Dariusz Grzędziński: Wróg ma przewagę. Czas na wojnę z antyszczepionkowcami

Dariusz Grzędziński: Wróg ma przewagę. Czas na wojnę z antyszczepionkowcami

Antyszczepionkowcy podczas „Śląskiego Marszu Wolności”
Antyszczepionkowcy podczas „Śląskiego Marszu Wolności” / Źródło: Newspix.pl / Michał Chwieduk / Fokusmedia.com.pl
Jestem ciężkim naiwniakiem. Przez tę przypadłość po krótkim urlopie wróciłem do kraju, który znalazł się w stanie wojny, i przez takich jak ja jest tą sytuacją zupełnie zaskoczony. Polska obrywa i traci kolejne pozycje. Żeby zacząć liczyć się w tej walce, najważniejsze instytucje i kierujący nimi ludzie powinni jak najszybciej przejrzeć na oczy i zmienić podejście do wroga.

Pojęcie „sezon ogórkowy” tego lata nie ma racji bytu. Przez ledwie tydzień mojego urlopu wydarzyło się w Polsce tyle, że w spokojniejszych czasach można by tymi większymi i mniejszymi aferkami wypełniać poświęcone polityce, i nie tylko, kolumny przez długie miesiące.

Awantura o podwyżki dla polityków, ciąg dalszy awantury wokół „lex TVN”, zakłócenie obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego przez ludzi nazywających się narodowcami, a będących idiotami, raper na scenie pokojowego niegdyś festiwalu wzywający do nienawiści, prezydent ociągający się ze złożeniem gratulacji nieheteroseksualnym medalistom olimpijskim, dymisja wiceminister za krytykę Polskiego Ładu.

O skandalu z dyplomami dla piłkarzy nawet nie wspominam – to wydarzenie ostatecznie przekonało mnie, że brak choćby chwilowego, ale całkowitego odcięcia się od wydarzeń krajowych, grozi trwałym uszczerbkiem na zdrowiu.

Wszystko to jednak ustępuje szokowi – tak, szokowi – który przeżyłem, czytając o kolejnych fizycznych atakach antyszczepionkowców na punkty szczepień.

To, co nie tak dawno wydawało się być bytem wyłącznie wirtualnym, groźnym, ale ograniczającym się do destrukcyjnej działalności w sieci, teraz się zmaterializowało i przeszło do ofensywy. Grodzisk Mazowiecki, Zamość, Gdynia, dom dziecka w Aleksandrowie Kujawskim – lista miejsc, w których w ostatnich dniach uderzyli wrogowie normalności budzi strach i złość jednocześnie.

O pierwszym odczuciu nie sensu mówić dłużej – tam, gdzie pojawia się przemoc, trudno zachować spokój. Warto za to zatrzymać się nieco dłużej przy złości. Złości na siebie.

Jestem naiwniakiem, takie są fakty. Długo przyglądałem się, może nie bezczynnie, ale zbyt spokojnie, rosnącej agresji i szaleństwu antyszczepionkowców. Powstawały kolejne teksty, w mediach społecznościowych pojawiały się kolejne wpisy zachęcające do szczepień, ale dopiero teraz jest jasne, jak mdłe i niewystarczające były to działania.

Źródło: Wprost
 10

Czytaj także