Francuski rząd chce zmierzyć zróżnicowanie społeczeństwa. Jednym z narzędzi do wykonania tego zadania są statystyki etniczne. Pomysł wzbudził ogromne kontrowersje i podzielił Francuzów, pisze „Le Parisien”.
Inicjatorem prowadzenia statystyk etnicznych jest Yazid Sabeg, komisarz ds. różnorodności i równości szans, nominowany trzy miesiące temu przez Nicolasa Sarcozy’ego. Powołał on już komisję, której zadaniem jest rekomendacja narzędzi do pomiaru zróżnicowania społecznego. Celem całego przedsięwzięcia jest walka z dyskryminacją poprzez rzeczywisty przekrój ludności.
Statystyki mają być sporządzone na bazie anonimowych ankiet. Nie będą one zawierały pytań dotyczących miejsca urodzenia ani narodowości rodziców . Będą się za to opierać na „odczuciu przynależności do danej grupy", a więc wyłącznie na subiektywnym wrażeniu co do grupy etnicznej i religijnej.
Ostateczny wybór należy do prezydenta. Jednak trudno przewidzieć czy przychyli się on do wniosku Yazida Sabega. Jeszcze niedawno Nicolas Sarcozy był zwolennikiem polityki „pozytywnej dyskryminacji", opierającej się na kryteriach etnicznych. Natomiast w grudniu 2008 roku, prezydent odrzucił wnioski o uprzywilejowanie mniejszości etnicznych, popierając jedynie kryteria podziału społecznego. „Le Parisien” ocenia na tej podstawie, że prezydent nie ma jeszcze sprecyzowanych poglądów w kwestii statystyk etnicznych.
ap
Statystyki mają być sporządzone na bazie anonimowych ankiet. Nie będą one zawierały pytań dotyczących miejsca urodzenia ani narodowości rodziców . Będą się za to opierać na „odczuciu przynależności do danej grupy", a więc wyłącznie na subiektywnym wrażeniu co do grupy etnicznej i religijnej.
Według Patricka Lozès, prezesa Rady Przedstawicielskiej Stowarzyszeń Czarnych Francji (CRAN), takie jednowymiarowe statystyki są nieprzydatne, ponieważ skupiają się wyłącznie na kryteriach etnicznych, podczas gdy pod uwagę powinny być brane również takie aspekty jak stopień wykształcenia czy status społeczny.
Przeciwnicy pomysłu najbardziej obawiają się, że określanie przynależności do konkretnej grupy podzieli społeczeństwo na kasty. Ich argumentem przeciwko ankietom jest zapis w Konstytucji, który mówi, że wszyscy mieszkańcy Francji są równi bez względu na pochodzenie, rasę lub religię.Ostateczny wybór należy do prezydenta. Jednak trudno przewidzieć czy przychyli się on do wniosku Yazida Sabega. Jeszcze niedawno Nicolas Sarcozy był zwolennikiem polityki „pozytywnej dyskryminacji", opierającej się na kryteriach etnicznych. Natomiast w grudniu 2008 roku, prezydent odrzucił wnioski o uprzywilejowanie mniejszości etnicznych, popierając jedynie kryteria podziału społecznego. „Le Parisien” ocenia na tej podstawie, że prezydent nie ma jeszcze sprecyzowanych poglądów w kwestii statystyk etnicznych.
ap