O stylu Levina mówiono, że pisywał z "dickensowskim rozmachem", a o nim samym, że był jednym z najwybitniejszych i najbardziej wszechstronnych dziennikarzy swego pokolenia. On sam skromnie twierdził, że dziennikarzem został dlatego, że do żadnego innego zajęcia zwyczajnie się nie nadawał.
W latach 70. Levin pisywał dużo na temat sytuacji w krajach obozu komunistycznego, nagłaśniał walkę opozycjonistów w Polsce, piętnował wykorzystywanie psychiatrii do celów politycznych w ZSRR i - jak mówią ci, którzy go znali - "był równie dobry w subtelnym wsadzaniu szpilek, co w pojedynku na rzeźnickie noże".
"Swoich czytelników lubił prowadzić przez labirynt, ale zawsze dbał o to, by się w nim nie zagubili. Jego teksty czytano do końca: czasem z rozbawieniem, czasem z uniesieniem, ale nigdy nie z poczuciem nudy" - napisała agencja PA we wspomnieniu.
Herbert Bernard Levin urodził się w 1928 roku w rodzinie żydowskich krawców z północnego Londynu. Po egzaminie maturalnym studiował w London School of Economics. Słynął z nieśmiałości i ekscentrycznych zamiłowań - mieszkał sam w trzypokojowym mieszkaniu z wypchanymi kotami.
ss, pap
