Serial Netflixa promuje kontrowersyjną modę? Ekspertka: To szamanizm, to może być niebezpieczne

Serial Netflixa promuje kontrowersyjną modę? Ekspertka: To szamanizm, to może być niebezpieczne

Kadr z serialu „Inna ja”
Kadr z serialu „Inna ja” Źródło: Netflix
– Uważam, że warto propagować wiedzę o tym, że to nie jest naukowo potwierdzona metoda. Za to dość ryzykowna. Może być tak, że ktoś ma predyspozycje do rozwinięcia się zaburzeń zdrowia psychicznego i wtedy abstrakcyjne, magiczne rytuały mogą aktywować takie procesy – ostrzega dr Agnieszka Mościcka-Teske, psycholożka, terapeutka, kierowniczka Zakładu Psychologii Klinicznej i Zdrowia Uniwersytetu SWPS w Poznaniu.

Paulina Socha-Jakubowska, „Wprost”: Trafiłam na jeden z popularniejszych teraz w Polsce seriali Netflixa, to turecka obyczajowa historia trzech kobiet, które wiedzione różnymi motywacjami – trafiają na ustawienia, jak sądzę hellingerowskie, a te niczym działania magiczne dosłownie zmieniają ich życie. Jedna z bohaterek w cudownym sposób pokonuje raka, choć w zasadzie porzuca konwencjonalne leczenie… Wszystko dzięki rozwiązaniu „zagadki” z przeszłości, pokonaniu traum „przekazanych” jej przez przodków. Jestem laikiem, ale oglądając pomyślałam, że efekt takiego dzieła pokazywanego w mainstreamie może być koszmarny. Co na ten temat sądzi specjalistka?

Dr Agnieszka Mościcka-Teske: Zacznę od tego, że stanowisko psychoterapeutów, czyli praktyków, ale też badaczy, naukowców, jest jednoznaczne. Ustawienia hellingerowskie nie są formą psychoterapii i nie są interwencją zalecaną pacjentom jako interwencja terapeutyczna. Z perspektywy naukowej ustawienia te uważane są za nadużycie.

Dlaczego?

Przede wszystkim ta „metoda” nie ma uzasadnionych naukowo podstaw teoretycznych, nie ma również potwierdzenia efektywności w badaniach naukowych. Za całą procedurą ustawień hellingerowskich idzie ryzyko nasilenia zaburzeń, po prostu wyrządzenia pacjentom szkody. Dlatego jest to interwencja nieuzasadniona, nie powinna mieć miejsca. Takie stanowisko jest wpisane w oświadczenia wielu stowarzyszeń psychoterapeutycznych, łącznie ze stowarzyszeniami ustawień systemowych, czy psychoterapii systemowej, również tymi w Niemczech, skąd sam Hellinger pochodził.

I tu dochodzimy do sedna. Ustawienia „systemowe” i „hellingerowskie” to nie to samo?

Nie. I warto to wyjaśnić. Samo ustawienie systemowe jest formą terapii, znaną i stosowaną w nurcie systemowym. Przy czym ustawienia systemowe rządzą się innymi prawami niż te, które zaproponował Hellinger.

W jego ustawieniach jest wiele symboliki, magii, rytuałów dość niejasnych, natomiast w ustawieniach systemowych stosowanych jako interwencja terapeutyczna w nurcie terapii systemowej, wszystko jest jasno opisane. Wiadomo, do czego się dąży, wszystkie kolejne etapy są uzasadnione.

Zna pani ludzi, którzy przeszli ustawienia hellingerowskie?

Znam, mogę nawet powiedzieć, bo nie jest to tajemnica, że uczestniczyłam w takim ustawieniu. Jako psychoterapeutka, ale też wykładowczyni akademicka, chciałam to „przetestować”.

Źródło: Wprost

Ponadto w magazynie