TAJGET”, WIELKA LITERA

MUZYKA

Piotr Metz

1. „Atramentowa... Suplement”

Stanisława Celińska

POLSKIE RADIO/OLESIEJUK

2. „Ułamek tarcia”

Kaliber 44

MYSTIC PRODUCTION/CENTRALA

3. „Love Jazz & the City. Platinium Edition”

Różni wykonawcy

MY MUSIC

4. „25”

Adele

XL RECORDINGS/SONIC

5. „Annoyance and Disappointment”

Dawid Podsiadło

SONY

6. „Król Albanii”

Popek & Matheo

STEP RECORDS/CD-CONTACT

7. „Paris”

ZAZ

WARNER

8. „Mówi”

Małpa

PROXIMATE/MY MUSIC

9. „Bumerang”

Kortez

JAZZ BOY/OLESIEJUK

10. „Atramentowa”

Stanisława Celińska

POLSKIE RADIO/OLESIEJUK

DANE WEDŁUG OFICJALNEJ LISTY SPRZEDAŻY DOTYCZĄ OKRESU 19.02.-27.02.2016

Kanye Picasso

Kanye West jest skandalizującym celebrytą i wiecznym eksperymentatorem, który po osiągnięciu gigantycznego sukcesu komercyjnego działa na swoich warunkach. Lista gości na jego nowej płycie to sami laureaci tegorocznych Grammy: Kendrick Lamar, Rihanna, Weeknd. Ale przede wszystkim ten album to autobiograficzna spowiedź wprost z kozetki psychoanalityka, czasem zahaczająca o narcyzm. Artyście nie można odmówić odwagi w mówieniu o sobie, w dodatku treść pasuje tu do formy, co różni nową płytę od dawnych produkcji studyjnych Westa. Tytuł albumu, nawiązujący do Picassa, to kolejny objaw megalomanii artysty, jednak przy dużej dozie dobrej woli można uznać, że jego sample w jakimś sensie przypominają kubizm. Choć dalej idące porównania biografii twórcy „Guerniki” i rapera to jednak przesada, na którą mogą sobie pozwolić tylko najbardziej zagorzali fani. No i momentami West pokazuje na tej płycie produkcyjny geniusz (choćby Rihanna versus Nina Simone w piosence „Do What You Gotta Do”).

KANYE WEST „THE LIFE OF PABLO”, DEF JAM

Siła braci

NOWOJORSKA GRUPA THE NATIONAL

OKAZUJE SIĘ WYLĘGARNIĄ TALENTÓW. Wokalista zespołu nagrał przebojowy album pop, Bryce Dessler doczekał się opracowania swoich kompozycji przez słynny Kronos Quartet. A teraz swoich sił w nowym projekcie spróbowali bracia Scott i Bryan Devendorfowie. Wraz ze znajomym z grupy Beirut, Benem Lanzem, zamknęli się na kilka dni w starym kościele. A potem zaczęli improwizować. Głównie muzykę instrumentalną, w której znać fascynację nagraniami wytwórni 4AD (m.in. Cocteau Twins i Dead Can Dance). Jako perkusista Bryan wreszcie może wykazać się dużymi umiejętnościami, wokalnie bracia też dają sobie radę.

LNZNDRF „LNZNDRF”, SONIC

Wiek bluesa

AMBITNY PROJEKT, KTÓRY JEST HOŁDEM DLA TWÓRCZOŚCI JEDNEJ Z NAJWAŻNIEJSZYCH POSTACI W HISTORII BLUESA.

Choć zestaw wykonawców jest dość nierówny, są tu momenty świetne, mimo że przecież mówimy o utworach napisanych prawie sto lat temu. Nie po raz pierwszy w tego rodzaju projekcie błyszczy chimeryczna Sinéad O’Connor, która nadaje standardowi „Trouble Will Soon Be Over” prawdziwy blask, a Tom Waits jak zwykle mistrzowsko interpretuje („The Soul of a Man”). Album aż się prosi o postscriptum, być może z udziałem bardziej zróżnicowanego zestawu artystów.

VARIOUS ARTISTS „GOD DON’T NEVER CHANGE – THE SONGS OF BLIND WILLIE JOHNSON”, ALLIGATOR

FILMY

Krzysztof Kwiatkowski

Hollywood wstrząśnięty

Niezależne filmy o mrocznych stronach Ameryki zdobywają Oscary, a Hollywood zauważył, że takie obrazy też mają swoich odbiorców. „Wstrząs” z Willem Smithem i Alekiem Baldwinem jest tego dowodem. W czasie tegorocznej ceremonii oscarowej prowadzący z dumą witał pierwowzory postaci z nominowanych filmów – „Spotlight” i „Joy”. Większość głośnych obrazów jest ostatnio oparta na prawdziwych historiach. Również we „Wstrząsie” Peter Landesman inspirował się reportażem magazynu „GQ”. Na ekran przeniósł losy doktora Benneta Omalu. Imigrant z Nigerii był neuropatologiem w Pittsburghu. Przeprowadzając sekcje zwłok futbolistów, odkrył wpływ mikrowstrząsów doznawanych przez sportowców na ich mózg. Reżyser pokazuje batalię, jaką lekarz stoczył z ligą NFL. „Kiedyś tym miastem rządził Kościół, teraz oni” – słyszy od szefa, a przez okno obserwuje wybudowany za ponad 230 mln dolarów nowy stadion. Przeciwko sobie ma korporacje, fanów, a nawet instytucje państwowe.

Obnażanie ciemnej strony zawodowego sportu to kolejny ważny trend współczesnego kina USA. Po „Moneyball”, po „ Strategii mistrza” czy „Creed” „Wstrząs” to kolejny obraz pokazujący hegemonię biznesu na boiskach. Plansze na końcu filmu: w 2011 r. ponad 5 tys. byłych zawodników pozwało NFL o zatajanie niebezpieczeństwa związanego z wstrząsami. 28 proc. graczy cierpi z powodu urazów. Niegdyś opowieści o walce jednostek z wielkimi instytucjami były domeną kina niezależnego. W roku, w którym Oscara zdobywa „Spotlight”, tego typu podejście przenosi się do głównego nurtu Hollywood. „Wstrząs” jest przeciętnym filmem. Fascynującą historię osłabiają patos i pustosłowie. W dialogach zdarzają się banały, które brzmią, jakby pisał je Paulo Coelho po pijaku. A na końcu razi morał o Ameryce, gdzie mimo wszystko prawda wygrywa. Ale i tak widz pozostaje świadomy ceny, jaką za ów triumf zapłacili zarówno zawodnicy i ich rodziny, jak i sam Bennet Omalu. I to jest ta dobra zmiana w Hollywood.

„WSTRZĄS”, REŻ. PETER LANDESMAN, UIP

1. „Zwierzogród”

Reż. Byron Howard, Phil Johnston

DISNEY

2. „Planeta singli”

Reż. Mitja Okorn

KINO ŚWIAT

3. „Deadpool”

Reż. Tim Miller

IMPERIAL-CINEPIX

4. „Pittbull: nowe porządki”

Reż. Patryk Vega

VUE MOVIE

5. „Ave, Cezar!”

Reż. Ethan i Joel Coenowie

UIP

6. „Misiek w Nowym Jorku”

Reż. Trevor Wall

KINO ŚWIAT

7. „Alvin i wiewiórki: wielka wyprawa”

Reż. Walt Becker

IMPERIAL-CINEPIX

8 „Zjawa”

Reż. Alejandro González Iñárritu

IMPERIAL-CINEPIX

9. „Na granicy”

Reż. Wojciech Kasperski

KINO ŚWIAT

10. „Jak to robią single”

Reż. Christina Ditter

WARNER

DANE WEDŁUG STATYSTYK MULTIKINA DOTYCZĄ WEEKENDU 26.02-28.02.2016

Koniec klanu

„EL CLAN” OGLĄDA SIĘ ŚWIETNIE. Wartka akcja, muzyka z lat 80., wyraziści bohaterowie, dużo humoru. Ale Pablo Trapero wykorzystuje gatunkową konwencję, aby – opierając się na faktach – opowiedzieć o totalitaryzmie. W Argentynie początku lat 80., po obaleniu dyktatury, jeden z ludzi dawnego reżimu zaczyna porywać dla okupu dzieci z bogatych rodzin. Reżyser pokazuje poczucie bezkarności agentów dawnych służb, dominujących wśród pracowników państwowych instytucji. Ale również totalitarną mentalność, która obecna jest w każdej sferze życia. „El Clan” to jednocześnie wartkie kino rozrywkowe i ciekawy film historyczny.

„EL CLAN”, REŻ. PABLO TRAPERO, SOLOPAN

Seks jest nudny

„KAŻDE POKOLENIE MA SWÓJ FILM O SEKSIE” – krzyczy slogan na plakacie. Jeśli „Bang Gang” rzeczywiście jest obrazem generacyjnym, to nie najlepiej świadczy o współczesnej młodzieży. Najsilniejsze tu są nie namiętności, ale znużenie. Z nudy właśnie troje nastolatków zaczyna w upalne wakacje odkrywać swoją seksualność. Reżyserka Eva Husson nie jest jednak tak bezwzględna wobec swoich bohaterów jak Larry Clark w „Dzieciakach”. Nie wystarcza jej obserwacja, musi pouczyć młodych ludzi, że przypadkowy seks to ślepa uliczka.

„BANG GANG”, REŻ. EVA HUSSON, M2FILMS

AUTO

Mariusz Staniszewski

Można się zapomnieć

Są rzeczy, których nie da się podrobić. Smak coca-coli, choć okropny, jest wyjątkowy. Szynki parmeńskiej nie da się zrobić nigdzie poza okolicami Parmy, bo tylko tam słońce świeci w sposób tak wyjątkowy. Polskie jabłka są słodkawo-kwaśno-cierpkie, bo taka jest nasza rzeczywistość, no i może też trochę klimat. Podobnie jest z autami z wyższej półki. Możemy udawać, że nowe kompakty są lepiej wyposażone, do wykonania tapicerki wykorzystano wyższej jakości materiały, a środek naszpikowano elektroniką, ale to zawsze zostanie auto ze średniej półki. Klasa premium jest jedna i już. Oczywiście można się spierać co do linii samochodów. W Niemczech znajdziemy wyznawców trzech marek: BMW, Mercedesa i Audi. Nie ma sensu nawet roztrząsać, którzy mają rację, bo w przypadku religii jest to kwestia nie do rozstrzygnięcia. Ale weźmy takie audi A4 avant quattro. Sceptyków linia samochodu nie przekona, bo mimo modyfikacji audi zachowuje swój konserwatywny styl i nawet jeśli to kombi ma w wyglądzie dynamiczny pazur, to na pierwszy rzut oka dostrzegamy tę niemiecką stylistykę. Raczej solidność niż finezja, przewidywalność, a nie zaskoczenie, komunikatywność zamiast szarmanckiej elegancji. Jednak wszystkie niemal zalety A4 avant dostrzegamy podczas jazdy. Zacznijmy od silnika w modelu testowym – dwulitrowa benzynowa jednostka TFSI o mocy 252 koni. Jeśli dodamy do tego automatyczną skrzynię biegów, stały napęd na cztery koła, pięć trybów jazdy (od eko do sport) i zawieszenie dostosowane do mocy, to mamy pełny obraz możliwości samochodu. Zakręty można spokojnie brać przy prędkości 100 km/h i nawet jeśli opony trochę piszczą, martwić się można tylko o to, czy siedzący z boku pasażer wytrzyma taką jazdę, a więc czy nie czeka nas sprzątanie. Przejrzysta jest też obsługa licznych funkcji. Trudność zaplanowano na możliwości niemieckiego księgowego, więc nie będziecie mieli z tym problemów. Audi nie poszło w dotykowe wyświetlacze znajdujące się w zasięgu ręki, monitor nadal jest głęboko w kokpicie, a wszystkie funkcje dostępne za pomocą dżojstika umieszczonego obok przekładni skrzyni biegów. Wbrew pozorom jest to mniej rozpraszające niż przesuwanie palcem po ekranie w czasie jazdy. Auto jest wyposażone w dwie kamery – przednią i tylną – co pozwala dokładnie kontrolować teren podczas manewrów. Powiecie, że to zbytek, ale jeśli naprawa każdego zderzaka oznacza wydanie kilku tysięcy, to może taniej jest już z tymi kamerami. A jeśli doszliśmy już do tysięcy… W wersji testowej za auto trzeba zapłacić ponad 180 tys. zł. Nie oznacza to jednak, że potem wydatki będą maleć. Przy dość dynamicznej jeździe – inaczej się zresztą nie da – samochód w cyklu mieszanym pali ok. 11 l na setkę. Zabawa kosztuje.

©℗ Wszelkie PRAWA ZASTRZeżone

KNOW-HOW

Grzegorz Sadowski

DYSK DLA PODRÓŻNIKÓW FOTOGRAFIKÓW

Talia kart zdanymi

Może się wam wydawać, że w segmencie dysków twardych nie ma nic ekscytującego do opisania. Rzeczywiście, nie jest to kategoria produktów, które wzbudzają dreszcz emocji, ale niektóre z nich są jednak całkiem przyjemne w użyciu. Na przykład przenośny dysk SSD firmy Transcend o pojemności 512 GB (ESD400). Dla tych, którzy nie wiedzą, czym różni się dysk HDD od SSD, krótkie przypomnienie: SSD to dyski półprzewodnikowe, gdzie dane zapisywane są na kościach pamięci. W tradycyjnym dysku HDD dane zapisywane były na talerzu. Okazał się on jednak głośny, zużywał mnóstwo energii i przede wszystkim był podatny na uszkodzenia. Niewielkie uderzenie – i już po naszych danych. Oczywiście dyski SSD są znacznie szybsze, lżejsze, ale i droższe. Do zapisywania dużych ilości danych lepiej korzystać z dysków HDD. Ale co zrobić na przykład w podróży? Jeśli chcemy mieć bardzo lekki i poręczny dysk o pojemności połowy terabajta, to propozycja firmy Transcend jest całkiem ciekawa. Dysk jest przede wszystkim lekki, bo waży 54 g, czyli tyle co talia kart. Ma też podobną wielkość. W zestawie są dysk, kabel i zamszowe etui. Dysk jest bardzo szybki, bo dysponuje prędkością zapisu do 380 MB/s, działa poprzez łącze USB 3.0. Czas dostępu do danych (to też istotny wskaźnik) wynosi 0,3 s. To wszystko bardzo dobre parametry! Do tego mamy jeszcze od producenta trzyletnią gwarancję oraz program pozwalający na archiwizację danych za pomocą jednego przycisku. Czyni to dysk dobrym kompanem podróżników fotografików czy osób lubiących mieć przy sobie większość własnych danych. Do tego dochodzi cena, która w tym wypadku (512 GB) wynosi ok. 900 zł. Odrobinę taniej niż u konkurencji.

Autentyczny, czyli bezpieczny

PROCESORY INTEL COREVPRO SZÓSTEJ GENERACJI OFICJALNIE TRAFIŁY DO POLSKI. Na razie będą montowane w komputerach dla biznesu, w urządzeniach typu 2 w 1, ultrabookach, komputerach all-in-one oraz desktopach. Firma przy okazji pokazała, jakie mają możliwości, głównie jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Jedną z nich jest narzędzie Intel Authenticate umożliwiające kilka poziomów logowania. Systemweryfikuje tożsamość, korzystając równocześnie z kombinacji maksymalnie trzech mocno związanych z użytkownikiem elementów, które umownie można nazwać „to, co znasz” (np. numer PIN), „to, co masz” (np. telefon komórkowy) oraz „to, kim jesteś” (np. odcisk palca). Komputer poprzez Bluetooth wykrywa telefon znajdującego się w pobliżu użytkownika. Jeżeli ten znajdzie się poza zasięgiem, ekran automatycznie się zablokuje. Drugą metodą jest PIN-Pad generowany nie przez system, ale przez podzespoły komputera. Dodatkowe utrudnienie dla hakerów stanowi zmiana kolejności cyfr przy każdym logowaniu. Pozostałe sposoby oferowane przez Authenticate to określenie lokalizacji logowania i skaner (np. palca).

Więcej możesz przeczytać w 10/2016 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także