Była posłanka PO: Nie mamy z mężem na kogo głosować

Była posłanka PO: Nie mamy z mężem na kogo głosować

Iwona Guzowska
Iwona Guzowska / Źródło: Archiwum własne
Niepokoją mnie działania ekipy rządzącej, prowadzące do ograniczania praw człowieka do stanowienia o sobie, pracy, do życia. Już nie możemy żyć po swojemu, bo te prawa nam się krok po kroku ogranicza i odbiera – przyznała w niedawnej rozmowie z „Wprost” Iwona Guzowska, była posłanka PO oraz wielokrotna mistrzyni świata i Europy w kick-boxingu.

Jak stwierdziła w wywiadzie dla „Wprost”, odnosząc się do działań rządu w czasie pandemii, „nikt jej nie zapytał o zdanie, czy chcę pracować, czy nie w czasie epidemii”.

– Zarządzono lockdown w imię „wyższego dobra”. Ale nikt nie patrzy na dramaty ludzi, co się dzieje z nastolatkami. Włos jeży się na głowie – podkreśliła.

Czytaj też:
Janusz Piechociński: Z powodzeniem mógłbym wystartować w teleturnieju „Wielka Gra”

W jej opinii, politycy nie biorą pod uwagę „wzrastającej agresji” i sytuacji, w jakiej znaleźli się pacjenci z nowotworami i chorobami przewlekłymi: – Nagle odebrano im możliwość opieki medycznej. To mnie przeraża. Pytana o to, na kogo zagłosuje w kolejnych wyborach parlamentarnych, odpowiedziała:

– Ja i mój mąż mamy ten sam problem. Nie mamy na kogo głosować. W czasie kolejnego głosowania znów będzie to wybór przymusowy, przeciw PiS. Ale też nie chcę stawiać krzyżyka na karcie niemądrze.

Zaznaczyła jednak, że weźmie udział w wyborach, bo „to jedyna droga by zmieniać rzeczywistość”.

Czytaj też:
Jadwiga Emilewicz dla „Wprost”: Opór Gowina jest niezrozumiały

Po odejściu z polityki Iwona Guzowska otworzyła własny biznes. Prowadzi szkolenia motywacyjne m.in. dla firm. Czy podjęłaby się zadania przeprowadzenia szkolenia polityków PO? – By sięgać po takie narzędzia, potrzebna jest otwartość na coś nowego. Przydałoby się mieć też trochę pokory, dystansu, samozastanowienia. Trzeba umieć wyciągać wnioski. Ale jeśli ktoś jest przekonany, że pozjadał wszystkie rozumy, wie wszystko najlepiej, to nie będzie z niczego takiego korzystać. To się psuło od dawna, widziałam ten proces i dzieliłam się swoją opinią z kolegami. Pukali się wtedy w głowę – skwitowała.

Dawna sportsmenka odniosła się też do roli kobiet w polityce. Przyznała, że chociaż silnych pań np. w PO nie widać, to one są. Przykład? – Na przykład Agnieszka Pomaska, Monika Wielichowska, Iza Leszczyna, Ewa Kopacz. Ze smutkiem obserwowałam to, co się wydarzyło z Małgorzatą Kidawą-Błońską, że została bez merytorycznego wsparcia w kampanii. Wiele osób z przyjemnością by na nią zagłosowało, kiedy pojawiła się jej kandydatura. Ale im dłużej trwała, było więcej błędów, potknięć. Dużą zasługę mają w tym koledzy, nieskuteczny sztab. Ale nie mnie oceniać – wyjaśniła.

Na pytanie, na jaką z kobiet by zagłosowała w wyborach prezydenckich, odparła:

– Cały czas mówiłam, że chętnie bym zagłosowana na kobietę pokroju Jolanty Kwaśniewskiej czy Barbary Nowackiej.
Źródło: Wprost
 3

Czytaj także