Partie nie radzą sobie z tematem aborcji. A w Sejmie już kolejna batalia

Partie nie radzą sobie z tematem aborcji. A w Sejmie już kolejna batalia

Sejm, zdjęcie ilustracyjne
Sejm, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Wyrok TK z października ubiegłego roku otworzył puszkę Pandory, z której ciągle wyciekają kolejne odsłony światopoglądowej wojny. Problem jednak w tym, że niemal każde liczące się ugrupowanie w Sejmie przegrywa, kiedy tylko zmierzy się tematem aborcji.

Prawo aborcyjne, które od 1993 roku funkcjonowało pod określeniem „kompromis aborcyjny” nie każdemu mogło się podobać, ale jak to z kompromisami bywa, wszyscy je akceptowali i temat wydawał się „załatwiony”. Wracał jedynie w kampaniach przedwyborczych i projektach, które wnosiły o zaostrzenie lub zliberalizowanie przepisów. Na dobrą sprawę, taki stan rzeczy mógł jednak trwać niemal w nieskończoność, szczególnie, że spotykał się z pozytywną oceną większości społeczeństwa, czemu wyraz dawano w rozlicznych sondażach.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z października ubiegłego roku zaburzył dotychczasowy porządek i pokazał dobitnie, że temat aborcji to „gorący kartofel” w rękach wszystkich ugrupowań, nawet tych, które nie idą w tej kwestii pod prąd społecznym nastrojom.

„Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. PiS z łatką mizoginów

Zeszłoroczny wyrok TK był zaskoczeniem z wielu powodów. Po pierwsze, nikt nie rozumiał, dlaczego taką kwestią zajmuje się akurat Trybunał, a nie Sejm. Wniosek złożony do TK był autorstwa posłów PiS, podpisało się pod nim 118 posłów, z czego zdecydowaną większość stanowili parlamentarzyści należący do klubu PiS (reszta to posłowie Konfederacji i jeden poseł z koła Kukiz’15).

Skoro więc posłowie PiS podważyli legalność aborcji embriopatologicznej, kierując wniosek do TK, dlaczego nad tą samą kwestią nie debatowali na sali plenarnej Sejmu? Gest umywania rąk od trudnej sprawy został partii Kaczyńskiego szybko wytknięty. Środowiska centrowe i lewicowe zarzucały PiS, że „chce zgotować piekło kobietom”, że nie ma odwagi procedować ustawy samodzielnie, a wysługuje się Trybunałem, a w jego szeregach są „mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Skrajna prawica miała z kolei żal do PiS, że rozmywa problem i nie opowiada się jednoznacznie po stronie „obrony życia od chwili poczęcia”.