Upolitycznienie Lasów Państwowych? „Mienie było zarządzane jak prywatny folwark”

Upolitycznienie Lasów Państwowych? „Mienie było zarządzane jak prywatny folwark”

Logo Lasów Państwowych. Zdjęcie ilustracyjne
Logo Lasów Państwowych. Zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Poseł PSL Urszula Pasławska zarzuca Suwerennej Polsce upolitycznienie Lasów Państwowych. – Uznali polskie lasy za swój łup polityczny i korzystali z tego na potęgę – skwitowała Pasławska. Jej zarzuty potwierdził w rozmowie z „Wprost” leśnik z wieloletnim stażem pracy.

Wybory parlamentarne wygrało Prawo i Sprawiedliwość. Zdobyło 35,38 proc. głosów, co przekłada się na 194 mandaty w Sejmie.

Opozycja utworzy nowy rząd?

To zbyt mało, aby utworzyć samodzielny rząd. Minimalna większość sejmowa liczy bowiem 231 posłów. Wszystko wskazuje na to, że PiS nie zdoła pozyskać partnera do współrządzenia.

Nowy rząd utworzy najprawdopodobniej sojusz trzech ugrupowań: Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi – którą tworzą Polskie Stronnictwo Ludowe i Polska 2050 – oraz Lewicy. Łącznie dysponują one 248 mandatami w Sejmie.

Pisma do nadleśnictw w całej Polsce

W środę, 18 października, poseł PSL Urszula Pasławska rozesłała pisma do nadleśnictw w całej Polsce. W pismach zawarto apel do leśników o niezawieranie umów, które mogą doprowadzić do nieuzasadnionego uszczuplenia majątku Lasów Państwowych.

Pasławska wytłumaczyła, że spływają do niej sygnały, iż w ostatnich tygodniach – czyli tuż przed i po wyborach – zawierane albo przedłużane są umowy, których beneficjentami mają być podmioty sprzyjające Suwerennej Polsce.

Innymi słowy, chodzi o zarzut wyprowadzania majątku przed spodziewaną zmianą władzy w naszym kraju. Poseł PSL poprosiła także o zgłaszanie jej wszelkich potencjalnych nieprawidłowości. Zapewniła, że każde zgłoszenie zostanie zweryfikowane.

„Naprędce przygotowywane są nowe umowy: dotyczące obsługi prawnej, odpłatnej współpracy z poszczególnymi mediami oraz umowy dofinansowania przez Lasy Państwowe wydarzeń, które nie mają związku z gospodarką leśną. Na sprzedaż trafiają lokale mieszkalne, które niebawem kupić mogą osoby związane z partią polityczną. Tym bardziej oburzające jest to, że pozostali pracownicy Lasów Państwowych czekają wiele lat na zakup zamieszkiwanego przez siebie lokalu” – czytamy w treści pisma.

Zawłaszczenie przez Suwerenną Polskę?

Pasławska jest przewodniczącą sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Jej zdaniem, Lasy Państwowe zostały upolitycznione przez Suwerenną Polskę, która wraz z PiS tworzy Zjednoczoną Prawicę.

Przypomnijmy, że chodzi o ugrupowanie Zbigniewa Ziobry, które do maja tego roku nosiło nazwę Solidarna Polska. Proces „zawłaszczania i niszczenia” Lasów Państwowych miał rozpocząć się niedługo po rozpoczęciu IX kadencji Sejmu w 2019 r.

– Dyrektorem generalnym tej instytucji został [w 2021 r. – red.] polityk Suwerennej Polski, radny sejmiku województwa śląskiego [chodzi o Józefa Kubicę – red.], który sprofanował mundur leśnika występując w nim na wiecach politycznych i partyjnych konferencjach prasowych. Taka sytuacja nie zdarzyła się nigdy po 1989 r. Działacze Suwerennej Polski uznali polskie lasy za swój łup polityczny i korzystali z tego na potęgę. Przykładem jest nie tylko masowa wycinka drzew, ale np. wypowiedzenie z dnia na dzień umów z kancelariami od lat obsługującymi prawnie Lasy Państwowe i zastąpienie ich kancelariami zaprzyjaźnionymi z politykami Suwerennej Polski – przekonywała w rozmowie z „Wprost” Pasławska.

Gwoli uczciwości należy dodać, że Kubicy nie sposób odmówić kompetencji do zajmowania wspomnianego stanowiska. Jest absolwentem Wydziału Leśnego Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który ukończył z tytułem inżyniera leśnictwa. Pracuje w Lasach Państwowych nieprzerwanie od 1978 r.

Sprzedaż leśniczówek. „Największy skandal”

Jako następny przykład nadużyć Pasławska wskazała próbę utworzenia parku narodowego w okręgu wyborczym prominentnego działacza Suwerennej Polski bez przesłanek przyrodniczych.

Kolejne to m.in. zwalnianie i degradowanie kompetentnych osób i zatrudnianie w ich miejsce polityków i znajomych wspomnianej partii czy zawieranie z nim fikcyjnych umów zlecenia i umów o dzieło.

– Jednak największym skandalem jest wyprzedawanie mienia Lasów Państwowych politykom Suwerennej Polski za bezcen. Zwykli leśnicy muszą czekać nawet kilkanaście lat na zgodę na kupno leśniczówki, a politycy zainstalowani przez Suwerenną Polskę w kadrze kierowniczej Lasów Państwowych taką możliwość dostali od ręki. Dochodziło do sytuacji wyrzucania leśników z leśniczówek i wystawiania nieruchomości na sprzedaż z 90-proc. upustem – kontynuowała poseł PSL.

Pracownik Lasów Państwowych: To budziło sprzeciw

Naszej redakcji udało się skontaktować z wieloletnim pracownikiem Lasów Państwowych, który pod warunkiem zachowania anonimowości przedstawił swoją opinię w tej sprawie.

Nasz rozmówca podzielił zarzuty sformułowane przez poseł PSL. Stwierdził, że ostatnich latach mienie Lasów Państwowych miało być zarządzane „jak prywatny folwark”.

– To budziło sprzeciw wśród leśników. Ci, którzy głośno o tym mówili, byli represjonowani albo po prostu wyrzucani z pracy. Były też nieprawidłowości w kulturze pracy. Wszystko było pod płaszczykiem legalności, ale w rzeczywistości były to decyzje polityczne w celu stworzenia lokalnych oligarchii. Dużo pieniędzy zostało wyprowadzonych z ciężkiej pracy leśników. Te pieniądze trafiały do partii politycznych i ich sprzymierzeńców, głównie Suwerennej Polski – skomentował nasz rozmówca.

Dofinansowania? „Tylko w określonych obwodach wyborczych”

Wyjaśnił również, w jaki sposób miał przebiegać proces dofinansowywania przez Lasy Państwowe różnego rodzaju przedsięwzięć, co w praktyce miało działać na korzyść ściśle określonych osób.

– Dawano pieniądze – skądinąd w szczytnym celu – na przykład na Państwową Straż Pożarną, szkoły czy drogi lokalne, ale tylko w określonych obwodach wyborczych. Tylko tam, gdzie kandydat Suwerennej Polski miał w przyszłych wyborach zdobyć głosy. Pieniądze można było przyznać z wolnej ręki, gdyż kwoty były poniżej progu zamówienia publicznego. Politycy Suwerennej Polski pokazywali się z tym czekami, które były pokrywane z pieniędzy Lasów Państwowych – uzupełnił nasz rozmówca.

Filiks o wywożeniu dokumentów

W czwartek, 19 października, poseł KO Magdalena Filiks opublikowała wpis na X (dawniej Twitter), w którym napisała, że z siedziby Lasów Państwowych oraz Centrum Informacyjnego Lasów Państwowych w Warszawie mają być wywożone dokumenty.

– Mogę potwierdzić, że takie rzeczy na pewno się dzieją – skwitował nasz rozmówca.

Wymiana na swoich ludzi? „Zapowiedzieliśmy odpolitycznienie kadry”

Biorąc pod uwagę przytoczone na wstępie wyniki wyborów, zmiany kadrowe w kierownictwie Lasów Państwowych wydają się być nieuniknione. Nasuwa się pytanie, kto zastąpi zwolnione osoby?

Pojawia się bowiem ryzyko, że zostanie zrealizowany tożsamy proces, tylko pod innym szyldem – ludzi powiązanych z jedną partią zastąpią powiązani z inną partią. Poseł PSL zdecydowanie wykluczyła taki scenariusz.

– Rozpoczniemy proces naprawy Lasów Państwowych, który jako Trzecia Droga zapowiedzieliśmy już w czasie kampanii wyborczej. Wynik wyborów potwierdza, że Polacy chcą realizacji naszego „Paktu dla Lasów”, który zakłada odpolitycznienie kadry zarządzającej na zasadach analogicznych jak w innych służbach państwowych. W kolejnych punktach zobowiązaliśmy się do zarządzanie lasami w dialogu ze społeczeństwem, zakazu sprzedaży drewna poza Unię Europejską, uporządkowania i ujawnienie wydatków Funduszu Leśnego, bo dziś to faktycznie fundusz wyborczy Suwerennej Polski – zapowiedziała Pasławska.

Nie uzyskaliśmy komentarza Lasów Państwowych

W czwartkowe popołudnie zwróciliśmy się do rzecznika prasowego Lasów Państwowych Michała Gzowskiego z prośbą o komentarz w tej sprawie.

Do chwili publikacji artykułu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi drogą mailową. Bezskuteczna okazała się również próba skontaktowania się z rzecznikiem drogą telefoniczną.

Czytaj też:
Doradca Andrzeja Dudy: Nowy rząd najprawdopodobniej w połowie grudnia
Czytaj też:
Najbardziej wybuchowe wrzosowisko w Polsce. Leśnik: „Nie ma piękniejszego”