Obyło się bez burzy na szczycie Unii

Obyło się bez burzy na szczycie Unii

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na szczęście nie doszło do kolejnych napięć na linii stare – nowe państwa Unii Europejskiej w trakcie ostatniego spotkania 27 państw członkowskich, pisze „La Libre Belgique”.
Spotkanie odbyło się z inicjatywy Czechów prezydujących obecnie Unii i nie było na nim napięć, jakich spodziewano się po ostatnich zarzutach nowych państw europejskich pod adresem starych członków. „Mam wrażenie, że zarówno z jednej, jak i z drugiej strony istnieje wola zachowania solidarności i spójności Unii Europejskiej" – powiedział Herman Van Rompuy, po raz pierwszy uczestniczący w szczycie jako premier Belgii.

Osobne, poranne spotkanie 9 państw należących wcześniej do bloku komunistycznego wzbudziło co prawda wiele obaw co do podkreślania kolejnych podziałów na Europę Wschodnią i Zachodnią, ale premier Węgier Ferenc Gyurcsány uspokajał mówiąc, że „nie powinniśmy pozwolić na to, by nowa żelazna kurtyna (tym razem ekonomiczna) podzieliła Europę".

Premier Węgier przekonywał o potrzebie udzielenia wsparcia instytucjom finansowym państw wschodnioeuropejskich i proponował utworzenie specjalnego funduszu na ten cel w wysokości 190 miliardów euro. Państwa członkowskie opowiedziały się jednak za udzielaniem pomocy konkretnym krajom w zależności od indywidualnych potrzeb, a  nie za tworzeniem wspólnego funduszu dla ogółu państw środkowo- i wschodnioeuropejskich. Po pierwsze dlatego, że bogate państwa Unii, jak np. Niemcy, nie są tak skore do rozwiązywania swej własnej sakiewki, pisze dziennik. Po drugie dlatego, że wśród debatującej rano dziewiątki, brakowało jednomyślności w sprawie planu antykryzysowego. Istnieją wyraźne różnice w potrzebach poszczególnych krajów Europy Środkowej i Wschodniej i nie wszystkie kraje chcą zostać wrzucone do tego samego worka co Węgry czy Łotwa z gospodarkami na skraju bankructwa.

Premier Czech Mirek Topolanek przekonywał, że nawet przy braku jednomyślności w sprawie planu „Unia Europejska nikogo nie zostawi na skraju zapaści" – słowa, które mogły nieco uspokoić premiera Węgier. Gyurcsány, podobnie jak i premier Polski Donald Tusk opuścili szczyt zadowoleni ze względu na zgodę Unii Europejskiej na rozpatrzenie przystąpienia Węgier i Polski do strefy euro.

Zdaniem Hermana Van Rompuya, nie ma powodu do paniki. Zaproszenia na szczyt rozesłane były w napiętej atmosferze kryzysu, tymczasem powinniśmy unikać takiego przesadzonego katastrofizmu. Kryzys ekonomiczny jest owocem klęski finansowej, ale jest on także po części spowodowany elementami „subiektywnymi" jak np. reakcją  podmiotów ekonomicznych, którzy często ulegają spekulacjom.

es

 0

Czytaj także