Siemoniak w „Mówiąc Wprost”: Afera mailowa utrąci rząd PiS

Siemoniak w „Mówiąc Wprost”: Afera mailowa utrąci rząd PiS

#MówiącWprost odc. 14 Źródło: YouTube
Sądzę, że istnieje przekonanie wśród wysokich urzędników państwa, że służby specjalne ich inwigilują, i że rządowe skrzynki mailowe lub rządowe narzędzia do komunikacji są pod kontrolą służb specjalnych. Stworzono sobie prywatny świat. Dla mnie jest to niedopuszczalne – mówi Tomasz Siemoniak, gość programu „Mówiąc Wprost”.

– Ktoś zachowuje się jak Hitchcock: zaczął od trzęsienia ziemi i dodaje kolejne elementy. Jeśli sprawa ma tak ogromną skalę, jak było przekazywane publicznie, to będzie to rujnowało obóz władzy a na pewno osoby, które są zaangażowane w aferę – uważa Tomasz Siemoniak, który w programie „Mówiąc Wprost” komentował tzw. aferę mailową.

W środę 16 czerwca w Sejmie zorganizowano niejawne posiedzenie, na którym posłowie i posłanki zapoznali się z informacją rządu ws. cyberbezpieczeństwa. Obrady w tym trybie zwołano na wniosek premiera Mateusza Morawieckiego po tym, jak na komunikatorze Telegram zaczęły pojawiać się rzekome maile z prywatnej skrzynki szefa KPRM Michała Dworczyka.

Jak ujawniono, w wiadomościach mailowych wysyłanych z prywatnych skrzynek politycy mieli dyskutować m.in. o argumentach, jakich powinni używać, aby uargumentować wprowadzanie ograniczeń w centrach handlowych. – Nie wiem, jakim alfabetem jest pisany scenariusz, ale słuszną jest analogia do afery podsłuchowej, bo nawet pora roku podobna i pewien modus operandi polegający na tym, że sączone są kolejne informacje, kolejne przecieki i widać, że władza kompletnie traci głowę. Nie wie, czego może się spodziewać – ocenia Tomasz Siemoniak.

Poseł i wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej uważa, że ta afera przyczyni się do upadku obecnego rządu – analogicznie do wydarzeń po aferze taśmowej, która wybuchła w 2014 roku. – Wtedy dla wielu ludzi było szokiem to, czego się dowiedzieli z tych nagrań, z kuchni władzy. Tak samo tutaj. Jak ludzie czytają, jak jeden z ważnych doradców rządowych koresponduje na temat tego, jak zamykać galerie i że najwyżej się coś powie. Nie ma nic gorszego niż pokazanie takiego cynizmu władzy, pewnego lekkiego podejścia do ważnych spraw. Różnica jest taka, że wówczas były to prywatne rozmowy osób w restauracji, a tutaj mamy do czynienia z dyskusją na temat spraw państwowych, którą prowadzi się z prywatnej poczty – uważa Siemoniak.

Były minister obrony narodowej wskazuje na potencjalny powód, dla którego cała sytuacja zaistniała. - Sądzę, że istnieje przekonanie wśród wysokich urzędników państwa, że służby specjalne ich inwigilują i że rządowe skrzynki mailowe lub rządowe narzędzia do komunikacji są pod kontrolą służb specjalnych. Stworzono sobie prywatny świat. Dla mnie jest to niedopuszczalne. (…) W nietajnych kuluarach tajnego sejmu słyszałem, że nawet w obozie władzy znajdą się tacy, który skorzystają na aferze. Na pewno jest to bardzo poważna sprawa i jest jej początek – dodaje były minister obrony narodowej, który jest gościem Roberta Felusia i Joanny Miziołek w „Mówiąc Wprost”.

W programie poruszono także kwestię powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki. - Myślę, że powrót Donalda Tuska jest przesądzony. Wydaje mi się, że ma przeświadczenie, że zrobił w Europie to, co mógł zrobić i czas wrócić do Polski. On użył takiego słowa „flauta” na opozycji, czyli jakiś bezruch i że w związku z tym, pojawienie się starego szczupaka w tym stawie, to będzie coś takiego, co pomoże – mówi Siemoniak.

Źródło: Wprost