Tysiące uczniów traci szanse na dobre liceum, bo ich dzieci nie przerobiły lektur. Rodzice żądają unieważnienia całego egzaminu, a MEN szuka winnych wśród nauczycieli - pisze "Gazeta Wyborcza".
Zdający gimnazjaliści stracili po kilkanaście punktów na 50 możliwych, bo nauczyciele nie omówili z nimi w całości "Syzyfowych prac" Stefana Żeromskiego i "Kamieni na szaniec" Aleksandra Kamińskiego". Wielu polonistów przerabia bowiem Kamińskiego we fragmentach, a Żeromskiego wcale. Uznają "Syzyfowe prace" za książkę archaiczną i nudną, którą uczniom trudno dziś zrozumieć. Inni twierdzą, że planowali tę lekturę przerobić, ale po egzaminie - do końca roku zostały przecież dwa miesiące. Żadne przepisy nie określają, kiedy którą lekturę trzeba omówić.
Teraz poloniści boją się o pracę. Minister edukacji Katarzyna Hall kazała kuratoriom sprawdzić, w ilu szkołach i którzy nauczyciele nie przerobili lektur przed egzaminem. Marek Legutko, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, która egzamin układa, wezwał kuratorów do rozliczenia nauczycieli. W szkołach w Gdyni już w piątek wizytatorzy kserowali dzienniki lekcyjne.
- Lektury są elementem podstawy programowej, nauczyciele bezwarunkowo muszą ją realizować - uważa Hall.
Gimnazjaliści po teście płakali. Zrozpaczeni rodzice domagają się powtórki egzaminu. - Nie ma żadnych podstaw - mówi dyr. Legutko.
Teraz poloniści boją się o pracę. Minister edukacji Katarzyna Hall kazała kuratoriom sprawdzić, w ilu szkołach i którzy nauczyciele nie przerobili lektur przed egzaminem. Marek Legutko, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, która egzamin układa, wezwał kuratorów do rozliczenia nauczycieli. W szkołach w Gdyni już w piątek wizytatorzy kserowali dzienniki lekcyjne.
- Lektury są elementem podstawy programowej, nauczyciele bezwarunkowo muszą ją realizować - uważa Hall.
Gimnazjaliści po teście płakali. Zrozpaczeni rodzice domagają się powtórki egzaminu. - Nie ma żadnych podstaw - mówi dyr. Legutko.