Niemiec, który chce żyć jak... Ferdynand Kiepski

Niemiec, który chce żyć jak... Ferdynand Kiepski

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ferdynand Kiepski (fot. Wikipedia) 
Najbezczelniejszy niemiecki bezrobotny Arno Duebel potajemnie nagrywa piosenki i przygotowuje się do pierwszych występów - podał dziennik "Bild". To może być przełom w życiu kontrowersyjnego hamburczyka, który od lat żyje na zasiłku i unika pracy.
Arno Duebel ma 54 lata, od 36 lat żyje z zasiłków i jest z siebie dumny. Od kilku tygodni przechwala się w mediach, że wykiwał państwo, budząc tym oburzenie i uwydatniając słabości niemieckiego modelu socjalnego. - Ludzie mówią, że jestem szczęściarzem, myślą, że mi się udało, ale dokładnie mówiąc ja nie zrobiłem zupełnie nic - śpiewa Duebel w piosence, którą nagrać miał w studiu w Hamburgu. Według "Bilda" za dwa tygodnie Duebel wystąpi nawet w klubie na bulwarze Reeperbahn, a jesienią miałby zaśpiewać na Oktoberfest w Monachium.

Producenci płyty zapowiadają, że Duebel otrzyma uczciwe wynagrodzenie. Planują też m.in. sprzedaż koszulek z wizerunkiem mężczyzny, który został uznany za najbezczelniejszego niemieckiego bezrobotnego. Duebel jest jednym z 6,5 miliona Niemców, którzy pobierają zasiłek dla długotrwale bezrobotnych tzw. Hartz IV. Dla wielu kwota zasiłku jest jak jałmużna, a Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał w zeszłym tygodniu, iż sposób naliczania tych świadczeń godzi w konstytucyjne prawo do godziwego minimalnego dochodu. Jednak Arno Duebel nie narzeka. Zasiłek wystarcza mu na życie, więc odrzuca każdą ofertę pracy. W wieczornym talk show telewizji Sat1. zdradził, jak od lat oszukuje urząd pracy: notorycznie wyłudza zwolnienia lekarskie. - Mogę zwymiotować na zawołanie - opowiadał ze śmiechem. Wyznał, że każda praca wydaje mu się zbyt stresująca lub nudna.

"Bild" wyliczył, że od 1974 r. hamburczyk otrzymał zasiłki na kwotę 300 tysięcy euro. Co miesiąc dostaje 323,10 euro z państwowej kasy, a do tego dochodzą składki na ubezpieczenie zdrowotne, środki na zapłacenie rachunków za prąd, wodę i czynsz za 47-metrowe mieszkanie w Hamburgu.

I proszę - kto by pomyślał, że Ferdynand Kiepski, twórca maksymy, że trzeba "tak robić, aby się nie narobić, a zarobić" znajdzie naśladowcę właśnie w Niemczech. No cóż najwyraźniej słynna pruska dyscyplina umarła wraz z Bismarckiem.

PAP, arb