Ściąganie plików z Internetu jest nielegalne, ale sześciu na dziesięciu belgijskich uczniów uważa, że nie łamie w ten sposób prawa, czytamy w belgijskim dzienniku „La Libre Belgique”.
Pobieranie plików wszelkiego typu z sieci jest dziś dziecinnie proste. Nic więc dziwnego, że młode pokolenie sięga po ten nowy sposób konsumpcji rozrywki, rozprzestrzeniający się jak plama oleju na wodzie. Pracownicy belgijskiego przemysłu rozrywkowego, których jest niemal 55 tys., wiedzą, że jest to zjawisko nieodwracalne. Bazując do tej pory na sprzedaży produktów w formie materialnej (DVD, CD), sektor ten nie radzi sobie z piractwem, które w dobie Internetu osiąga niewyobrażalną skalę.
Dane opublikowane w piątek przez Sabam, Business Software Alliance i Belgian Anti-Piracy Federation są dość niepokojące. W latach 1998-2008 zyski rynku muzycznego spadły o 49 procent, a wpływy dla autorów z posiadanych praw do utworów obniżyły się o 40 procent między 2001 a 2008 rokiem. Nie lepiej jest w branży filmowej, gdzie zyski spadły o 10 procent, lecz najdotkliwsze są straty producentów oprogramowania komputerowego, których straty w 2007 roku oszacowano na 223 miliony dolarów.
Trzy wymienione wcześniej organizacje, chcąc zbadać „zwyczaje i postawy" Belgów wobec pobierania plików z sieci, zwróciły się do Wyższej Szkoły im. Karola Wielkiego w Anvers o przeprowadzenie sondażu wśród młodych, których zjawisko to najbardziej dotyczy. Okazuje się, że na tysiąc przepytanych osób aż 90 procent regularnie ściąga filmy, muzykę, gry i oprogramowanie z Internetu. Jednak producentów najbardziej niepokoi to, że 79 procent plików video, 64 procent plików audio i 62 procent gier została pobrana nielegalnie, a młodzi Belgowie nie mają poczucia winy. Sześciu na dziesięciu sądzi, że nie wchodzą w konflikt z prawem, jeśli dokonują opłaty za pobranie plików. A skoro płacą, to nie mogą postępować wbrew prawu. Jednak z wielu stron internetowych nawet jedno euro nie trafiło do producentów…
ts
Dane opublikowane w piątek przez Sabam, Business Software Alliance i Belgian Anti-Piracy Federation są dość niepokojące. W latach 1998-2008 zyski rynku muzycznego spadły o 49 procent, a wpływy dla autorów z posiadanych praw do utworów obniżyły się o 40 procent między 2001 a 2008 rokiem. Nie lepiej jest w branży filmowej, gdzie zyski spadły o 10 procent, lecz najdotkliwsze są straty producentów oprogramowania komputerowego, których straty w 2007 roku oszacowano na 223 miliony dolarów.
Trzy wymienione wcześniej organizacje, chcąc zbadać „zwyczaje i postawy" Belgów wobec pobierania plików z sieci, zwróciły się do Wyższej Szkoły im. Karola Wielkiego w Anvers o przeprowadzenie sondażu wśród młodych, których zjawisko to najbardziej dotyczy. Okazuje się, że na tysiąc przepytanych osób aż 90 procent regularnie ściąga filmy, muzykę, gry i oprogramowanie z Internetu. Jednak producentów najbardziej niepokoi to, że 79 procent plików video, 64 procent plików audio i 62 procent gier została pobrana nielegalnie, a młodzi Belgowie nie mają poczucia winy. Sześciu na dziesięciu sądzi, że nie wchodzą w konflikt z prawem, jeśli dokonują opłaty za pobranie plików. A skoro płacą, to nie mogą postępować wbrew prawu. Jednak z wielu stron internetowych nawet jedno euro nie trafiło do producentów…
ts