„Niemądre” wypowiedzi różnych aktorów – Władysława Bartoszewskiego, Eriki Steinbach i Gesine Schwan – postawiły rządy Polski i Niemiec w „głupiej sytuacji”. Trzeba to przeczekać – ocenia dziennik „Die Welt”.
Redaktor naczelny gazety Thomas Schmid ocenia, że obecnie z dyskusją o fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie" należy „powrócić do dyskretnej przestrzeni dyplomacji”. „O niczym nie trzeba teraz decydować. Tylko tak pomóc można pamięci o wypędzeniach Niemców oraz stosunkom polsko-niemieckim” – dodaje.
Schmid zauważa, że polityczny spór między Polską a Niemcami wokół planowanego centrum poświęconego wysiedleniom Niemców był „bezsensowny i zbędny", bo nie odpowiadał rzeczywistości. „Od dawna poniżej najwyższych poziomów polityki Niemcy i Polacy utrzymywali stałe kontakty, a wypędzeni niemal wszędzie w Polsce byli mile witanymi gośćmi” – ocenia Schmid.
„Co więcej: Chyba w żadnym innym państwie dawnego bloku wschodniego nie było tak otwartej debaty o komunistycznej przeszłości oraz ciemnych stronach własnej historii, jak w Polsce" – zauważa komentator.
Jego zdaniem, „politycznym błogosławieństwem" było spokojniejsze stanowisko wobec planowanego Centrum przeciwko Wypędzeniom, przyjęte przez rząd premiera Donalda Tuska.
„Dyplomacja posunęła sprawę naprzód i dobrodziejstwem było to, że delikatny temat zaczął znikać z nagłówków gazet. W drodze był dobry kompromis, do przyjęcia przez mieszkańców obu krajów" – ocenił Schmid.
Dodaje, że ten wyrafinowany splot został w ostatnich dniach poważnie uszkodzony w wyniku łańcucha nieszczęśliwych okoliczności i posunięć. Dlatego należy wrócić do dyplomacji.
PAP
Schmid zauważa, że polityczny spór między Polską a Niemcami wokół planowanego centrum poświęconego wysiedleniom Niemców był „bezsensowny i zbędny", bo nie odpowiadał rzeczywistości. „Od dawna poniżej najwyższych poziomów polityki Niemcy i Polacy utrzymywali stałe kontakty, a wypędzeni niemal wszędzie w Polsce byli mile witanymi gośćmi” – ocenia Schmid.
„Co więcej: Chyba w żadnym innym państwie dawnego bloku wschodniego nie było tak otwartej debaty o komunistycznej przeszłości oraz ciemnych stronach własnej historii, jak w Polsce" – zauważa komentator.
Jego zdaniem, „politycznym błogosławieństwem" było spokojniejsze stanowisko wobec planowanego Centrum przeciwko Wypędzeniom, przyjęte przez rząd premiera Donalda Tuska.
„Dyplomacja posunęła sprawę naprzód i dobrodziejstwem było to, że delikatny temat zaczął znikać z nagłówków gazet. W drodze był dobry kompromis, do przyjęcia przez mieszkańców obu krajów" – ocenił Schmid.
Dodaje, że ten wyrafinowany splot został w ostatnich dniach poważnie uszkodzony w wyniku łańcucha nieszczęśliwych okoliczności i posunięć. Dlatego należy wrócić do dyplomacji.
PAP