Michał Kołodziejczak w rozmowie mówił nie tylko o bieżącej polityce, ale także o jej mechanizmach, osobistych kosztach oraz lekcjach wyniesionych z pracy w resorcie rolnictwa.
Cała rozmowa:
Poseł Koalicji Obywatelskiej odniósł się do publicznie komentowanego zachowania podczas jednego ze spotkań. Jak przekonywał, obraz przedstawiany na podstawie zdjęcia zrobionego przez ukraińską stronę miał niewiele wspólnego z tym, co – według niego – wydarzyło się przy stole negocjacyjnym.
Kołodziejczak: Wydaje nam się, że wiemy wszystko
Polityk przyznał, że nie odpowiadał mu swobodny ton ukraińskich uczestników spotkania, ponieważ rozmowy dotyczyły spraw, które uważał za niezwykle poważne. Dlatego miał zachowywać się chłodno i czekać, aż druga strona zakończy żarty.
Kołodziejczak stwierdził, że późniejsze opowieści na temat jego zachowania były nieprawdziwe. Jego zdaniem opinia publiczna często otrzymuje jedynie fragment wydarzeń, na podstawie którego buduje pełną ocenę sytuacji.
– Wydaje nam się, że wiemy wszystko. Moje rozmowy z Ukrainą też się ludziom wydaje, że wiedzą wszystko. Ja wiem, jaka jest prawda i wiem, że tak nie było, ale wszyscy wiedzą inaczej – mówi poseł.
Kołodziejczak powiedział, że strona ukraińska miała domagać się odsunięcia go od dalszych negocjacji.
– Postawili warunek, żebym ja nie brał udziału w rozmowach, bo jako jedyny stawiałem tak twarde warunki i byłem niewygodny – dodaje.
Poseł argumentował, że gdyby rzeczywiście ośmieszał polską delegację albo osłabiał przebieg negocjacji, druga strona nie zabiegałaby o jego usunięcie. Według jego relacji problemem nie było zachowanie przy stole, ale nieustępliwość.
– Gdybym ośmieszał te rozmowy, to nigdy nie chcieliby, żebym był z nich wyeliminowany. Wiedzieli, że nie da się mnie podpuścić, że twarde warunki z mojej strony były stawiane – zaznacza polityk.
„Byłem rozgrywany od góry do dołu”
Kołodziejczak szerzej opowiedział również o funkcjonowaniu koalicyjnego rządu. Z jego słów wyłania się obraz środowiska, w którym partie formalnie ze sobą współpracują, ale jednocześnie rywalizują o wpływy, poparcie i przyszłą pozycję polityczną.
Jak mówił, wchodząc do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, liczył, że jego kierownictwo ustali kilka najważniejszych celów, a następnie wspólnie przystąpi do ich realizacji. Rzeczywistość miała wyglądać inaczej.
Polityk zwrócił uwagę, że przedstawiciele poszczególnych ugrupowań pozostają członkami jednej koalicji, ale równocześnie zależy im na wzmacnianiu własnych partii. Co według Kołodziejczaka prowadzi do prób osłabiania koalicyjnych partnerów.
– Celem polityka i partii politycznych jest dojście do władzy, a nie robienie czegoś dobrego. Celem polityka jest rządzenie i warto, żeby ludzie to wiedzieli – podkreśla.
Kołodziejczak dodaje też, że praca w ministerstwie była dla niego lekcją, której nie mógł zdobyć w żaden inny sposób. Mówił o interesach urzędników, wpływie różnych środowisk oraz biznesowych naciskach na proces tworzenia prawa.
Przyznał również, że gdyby ponownie znalazł się w podobnym miejscu, na początku działałby wolniej. Więcej czasu poświęciłby na obserwowanie otoczenia, poznanie zależności i ustalenie, z której strony może nadejść polityczne uderzenie.
– Dałbym sobie więcej na początku luzu do obserwowania. Nie chciałbym robić szybko niektórych rzeczy. Spokojnie wchodzisz, poznaj środowisko, obejrzyj się na wszystkie strony, bo tam przyjdzie uderzenie – radzi poseł.
Kołodziejczak jeszcze mocniej podsumował swoje doświadczenia w resorcie: „Po prostu byłem rozgrywany od góry do dołu”.
Zastrzegł jednak, że mimo poniesionych kosztów nie żałuje wejścia do ministerstwa. Jego zdaniem właśnie dzięki temu doświadczeniu lepiej rozumie mechanizmy polityki i może w przyszłości stać się skuteczniejszy.
Polityczna lojalność istnieje rzadko
Kołodziejczak ocenił, że lojalność w polityce jest zjawiskiem rzadkim. Opowiadał o samotności, rozczarowaniu ludźmi oraz konieczności zachowania dystansu wobec osób, które mogą wykorzystać czyjąś otwartość i słabości.
Polityk przyznał, że nadal uważa się za człowieka wrażliwego, a konflikty i trudne decyzje mocno przeżywa. Jednocześnie podkreślił, że nie zamierza rezygnować z przekonania, iż w życiu publicznym należy próbować robić rzeczy, które „będą się dobrze starzeć”.
– Duszy zatracić nie wolno. Trzeba twardo stąpać po tym wszystkim, wiedząc, że diabły są za każdym rogiem – podsumował poseł.
Czytaj też:
W Sejmie iskrzy po ruchu Zełenskiego. „Napluł Polakom w twarz”, „To wymknęło się spod kontroli” Czytaj też:
Kołodziejczak popełnił wykroczenie drogowe. „Każdemu zdarza się łamać przepisy”
