Posłanka PiS zamieniła głodówkę na post. „To sprawa między mną a Panem Bogiem”

Posłanka PiS zamieniła głodówkę na post. „To sprawa między mną a Panem Bogiem”

Maria Kurowska
Maria Kurowska Źródło: Newspix.pl / Stanisław Krzywy
Nie wiedziałam, że jestem tak silna. Chociaż podczas wielkiej powodzi w Jaśle, gdy byłam burmistrzem, też przez 7 dni byłam w ciągłej akcji – dwie godziny snu i powrót w teren, dzień i noc. Dopiero w ekstremalnych sytuacjach człowiek dowiaduje się, na co go stać. Warto było podjąć głodówkę, by cała Polska dowiedziała się, jak mierne są kadry w instytucjach państwowych na przykładzie prof. Cudaka. Nazwę „głodówka” zamieniłam na „post”, bo to słowo ma wymiar duchowy. Będę żyć normalnie, ale nadal nie będę spożywać posiłków – mówi w rozmowie z „Wprost” Maria Kurowska, posłanka PiS.

Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Po tygodniu głodówki, w proteście przeciwko zmianie rektora, opuściła pani budynek Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Gdy wyłączyli pani prąd, zapowiadała pani jednak, że to nie koniec. Jaki jest dalszy plan?

Maria Kurowska: Nic nie jadłam, bo Sławomir Cudak, niby-rektor, nie pozwolił posłom, aby mi przynieśli jedzenie. Ale gdy moi koledzy zaczęli z determinacją próbować dostarczyć mi pokarm, a nawet przeskakiwać przez ogrodzenie, uznałam, że podejmę głodówkę i wtedy nie będą narażać swojego zdrowia. Później odcięto mi prąd i nie mogłam naładować komórki, która była moim narzędziem pracy. Gdy prof. Cudak przez wyciętą dziurę w ścianie wszedł i zajął gabinet rektora, że mój protest w tym miejscu nie ma sensu. Nazwę „głodówka” zamieniłam na „post”, bo to słowo ma wymiar duchowy.

Post jest ważny. Jezus mówił do uczniów, że trudne sprawy można pokonać modlitwą i postem. Zatem walczę o normalną, sprawiedliwą Polskę – oprócz pracy w parlamencie – takim właśnie orężem.

Zamierza pani przychodzić do Sejmu i nic nie jeść?

Tak, będę żyć normalnie, ale nadal nie będę spożywać posiłków.

Ale w zasadzie jaki to ma sens?

Źródło: Wprost