• Sekcja śmierci 22 sty 2008 "Wprost" i "Polsat" - Kto naprawdę zabił księdza Jerzego Popiełuszkę?
  • Małżeński kapitalizm polityczny 19 gru 2004 Tylko małżonkowie polityków i gangsterów potrafią się błyskawicznie bogacić To nie osoby z listy 100 najbogatszych Polaków "Wprost" ani nie najlepsi menedżerowie są najbardziej przedsiębiorczy w Polsce. Z oświadczeń majątkowych posłów oraz danych o majątku polityków wynika, że ich żony (rzadziej mężowie) mają nieprawdopodobny talent do robienia pieniędzy. Nie można wykluczyć, że niektóre rzeczywiście taki talent mają, ale skoro tak, dlaczego ta prawidłowość występuje tylko w dwóch grupach: polityków i gangsterów. I w obu wypadkach polskie prawo jest praktycznie bezsilne. Żony gangsterów swobodnie korzystają z majątku przepisanego na nie przez odsiadujących wyroki mężów. Z kolei żony i mężowie polityków nie są uwzględniani w oświadczeniach majątkowych, więc nikt nawet nie stara się dochodzić, czy nagłe powiększenie majątku nie wiąże się z tym, iż żony robią świetne interesy tylko dlatego, że ich mężowie (rzadziej żony) są politykami. Tę sytuację może zmienić sprawa aresztowanego kilka dni temu męża posłanki SLD Aleksandry Jakubowskiej. Coraz więcej posłów opozycji domaga się, by prześwietlany był także majątek małżonków polityków.
  • Taśmy śmierci 14 lis 2004 Autentyczne sceny zabijania są najnowszym przebojem filmowym Co było ulubionym horrorem amerykańskiej młodzieży tuż przed Halloween? Wcale nie remake "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną". Najwięcej młodych ludzi oglądało w Internecie obcięcie głowy Kenowi Bigleyowi przez irackich terrorystów. W ciągu tygodnia tylko z jednej z witryn ściągnięto ten film ponad milion razy. W Internecie działa prawie czterysta stron, na których można obejrzeć zabijanie zakładników, czyli taśmy śmierci. Poza propagandowymi witrynami arabskimi, które są elementem "krucjaty przeciw niewiernym", dominują strony amerykańskie i brytyjskie. - Ludzie powinni się dowiedzieć, jakich bestialstw dopuszczają się oprawcy w Iraku - mówi Douglas Halmann, Amerykanin z Kalifornii prowadzący jedną z najpopularniejszych witryn z taśmami śmierci. Większość twórców tego typu witryn tłumaczy się "chęcią ujawnienia prawdziwej twarzy wroga". Trudno jednak uwierzyć, że miliony osób oglądających egzekucje naprawdę chcą się jedynie przekonać o okrucieństwie terrorystów. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że widzowie "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" nie chcą już oglądać kolejnego sztucznego baletu śmierci. Taśmy śmierci są ciekawsze, bo autentyczne.
  • Ludzie z kapusty 17 paź 2004 Prokuratorzy wykonują polityczne zlecenia i uznają ten stan za normę Dyspozycyjny jak Kapusta - tak się mówi o prokuratorach gotowych wypełniać polityczne zlecenia. Zygmunt Kapusta, do niedawna szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, przed sejmową komisją ds. Orlenu grał prokuratora zbuntowanego przeciwko politycznym naciskom. Problemem tkwi w tym, że to on należy do tych prokuratorów, którzy najbardziej zapracowali na to, iż prokuratura jest uznawana za poręczne narzędzie polityków. Kapusta nadzorował najważniejsze śledztwa, m.in. sprawę Wieczerzaka, aferę Rywina czy zabójstwo generała Marka Papały. Już sejmowa komisja śledcza w sprawie Rywina obnażyła fatalną jakość pracy najważniejszej w kraju Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Nie miała ona koncepcji dochodzenia, zwlekała z przesłuchaniem głównego podejrzanego, nie składała koniecznych wniosków dowodowych, umożliwiała podejrzanym mataczenie i zacieranie śladów przestępstwa. Prokuratura zachowywała się tak, jakby broniła Rywina. Tylko ktoś naiwny mógłby sądzić, że wynikało to wyłącznie z nieudolności prokuratorów. A skoro można sterować Prokuraturą Apelacyjną w Warszawie, tym bardziej można to robić z każdą inną. - Podejrzewam, że zdecydowana większość decyzji prokuratora Kapusty to były decyzje z czyjegoś polecenia. Na pewno jest to prokurator, który szedł na rękę aktualnej władzy - mówi Lech Kaczyński, który będąc ministrem sprawiedliwości, powołał Kapustę na stanowisko szefa Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Dziś Kaczyński przyznaje, że była to jego największa pomyłka kadrowa.
  • Zdjęcie z prezydentem 10 paź 2004 Prezydent Kwaśniewski spotkał się z jednym z głównych podejrzanych w sprawie mafii paliwowej, przeciwko któremu toczyło się śledztwo o liczne przestępstwa 29 kwietnia 2002 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski przyjechał z roboczą wizytą do Wisły. Oglądał remontowany dla niego pałac, spotkał się z lokalnymi władzami, z którymi dyskutował o przebudowie skoczni w Wiśle Malince. Prezydent rozmawiał także z mieszkańcami miasta. Szczegółowy komunikat o tej wizycie zamieszczony na stronach internetowych Kancelarii Prezydenta ani słowem nie wspomina o innym spotkaniu tego dnia w Wiśle. Z informacji, jakie zdobyliśmy od pracowników pensjonatu Willa Almira, wynika, że prezydent Kwaśniewski spędził w nim prawie godzinę. Rozmawiał z właścicielem Almiry, a nawet zrobił sobie z nim pamiątkowe zdjęcie (wisi ono do dziś w gabinecie dyrektora - fotografię tę publikujemy obok). Nie byłoby żadnego problemu, gdyby nie to, że prezydent był gościem Bogusława Lepiarza. Od grudnia 2003 r. Bogusław Lepiarz przebywa w areszcie w Bytomiu. Jest jednym z głównych podejrzanych w sprawie mafii paliwowej.
  • Rzeczpospolita familijna 29 sie 2004 Ponad 30 proc. polskich urzędników uważa, że nepotyzm nie jest niczym złym Rodzina to jest siła" - śpiewa Kayah. "Liczy się tylko rodzina" - pisał Richard Condon w "Honorze Prizzich". To samo powtarzał główny bohater serialu o mafii "Rodzina Soprano". Administrację w Polsce śmiało można by nazwać familijną, bo niemal na każdym jej szczeblu zatrudniani są członkowie rodzin. Aż 91 proc. badanych przez CBOS uważa, że wysocy urzędnicy i politycy obsadzają stanowiska w urzędach oraz w spółkach skarbu państwa i komunalnych krewnymi i znajomymi. Aż 50 proc. badanych jest przekonanych, że to zjawisko nagminne. Nepotyzm, czyli zatrudnianie bądź premiowanie krewnych i znajomych przez ponad 30 proc. polskich urzędników, nie jest traktowany jako zło - wynika z badań przeprowadzonych w ramach Programu Przeciw Korupcji fundacji Batorego. Badani powołują się przy tym na prywatne firmy, gdzie często pracują krewni właściciela. To porównanie bez sensu, ponieważ - po pierwsze - urzędy nie są prywatną własnością. Po drugie, administracja państwowa służy do obsługi społeczeństwa, a nie dbania o interesy krewnych. Po trzecie, pokrewieństwo nie sprzyja obiektywnej ocenie pracownika i wreszcie - po czwarte - nepotyzm łamie obowiązującą w urzędach zasadę zatrudniania najlepszego kandydata. Wedle Raportu Banku Światowego, nepotyzm dotyczy nie tylko obsadzania stanowisk państwowych, ale też komisji prywatyzacyjnych i przetargowych. W naszym kraju upowszechnił się zwyczaj wymieniania się rodzinami w ramach ministerstw. Prawo zakazuje zatrudniania krewnych na stanowiskach bezpośrednio podlegających konkretnej osobie. - Nie ma żadnych kar w wypadku łamania tych przepisów. Określenie "bezpośrednia podległość służbowa" nigdy nie zostało prawnie zdefiniowane - mówi Marta Kindler, koordynator Programu Przeciw Korupcji fundacji Batorego.
  • Polski królik doświadczalny 22 sie 2004 Czy kilkanaście nie wyjaśnionych zgonów, jakie nastąpiły w ubieg-łym roku w polskich szpitalach, może być skutkiem testowania na pacjentach nowych leków? Jeśli lekarz wykonujący sekcję zwłok nie wie, że zmarłym pacjentom podawano nowe leki, za przyczynę śmierci może uznać zawał serca, udar mózgu czy wirusowe zapalenie opon mózgowych. W większości takich wypadków sekcje zwłok nie są jednak w ogóle przeprowadzane. Tak było w wypadku czterdziestoletniego Janusza D. z Wieliczki. Zmarł on nagle w stojącym na czerwonym świetle samochodzie. Janusz D. brał udział w testowaniu nowego leku na nadciśnienie, ale po jego śmierci nie przeprowadzono sekcji zwłok. Kiedy stan zdrowia osoby testującej nowy lek się pogarsza, lekarz zwykle tłumaczy, że to normalna reakcja organizmu przy danym schorzeniu.
  • Łowcy ludzi 22 sie 2004 Co drugi dzień w Polsce porywany jest człowiek, ale policja dowiaduje się tylko o co siódmym takim wypadku Okup w kawałkach - syn w kawałkach" - SMS takiej treści i odcięty palec przesłano rodzinie porwanego Mariusza Mirkowskiego, syna przedsiębiorcy z Piaseczna. Stało się tak, gdy prowadzący negocjacje detektyw Krzysztof Rutkowski zamiast 100 tys. euro okupu przekazał 100 tys. zł. Bandyci nie czekali na resztę okupu i zamordowali Mariusza Mirkowskiego. Porwanemu niedawno w Warszawie hinduskiemu biznesmenowi Harishowi Devramowi Hitangiemu odcięto trzy palce. I jego bandyci prawdopodobnie zamordowali, nie doczekawszy się okupu. Co drugi dzień w Polsce porywany jest człowiek, ale policja dowiaduje się tylko o co siódmym uprowadzeniu. Porwania dla okupu będące dziełem zorganizowanych grup przestępczych są wprawdzie głośne, ale stanowią tylko piątą część wypadków kidnapingu. Wedle danych policji, około 80 proc. ujawnionych wypadków uprowadzeń dla okupu zorganizowały osoby z najbliższego otoczenia ofiar: doradcy finansowi, wspólnicy, pracownicy ich firm, sąsiedzi, a nawet członkowie rodzin. Tłem większości uprowadzeń są w Polsce rozliczenia finansowe. Najgłośniejsze w ostatnich latach porwania wiązały się z nie spłaconymi długami. Wysokie odsetki naliczane przez wierzycieli z półświatka sprawiają, że dłużnik zwykle nie może się wywiązać z płatności. Porwanie zmusza rodzinę do zgromadzenia pieniędzy - często wiąże się to z pozbyciem się firmy, domu, mieszkania.
  • Petroharacz 15 sie 2004 300 zł dopłacił każdy polski kierowca do firmy dwóch Ukraińców z Cypru
  • St. Pauli w Warszawie 4 lip 2004 W Polsce powstaną dzielnice czerwonych latarni - chce tego i lewica, i prawica Trzeba otworzyć legalne domy publiczne, bo inaczej będziemy skazani na patologię - pisali znani publicyści. Kilkakrotnie sprawą utworzenia legalnych domów publicznych zajmował się rząd, prosząc o opinie w tej sprawie policję i wydział medyczny miejscowego uniwersytetu. Nie chodzi o Warszawę w 2004 r., lecz o Wiedeń w roku 1789. Temat domów publicznych podjęto dlatego, że - podobnie jak obecnie w polskiej stolicy - w gazetach pojawiały się dramatyczne opisy prostytucyjnego podziemia.
  • Niewinny czarodziej 20 cze 2004 Czy Wiesława Kaczmarka faszerowano środkami odurzającymi? Dobrze zakonspirowani agenci przygotowali, a teraz wdrażają w życie wielką prowokację. Mają swoich ludzi w prokuraturze i policji. Zamiast jednak ścigać prawdziwych przestępców, prześladują tego, kto odważył się ujawnić prawdę, a teraz jest kozłem ofiarnym. Ale nasz bohater się nie poddaje i z żelazną konsekwencją de-maskuje spiskowców. To nie streszczenie filmu "Teoria spisku" z Julią Roberts i Melem Gibsonem, choć bohater tej opowieści zapewne z powyższego filmu czerpał inspirację. Samotnym sprawiedliwym walczącym z mafią jest Wiesław Kaczmarek, były minister gospodarki i skarbu. A mafia próbuje go wrobić, bo w 1997 r. pozytywnie zaopiniował poręczenie przez rząd kredytów bankowych w wysokości 26 mln dolarów. Kredyt (udzielony przez Kredyt Bank) był potrzebny prywatnej firmie Nedepol na budowę Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO). Prowokacja wobec Kaczmarka musiała się zacząć już w 1997 r. Kaczmarkowi dosypywano chyba wówczas do drinków jakiś środek odurzający. Inaczej trudno bowiem zrozumieć, że podpisał rekomendację na gwarancję kredytu, mimo że odwodzili go od tego urzędnicy dwóch departamentów jego własnego ministerstwa. Bez działania środka odurzającego trudno też wytłumaczyć, że najpierw Wiesław Kaczmarek negatywnie zaopniował poręczenie kredytu, a po miesiącu stwierdził: "Wyrażam pozytywną opinię o celowości udzielenia poręczenia".
  • Psy pokoju 20 cze 2004 Byli polscy komandosi idą na wojnę Dzień po śmierci w Iraku dwóch byłych komandosów Gromu zgłosiło się ponad stu chętnych do natychmiastowego wyjazdu. Zabici Polacy pracowali dla amerykańskiej firmy Blackwater. Okazuje się, że wielu byłych żołnierzy jednostek specjalnych, komandosów i antyterrorystów gotowych jest zarabiać w swoim dawnym fachu. W ostatnich dwóch latach tylko z Gromu odeszło ponad stu komandosów - wielu poszło do biznesu, robią kariery naukowe, prowadzą szkoły ochrony i survivalu. Znacznie gorzej powodzi się byłym komandosom z jednostek powietrzno-desantowych, na przykład w Lublińcu. I to głównie oni czekają na kontrakty w firmach świadczących paramilitarne usługi w Iraku czy innych niebezpiecznych miejscach. Dotychczas mogli się zaciągnąć do Legii Cudzoziemskiej (co jest nielegalne), do prywatnych oddziałów najemników (co często grozi sądem za zbrodnie wojenne - jak w byłej Jugosławii), mogli pracować dla gangów (co grozi śmiercią podczas porachunków bądź więzieniem) albo w agencjach ochrony (to jednak uznawane jest za marnowanie kwalifikacji).
  • ZUS fiction 13 cze 2004 Pół miliona złotych z naszych składek wydał ZUS na nikomu niepotrzebną imprezę - śledztwo TVN i "Wprost".
  • Siatka Ammara 6 cze 2004, 1:00 O sile islamskiej siatki w Polsce dowiemy się dopiero wtedy, gdy uderzy.
  • Aaaa Polaka poślubię!!! 16 maj 2004, 1:00 Z pięciu do dwudziestu tysięcy złotych wzrosła wartość Polek i Polaków: panien, kawalerów, rozwiedzionych. Wystarczyło przystąpienie naszego kraju do Unii Europejskiej. Wzrost wartości Polek i Polaków to cena paszportu, który cudzoziemcy spoza UE mogą uzyskać, zawierając związek małżeński z polskim obywatelem. Urząd do spraw Repatriacji i Cudzoziemców oficjalnie podaje, że co dziesiąte z 24 tys. małżeństw polskich obywateli z cudzoziemcami jest fikcyjne.
  • Uczciwy jak polityk 18 kwi 2004, 1:00 Jedna partia uczestniczyła we wszystkich rządach III RP, a nawet w ostatnich rządach PRL. To ugrupowanie najstarsze, najbardziej trwałe, solidarne, odporne na rozłamy i najbardziej elitarne zarazem. Nigdy nie doszło w nim do walk wewnętrznych czy wojny na kwity między członkami różnych frakcji.
  • Narkotyk dla każdego 21 mar 2004 "Jak wezmę, czuję to, co powinienem czuć bez brania, czuję normalnie. A jak nie wezmę, czuję tylko straszną nudę, poza tym nic. Gdy przychodzi moja godzina i nie wezmę, to zaczyna być bardzo źle. Zostaje sama pustka, a na dnie ssie człowieka pragnienie brania. Biorę - i znowu czuję się jak normalny człowiek, w dodatku jest bardzo przyjemnie. Wszyscy mnie ogromnie lubią, kiedy wezmę". W tym wyznaniu Stefana Kisielewskiego ("Miałem tylko jedno życie") słowo "wypiję" zamieniliśmy na "wezmę".
  • Epidemia Kroloppa 29 lut 2004 Dyrektor chóru jest zarażony HIV co najmniej od dziesięciu lat, a od kilku lat jest chory na AIDS.
  • Proszę wstać, cenzura idzie 15 lut 2004 Sądy popełniają przestępstwo, gdy domagają się od dziennikarzy ujawnienia informatorów.
  • Tabletka fikcji w pigułce 8 lut 2004 Gdy policjanci wpadli do laboratorium, fałszerze trzymali w ręku pistolety... do malowania.