Filmowy haracz (aktl.)

Filmowy haracz (aktl.)

Sejm uchwalił ustawę o kinematografii, przewidującą utworzenie Instytutu Sztuki Filmowej finansowanego z 1,5-procentowego podatku od emisji reklam płaconego przez nadawców programów telewizyjnych.
W głosowaniu wzięło udział 405 posłów, za głosowało 305, przeciw -  93, od głosu wstrzymało się 7 posłów.

Projekt ustawy wzbudzał od miesięcy wiele kontrowersji. Ustawa przewiduje finansowanie narodowej kinematografii nie tylko z  budżetu państwa. Dodatkowe środki na kręcenie filmów będą pochodzić m.in. od operatorów sieci kablowych i prywatnych telewizji, którzy mają płacić 1,5 procent podatku od wpływów z  reklam.

Ustawie sprzeciwiała się m.in. Platforma Obywatelska. Donald Tusk nazwał obciążanie nadawców nowym podatkiem "dodatkowym haraczem", twierdził też, że nie ma uzasadnienia, by produkcję filmową finansować z kieszeni podatnika. Za ustawą lobbowały natomiast środowiska filmowców.

Jeszcze podczas środowych głosowań wywiązała się dyskusja nad "filmowym" podatkiem. Sekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury Agnieszka Odorowicz odrzuciła zarzuty, jakoby projekt obciążania operatorów telewizji kablowych podatkiem na kinematografię był sprzeczny z dyrektywami Unii Europejskiej.

Odorowicz przypomniała, że od zeszłego roku operatorzy kablówek płacą 7-procentowy podatek VAT zamiast dawniejszego - 22- procentowego. "To znaczne przecież zmniejszenie podatków przez operatorów nie wpłynęło w żaden sposób na obniżenie opłat abonamentowych. Dlaczego więc teraz operatorzy grożą podniesieniem abonamentu?" - pytała Odorowicz.

Instytut Sztuki Filmowej, jeśli ustawa wejdzie w życie, miałby rozpocząć działalność 1 stycznia 2006 roku. Nie może on jednak prowadzić własnej działalności gospodarczej, np. produkować filmów.

Ustawa mówi także o dofinansowywaniu nowych projektów filmowych i  działalności Filmoteki Narodowej. Filmoteka ma m.in. udostępniać odpłatnie Instytutowi zgromadzone materiały filmowe. Producent filmu ma natomiast przekazywać nieodpłatnie Filmotece jedną kopię wyprodukowanego filmu.

***

Reżyser Krzysztof Krauze fakt, że w Sejm przyjął ustawę o kinematografii nazwał głosowaniem "na tak dla polskiej kultury". Prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Komunikacji Kablowej, Jerzy Straszewski, zapowiada natomiast dalszą walkę przeciwko tej ustawie.

Niektórzy członkowie Stowarzyszenia Filmowców Polskich czas głosowania spędzili w sejmowych kuluarach. "Nie spodziewaliśmy się nawet, że projekt ustawy, która daje tak wielką szansę polskiemu kinu, przejdzie tak dużą większością głosów. Były osoby, które wzruszyły się - Kazimierz Kutz ocierał oczy, a poseł Piotr Gadzinowski, który nad tą ustawą pracował przez półtora roku, ocierał nos" - mówił Krzysztof Krauze.

Reżyser Robert Gliński powiedział: "To dopiero pierwszy krok, zobaczymy, co będzie dalej". Jego zdaniem, nadawcy prywatni powinni zrezygnować z przerzucania podatku na widza płacącego abonament, ponieważ w stosunku do dochodów, jakie uzyskują, nałożony podatek jest niewielki.

Jacek Bromski, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich (SFP), wracał właśnie z Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes i  sejmowe wydarzenia komentował jeszcze z lotniska: "Cieszymy się wszyscy bardzo. W zeszłym roku w Cannes nie było polskich filmów, byliśmy tam nieobecni. Mamy nadzieję, że ta ustawa to zmieni" -  powiedział prezes SFP.

Jerzy Straszewski uważa natomiast, że przyjęta przez Sejm ustawa obciążona jest poważnymi błędami. "Widać, że przy głosowaniu przeważyły emocje i racje polityczne, a nie kwestie merytoryczne" -  powiedział Straszewski.

"Będziemy dalej walczyć przeciwko tej ustawie. Trafi ona teraz do  Senatu, więc spróbujemy przekonać senatorów, potem prezydenta. Ustawa o kinematografii w przyjętym przez Sejm kształcie zakłada, że jeden przedsiębiorca ma łożyć na innego przedsiębiorcę, bez jakiejkolwiek rekompensaty. To jaskrawe naruszenie zasad wolnego rynku" - ocenił Straszewski.

Także prezes zarządu grupy TVN, Piotr Walter, komentując przyjęcie w środę przez Sejm ustawy o kinematografii zapowiedział dalszą walkę przeciwko tej ustawie.

"Przez ostatnie lata, odkąd w 1997 roku otrzymaliśmy koncesję, w  trudzie i znoju budowaliśmy stację. Osiągnęliśmy sukces - TVN to  wielka grupa telewizyjna majaca siedem kanałów. Obecnie widzę, że  ten sukces staje się udziałem ludzi, któryz przez ostatnie lata nie zrobili nic" - powiedział Walter.

Zdaniem prezesa TVN, ta ustawa nie uratuje polskiego kina. "Nie wierzę w nic, co nie finansuje się samo. Nie wierzę w rozwiązania, które uderzają w mechanizmy wolnego rynku. Ta ustawa zakłada, że odbiera się jednym przedsiębiorcom, żeby dać drugim, którzy tych pieniędzy nie zarabiają. Będziemy walczyć przeciwko tej ustawie na wyższych szczeblach legislacji - w Senacie i u prezydenta" - zapowiedział prezes TVN.

ks, pap

Czytaj także

 0