Biedroń: Albo pójdziemy w kierunku Europy, albo będziemy mieli pogromy na ulicach

Biedroń: Albo pójdziemy w kierunku Europy, albo będziemy mieli pogromy na ulicach

Robert Biedroń
Robert Biedroń / Źródło: Newspix.pl / Marek Konrad
– Poczucie niebezpieczeństwa na tym marszu było prawdopodobnie na rękę PiS-owi. Ponieważ PiS musi podtrzymywać i podtrzymuje taktykę kozłów ofiarnych. W wyborach w 2015 roku to byli uchodźcy, dzisiaj są geje. Kto będzie następny? – pytał Robert Biedroń w rozmowie z Jarosławem Kuźniarem w programie Onet rano.

Jednym z tematów, do którego odniósł się Robert Biedroń w programie Onet Rano były zamieszki wokół sobotniego marszu równości w Białymstoku. Zdaniem lidera Wiosny, takie wydarzenia są skutkiem tego, że rząd Prawa i Sprawiedliwości gra na emocjach Polaków.

„Polityka „dziel i rządź” to jest stara zasada Machiavelliego. I oni to wykorzystują. Dzisiaj burza wokół społeczności LGBT odwraca uwagę od wielu innych tematów, które są trudne, skomplikowane, nie na rękę. Tylko my jako to społeczeństwo, które wymaga czegoś więcej, niż granie na prymitywnych emocjach, musimy żądać od polityków stanowczej relacji i stanięcia po stornie tych, którzy są krzywdzeni, są ofiarami” – stwierdził Biedroń. – Dlatego też lewica organizuje marsz przeciw nienawiści, żeby pokazać, gdzie my stoimy. To jest tez kwestia cywilizacyjna. Jeżeli nie zdecydujemy się na prawdziwą zmianę w tych wyborach, wystarczy iskra i dojdzie do czegoś bardzo poważnego w naszym społeczeństwie. Jesteśmy tak podzieleni, tak cho***nie skonfliktowani, że to jest tylko moment – dodał.

Na uwagi prowadzącego rozmowę, że PiS po prostu dostosowuje się do żądań swojego elektoratu, Biedroń stwierdził, że oczekiwania od polityków powinny być wyższe.

– Jeżeli nie będziemy oczekiwali od polityków, ze jasno staną po jednej stronie i będą budowali społeczeństwo otwarte, różnorodne, to się nic nie zmieni. Będziemy mieli kraj podziałów. To nie będzie rzeczpospolita, to będzie rzesza. To będzie państwo, które jest podzielone, które będzie poprzedzielane murami – stwierdził Biedroń porównując to co widzieliśmy w sobotę w Białymstoku, do pogromów i najgorszych sytuacji w historii Polski. – W październiku dokonamy bardzo ważnego wyboru cywilizacyjnego. Albo będziemy mieli to co mamy, czyli pogromy na ulicach, Prawo i Sprawiedliwość, Misiewiczów, tę całą degrengoladę, albo dokonamy cywilizacyjnej zmiany i pójdziemy w kierunku Europy – dodał.

– Marzę o tym, aby dzisiaj na czele marszu równości stanął ktoś z partii rządzącej, to byłoby coś niezwykle ważnego. To okazja, aby opowiedzieć się za słabszymi, za tolerancją i szacunkiem – wyraził swoje oczekiwanie lider Wiosny.


Zamieszki podczas Marszu Równości

W sobotę 20 lipca ulicami Białegostoku przeszedł również pierwszy Marsz Równości, który zorganizowano pod hasłem „Białystok miastem dla wszystkich”. Jeszcze przed rozpoczęciem w pobliżu pojawili się kibice, którzy próbowali przeszkadzać uczestnikom. Jak relacjonuje Onet, wybuchały petardy, a jednej z osób uczestniczących w Marszu wyrwano tęczową flagę.

Uczestnikom „towarzyszyli” kontrmanifestanci, a wydarzenie zabezpieczała policja. Nagrania zamieszczone w mediach społecznościowych wskazują na to, że pojedynczy uczestnicy byli ścigani przez członków środowisk kibicowskich, a następnie bici oraz kopani. – Trwają czynności procesowe. Do jednostek policji doprowadzono łącznie 20 osób, w tym cztery podejrzewane o popełnienie przestępstw: rozboju, naruszenia nietykalności funkcjonariuszy, użycia gróźb karalnych i znieważenia funkcjonariuszy. 16 osób ukarano mandatami karnymi – powiedział w rozmowie z Onetem nadkomisarz Tomasz Krupa.

– W pewnym momencie doszło do dramatycznych obrazków, podczas których policjanci zostali zaatakowani butelkami i kamieniami czy nawet kostką brukową. Potencjalnymi ofiarami byli także uczestnicy marszu oraz osoby postronne. W tej sytuacji policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego. Użyto m.in. granaty hukowe i miotaczy pieprzu – dodał.

Czytaj także:
Lewica odpowiada na wydarzenia z Białegostoku. Będzie marsz przeciw przemocy

Czytaj także

 22
  • biedronka

    my dobrze wiemy w jakim kierunku idziesz

    wystawiając swojego kochanka z numerem jeden

    zakłamana cioto
    • Hmm do "Europy" ??? Tej w której mniejszości bawią się w tyranię nad większością? W tej w której obywatel nie może sie wypowiadać na żaden temat bo paka? W tej w której "eltyty" coraz częsciej wspominają o "normalizacji" pedofili? Tej w której muzułmanie zabaiwiją sie w "łapanki" młodych dziewcząt a Rządy nabierają wody w usta? Na drzewo homopedofilu. Polacy POLEXIT i koniec a tym śmieciom kop w d..
      • poszedłeś po kase
        zakłamany pederasto
        to wystarczy
        • J. J. Rousseau już w r. 1772 tak o europejskości:

          "Dzisiaj nie ma już Francuzów, Niemców, Hiszpanów ani nawet Anglików,
          niezależnie od tego, co inni o tym mogą mówić; są jedynie Europejczycy.
          Wszyscy mają ten sam gust, te same życzenia, te same zwyczaje,
          bo nikt z nich nie był regionalnie kształtowany przez specyficzne instytucje.
          Będąc w tej samej sytuacji, wszyscy będą czynili to samo,
          będą sie zwali bezinteresownymi będąc łajdakami; będą głosili interes publiczny,
          myśląc wyłącznie o sobie; będą chwalili umiarkowanie, życząc sobie bogactwa jak Krezus.
          Nie dążą do niczego poza luksusem, nie tęskną za niczym poza złotem;
          będąc pewni, że pieniądz spełni im najgłębsze ich życzenia, są gotowi,
          sprzedać się pierwszemu, który im pieniądze oferuje.
          Co to ich obchodzi, komu służą i jakiemu prawu podlegają?
          Jak znajdą pieniądze na kradzież i kobiety do uwiedzenia,
          będą się w każdym kraju czuli jak u siebie w domu."

          Czytam właśnie książkę "Kiedy opadły maski" pana Philippe de Villiers. On przedstawia dokumenty, które pokazują, że UE jest instrumentem (elit, plutokracji) USA do dominacji Europy. Zawsze sie dziwiłem, dlaczego UE byle i jest tak poddana USA. Bo tak miało być, na dodatek tak, jak Rousseau pisał. Polecam.
          • Treść została usunięta