• Konstytucja Buzka 28 sty 2008 Lekarstwo na raka biurokracji ponad 80 lat temu znalazł przodek premiera Jerzego Buzka. Trzeba je tylko zastosować Trzech Buzków z pokolenia dziadków premiera Jerzego Buzka znalazło się w "Wielkiej encyklopedii powszechnej". W światowej metalurgii metali kolorowych funkcjonuje termin "liczba Buzka" - na cześć Jerzego Buzka, profesora Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jan Buzek, działacz społeczny, był posłem z Zaolzia do parlamentu przedwojennej Czechosłowacji. Zginął w Dachau. Trzeci ze stryjecznych braci - Józef Buzek - to najwybitniejszy polski administratywista, profesor Uniwersytetu Lwowskiego, potem - Uniwersytetu Warszawskiego, po pierwszej wojnie światowej twórca i przez dwanaście lat dyrektor Głównego Urzędu Statystycznego. W 1919 r. Józef Buzek opracował swój własny, bodaj najciekawszy w naszej nowożytnej historii, a całkowicie zapomniany projekt konstytucji. On sam nie przetrwał w pamięci publicznej - był tylko fachowcem.
  • Wielka Finlandia - mała Ameryka Europy 9 lis 2005, 14:00 Mała Ameryka Europy - Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Słowacja, Czechy, Węgry i Słowenia razem
  • SB niemocy 30 sty 2005 Otwarcie wszystkich teczek nie ujawni żadnej tajemnicy rządzenia PRL, bo to nie bezpieka rządziła Kiedyś usłyszałem, że przemiany roku 1989 były rzeczą służb specjalnych obozu sowieckiego. Takie odkrycia przywiozła uczona aż ze Stanfordu (akurat byłem w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej, gdy prof. Andrzej Stelmachowski odbierał pierwszy telefon sekretarza KC Czyrka, co zapoczątkowało przygotowania do "okrągłego stołu"). Teraz wręcz mitologizuje się wszechwiedzę i wszechwładzę bezpieki w PRL. I to często przy udziale badaczy, którzy się nią zajmują. Wśród pomówień i plotek zapomina się, że Polską rządził aparat partyjny, nie bezpieka. Teczkami zaś wymachuje kolaborant stanu wojennego i syn innego kolaboranta. Reprezentuję zawód, który polega m.in. na zbieraniu informacji. Co naturalne, zbieraliśmy je także na temat SB. Wiedzieliśmy więc, jak duży jej odsetek stanowili urzędnicy, tyle że z poczuciem ważności. Wyobrażenia publiczne o niej kreował "pion operacyjny", posuwający się wielekroć do zbrodni, z reguły przekraczający granice przestępstwa, nawet w drobnych "operacjach" (mojej żonie, gdy byłem "pod szafą", rozkręcili koło w fiaciku, nie mogąc mnie znaleźć; pamiętam i wcześniejszą całą akcję fałszywek pod moim adresem). Krystyna Mokrosińska przestudiowała w IPN teczki na temat nielegalnego SDP lat 1982-1989. Albo się nami nie za bardzo zajmowano, albo zbierano byle co. Czytała takie głupstwa i bzdury, że trudno uwierzyć. Jak o ubogim miesięczniku "Niewidomy Spółdzielca", gdzie Dariusz Fikus miał gromadzić całą czołówkę dziennikarzy. Gdyby zainteresowany poszedł sam do tej redakcji, dowiedziałby się więcej. Na szczęście nic o pionie nagrań dla niewidomych, gdzie kopiowano dosłownie setki nielegalnych kaset.
  • Historia zdrady 21 lis 2004 Polska miała czwartą aliancką armię II wojny Światowej "Sprawa honoru" to rzecz fascynująca. Pierwsza część opowiada o drodze polskich lotników do Anglii wokół Europy, o ich roli w bitwie o Anglię, kiedy wreszcie dopuszczono ich do walki. Druga część pt. "Zdrada" ukazuje czytelnikowi - tak zachodniemu, jak polskiemu - że nie ma podstaw do żadnego "kompleksu polskiego". Uraz polski nie brał się z zawiedzionej próżności niedocenionych pyszałków. Przemilczanie Polaków - oszustwo, kłamstwo i zdradę - podyktowały konieczności łatwo czytelnych interesów politycznych. Dopiero jednak dziś odsłanianych dzięki takim autorom, jak Norman Davies, tudzież Lynne Olson i Stanley Cloud.
  • Niemiecka choroba 10 paź 2004 Oświadczenia Belki i Schrödera nie złagodzą rozgoryczenia posianego w sercach dzieci i wnuków ofiar Coś tu się chyba komuś myli... Już sama idea, zrodzona w dobrej wierze (!), negocjacji między Bundestagiem a Sejmem polskim w sprawie odszkodowań i reparacji ukazywała, jak rozumie opinię publiczną tzw. klasa polityczna Europy kontynentalnej. Cała. Dżina wspomnień wypuszczono już z butelki niepamięci. Wypuściła go marginesowa podobno głupota marginesowej niemieckiej chciwości, prywatne wznowienie II wojny światowej - na słowa i pretensje prawne. Teraz jednak nie da się tego dżina zapędzić tak łatwo z powrotem, tym bardziej - zakorkować wspólną komisją prawników. Korek po prostu nie pasuje do tej butelki. A dżin unosi się nad atmosferą stosunków polsko-niemieckich, żadne oświadczenia premierów nie złagodzą rozgoryczenia, które dzisiaj posiano w sercach dzieci i wnuków ofiar. Nie mówiąc już o żyjących ofiarach: naraz okazało się, że organizacja żyjących w Niemczech byłych wywiezionych na roboty nie może uzyskać dotacji ze strony rządu, choć ten sam rząd obfitymi dotacjami wspomaga organizację Eriki Steinbach. Pani Steinbach nie zapłaciła za czynsz właścicielom mieszkania w Rumii, których wypędzono, by mogła je zająć rodzina Steinbachów.
  • Zakon patriotyczny 26 wrz 2004 Korzenie polskiej inteligencji od ponad stu lat tkwią w Zecie Znak "Z" dla młodzieży, jeszcze tej po sześćdziesiątce, oznacza Zorro, obrońcę uciśnionych, i jego przygody. Przygody polskiego Zetu pozostają niemal całkowitą tajemnicą historyczną, prawie kompletnie obcą pamięci publicznej. Prawda, że i w latach 1918--1939 niewielu o nim słyszało. Do obyczajów Zetu należało nie chwalić się przynależnością. Bolesław Wierzbiański dowiedział się, że jego brat jest w Zecie, dopiero zostawszy po latach członkiem władz... Nie był Zet masonerią ani towarzystwem wzajemnej adoracji. Prof. Tadeusz W. Nowacki, 90-letni dziś, główny autor i współredaktor - razem z drugim niespożytym ostatnim zetowcem, 91-letnim prof. Zbigniewem Czeczotem-Gawrakiem - jedynej książki o Zecie, nazwał go patriotycznym zakonem. Ich "ZET w walce o niepodległość i budowę państwa. Szkice i wspomnienia" jest w rzeczywistości książką o korzeniach XX-wiecznej inteligencji polskiej.
  • 38 milionów liberałów 29 sie 2004 Każda polska rodzina może żyć taniej - nawet o 200 zł miesięcznie Liberalizmowi dorabia się gębę cwaniactwa. Stąd i podejrzliwość, i gorycze. Korzystają na tym organizatorzy społecznego niezadowolenia - każdy mądrzejszy od Balcerowicza. Powinniśmy wszyscy wiedzieć, według jakich zasad ma się rozwijać gospodarka, a wykłócać się co najwyżej o szczegóły. Także z zachodnimi partnerami w Unii Europejskiej, którzy tak naprawdę unikają wolności gospodarczej i wolnego rynku. Musi być wiadomo, co akceptujemy, a czego nie. Inaczej o żadnych uczciwych interesach nie ma mowy. Także tych z najważniejszymi partnerami - gospodarstwami domowymi. Każde z nich zaś może w Polsce żyć o kilkadziesiąt (do dwustu) złotych miesięcznie taniej. To się liczy, zwłaszcza dla uboższych rodzin. Kiedy monopol robi wielkie interesy, nawet liberałowie się z nim liczą i czują się bezradni. Ale nazbyt łatwe duże interesy nie powinny onieśmielać liberałów. Tymczasem każdy z nas może nabrać nie tylko poczucia godności i partnerstwa, ale też zainteresować się procesami gospodarczymi - tymi, w których bezpośrednio uczestniczy. Z prawem współwłasności wobec określonego majątku, który sam współtworzy co miesiąc swoimi wpłatami. Nie jako jeleń i nie jako rentier śledzący z wypiekami na twarzy giełdowe notowania. Co więcej, te interesy będą lepiej wyglądały, jeśli będziemy w nich uczestniczyli jako partnerzy, a nie jako bezwolne obiekty manipulacji. Bo sami stracimy, jeśli to nie będzie nas obchodziło, i sami zyskamy na swej gospodarności. Dziś bezradni, jesteśmy odzierani ze skóry. Nie zawsze nawet wiadomo, przez kogo. A przecież demokracja może naprawdę być niezłym interesem dla swych obywateli.
  • Wroga przyjaźń 25 lip 2004 Niepożądana jest obecność władz Niemiec na uroczystościach rocznicowych 1 sierpnia Władze państwowe RFN odżegnywały się od roszczeń or-ganizacji Eriki Steinbach. Nie podpisały się pod żądaniami Pruskiego Powiernictwa. Zwracałem wszelako uwagę, że organizacja Steinbach korzysta z pomocy państwowej w wysokości 18 mln euro rocznie, o czym informowali mnie lepiej znający temat. Przypomnę, że organizacja byłych robotników przymusowych III Rzeszy, działająca w Niemczech, nie dostaje nic.
  • Fenomen Czech 11 lip 2004 Czechy są takim państwem, jakim Polacy chcieliby widzieć Rzeczpospolitą Gdy w 1846 r. Edmund Chojecki, przyszły Charles Edmond - przyjaciel Goncourtów i Napoleona III, opublikował książkę "Czechja i Czechowie", opowiedział historię Czechów zupełnie w nowy sposób. Polacy do tej pory wiedzieli, jak i my dzisiaj, że wzięliśmy od Czechów chrześcijaństwo i żonę dla władcy, dzięki któremu weszliśmy w krąg cywilizacji europejskiej. Wiedzieli, że Jan Hus próbował reformacji przed Lutrem, a nasi wysłannicy na sobór w Konstancji bronili go przed spaleniem. Wiedzieli, że husyckie sierotki, najlepsi żołnierze Europy, pomogli Polakom uporać się z zakonem krzyżackim, a jeden z Jagiellonów był królem Czech i Węgier. No i wiedzieli, że historia Czechów skończyła się tragicznie w bitwie pod Białą Górą w roku 1620.
  • Najdłuższa wojna nowoczesnego świata 27 cze 2004 Jak zakończyć drugą wojnę światową? Druga wojna światowa wcale się nie skończyła - wbrew niedawnym entuzjastycznym deklaracjom kanclerza Schrödera o pełnym pojednaniu. Można się było o tym przekonać m.in. podczas ciekawego spotkania przed kamerami z dwoma dziennikarzami niemieckimi i szefem polskiego oddziału fundacji Adenauera. Druga wojna mogłaby się zakończyć definitywnie tylko wtedy, gdyby strony uznały i zrozumiały jej wyniki. Dopóki tych wyników nie zaakceptowano po którejkolwiek ze stron, dopóty wojna trwa - w umysłach, w formie wyciszonej, przetrwalnikowej, ale parując w pewnych momentach z nie domkniętych, nie dość szczelnych głów. Podczas spotkania usłyszeliśmy, że państwo niemieckie nie uznało i nie uznaje układu poczdamskiego, ponieważ zawarto go bez udziału Niemiec. Nie uznaje tym samym, co dopowiada prosta Arystotelesowa logika, konsekwencji tego układu. Czyli - nie uznaje wyników drugiej wojny światowej, co oznacza, że dla Niemiec ta wojna się nie skończyła. Chociaż marszałek Keitel podpisał bezwarunkową kapitulację. I ta bezwarunkowa kapitulacja umożliwiła aliantom decyzje o losie państwa-zbrodniarza.
  • O co naprawdę chodzi 20 cze 2004 Po apelu intelektualistów w sprawie rozwiązań politycznych kilku publicystów, w tym i na łamach "Wprost", zobaczyło w sygnatariuszach, którzy nadstawiali głowy za demokrację - ni mniej, ni więcej - ludzi nie rozumiejących demokracji. Otóż powoływanie w chwilach trudnych lub wręcz dramatycznych rządu (gabinetu) fachowców, ponadpartyjnego, pozapartyjnego, a więc nie składającego się z polityków, jest normalną praktyką demokracji. W "Wielkiej encyklopedii powszechnej" można przeczytać, że 19 grudnia 1923 r. Sejm polski "powierzył Grabskiemu utworzenie fachowego rządu 'pozaparlamentarnego'"; i to Władysław Grabski sam złożył później dymisję, dopiero 12 listopada 1925 r. Wcześniej, w Anglii, ojczyźnie europejskiej demokracji, w czasie pierwszej wojny światowej Lloyd George otrzymał na czas wojny niemal dyktatorskie uprawnienia.
  • Ruch Oporu Obywatelskiego 13 cze 2004 Jak obalić lokalnego tyrana - poradnik konspiratora.
  • Dobry jak Niemiec 23 maj 2004, 1:00 Coś złego zaczyna się dziać z niektórymi niemieckimi mózgami Dzisiejsze Niemcy mają dla Polaków, zwłaszcza młodszych, twarz telewizyjnego ulubieńca Steffena Möllera. Starsi Polacy pamiętają pomoc niemieckich przyjaciół sprzed roku 1989. Często wręcz wzruszającą, bo od ludzi, których nigdy nic nie wiązało z Polską. Te dobre stosunki zaczęła psuć dopiero w ostatnich latach kampania Eriki Steinbach; nadwątliła wieloletnie dzieło pojednania (czytaj: zacierania pamięci o krzywdach i zbrodniach), choć już Günter Grass ostrzegał, że na niemieckie pretensje finansowe Polacy mogą odpowiedzieć pretensjami tysiąc razy większymi. Aurę tych dni zobrazował prosty zwrot, już cytowany na tych łamach: "Dzieci morderców upominają się o krzywdy rodziców".
  • Mała zbrodnia 16 maj 2004, 1:00 Polsce potrzeba Giulianich i Brattonów
  • Ziemie obiecane 4 kwi 2004, 1:00 Prawdziwa historia polskich ziem zachodnich
  • Unia fantasmagorii europejskiej 14 mar 2004 Rządy odmawiały dotychczas Europejczykom debaty nad przyszłością unii
  • VATum separatum 7 mar 2004 Ameryka nie wprowadziła VAT, bo to podatek z gruntu zły i antyrozwojowy
  • Plan Bratkowskiego 25 sty 2004 Demokracją w aparatczyków
  • Niemiec wszech czasów 14 gru 2003 Zwykli Niemcy mogą być dumni ze swych poglądów Plebiscyt, w którym wybierano "Niemca wszech czasów", przeprowadziła niemiecka telewizja ZDF (o zasięgu odpowiadającym polskiej Dwójce). Ciągnął się ten plebiscyt wiele dni, kolejność się zmieniała, finał oglądało 3,6 mln widzów, a głosów oddano niewiele mniej. Że lista wybranych to "groch z kapustą", jak ocenił "Der Spiegel", bo trudno porównywać boksera Schmelinga z Bachem? Zgoda. Ale głosowali zwykli Niemcy, widz masowy, a nie elitarny. Mamy więc pomiar ludowej wyobraźni i stąd wyniki są tak ciekawe. Ciekawe i - rzekłbym - sympatyczne. Ci zwykli Niemcy to bardzo sympatyczny naród. W przeciwieństwie do tych, którzy gotowi są zmarnować dzieło pojednania z potomkami ofiar zbrodni hitleryzmu.
  • Pruska pycha, polski niepokój 7 gru 2003 Kto odmawia dialogu między Polakami i Niemcami To zdumiewające! Prof. Heinrich Olschowsky ("Gazeta Wyborcza" z 25 listopada 2003 r.) przypisuje polskiej stronie odmowę dialogu. Drogi profesorze, nie jestem tu nikim po tej stronie, mam jakiś tam swój wpływ na polską opinię publiczną, a nie spotkałem po stronie niemieckiej żadnej odpowiedzi na żaden argument z moich tekstów opublikowanych na łamach "Wprost". Nie powtórzę wszystkiego, co napisałem, ale mam w Berlinie przyjaciół, którzy mogą to panu, profesorze, przetłumaczyć - jeśli pan tylko naprawdę zechce. Pytanie, czy pan zechce.