Jeden z mieszkańców miasteczka Aquila zniszczonego w kwietniowym trzęsieniu ziemi chce się wprowadzić do rezydencji premiera Włoch, Silvio Berlusconiego, pisze "Le Monde".
Antonio Bernardini stracił 6 kwietnia dach nad głową, ale nie zabrakło mu odwagi. Wypełniając formularz, który opieka społeczna rozdawała pozbawionym całego dobytku mieszkańcom miasta, w odpowiedzi na pytanie „Gdzie chcieliby państwo zostać czasowo zakwaterowani?" przekreślił „Mieszkanie na miejscu” i dopisał „Jeśli to możliwe, proszę o kwaterę w Villa Certosa lub w Palazzo Grazioli”. To nazwy dwóch z wielu pięknych willi Silvio Berlusconiego – pierwsza znajduje się na Sardynii, druga w Rzymie.
To wcale nie prowokacja, twierdzi poszkodowany mieszkaniec Aquili. Mówi, że wziął tylko Berlusconiego za słowo. Premier ma wiele rezydencji i sam powiedział, że „jest gotów oddać swoje domy do dyspozycji ofiar". Według Corriere della Sera, za którym cytuje le Monde, premier nie jest zaskoczony i w rozmowie ze swoim adwokatem, deputowanym Niccolo Ghedinim miał powiedzieć: „No, nareszcie ktoś się zdecydował”.
Niestety przed Antonio Bernardinim jeszcze długa droga, zanim będzie mógł wprowadzić się do wspaniałej willi na Sardynii, z licznymi basenami, parkiem i innymi atrakcjami, na przykład sztucznym wulkanem. Przede wszystkim dlatego, że jego preferencje nie zostały wcześniej uwzględnione na liście opieki społecznej – znajdują się na niej tylko mieszkania z okolic Aquili. Po drugie,także premier, przekonany o tym, że ofiary trzęsienia ziemi nie będą chciały zbytnio oddalać się od miejsca stałego zamieszkania, oddał formalnie do ich dyspozycji tylko adresy w Rzymie. I to nie Palazzo Grazioli, osławione z powodu afery z udziałem call girl, ale różne inne rezydencje, pisze „Le Monde".
Antonio Bernardini podkreślił jednak, że nie widzi żadnego problemu, żeby przenieść się czasowo na Sardynię. Z kolei Silvio Berlusconi ma niedługo udać się właśnie do Alquili, by zadośćuczynić obietnicom „doglądania" prac nad odbudową zniszczonego miasta. Premier zamieszka w rezydencji z basenem, położonej niedaleko miejsca, gdzie odbyło się spotkanie grupy G8. Domu użyczył zaprzyjaźniony biznesmen... Ciekawe czy z równą klasą premier dotrzyma obietnicy wybudowania mieszkań zastępczych przed październikiem, aby poszkodowani mogli przed zimą zwinąć swoje miasteczko namiotowe, zastanawia się „Le Monde”.
AN
To wcale nie prowokacja, twierdzi poszkodowany mieszkaniec Aquili. Mówi, że wziął tylko Berlusconiego za słowo. Premier ma wiele rezydencji i sam powiedział, że „jest gotów oddać swoje domy do dyspozycji ofiar". Według Corriere della Sera, za którym cytuje le Monde, premier nie jest zaskoczony i w rozmowie ze swoim adwokatem, deputowanym Niccolo Ghedinim miał powiedzieć: „No, nareszcie ktoś się zdecydował”.
Niestety przed Antonio Bernardinim jeszcze długa droga, zanim będzie mógł wprowadzić się do wspaniałej willi na Sardynii, z licznymi basenami, parkiem i innymi atrakcjami, na przykład sztucznym wulkanem. Przede wszystkim dlatego, że jego preferencje nie zostały wcześniej uwzględnione na liście opieki społecznej – znajdują się na niej tylko mieszkania z okolic Aquili. Po drugie,także premier, przekonany o tym, że ofiary trzęsienia ziemi nie będą chciały zbytnio oddalać się od miejsca stałego zamieszkania, oddał formalnie do ich dyspozycji tylko adresy w Rzymie. I to nie Palazzo Grazioli, osławione z powodu afery z udziałem call girl, ale różne inne rezydencje, pisze „Le Monde".
Antonio Bernardini podkreślił jednak, że nie widzi żadnego problemu, żeby przenieść się czasowo na Sardynię. Z kolei Silvio Berlusconi ma niedługo udać się właśnie do Alquili, by zadośćuczynić obietnicom „doglądania" prac nad odbudową zniszczonego miasta. Premier zamieszka w rezydencji z basenem, położonej niedaleko miejsca, gdzie odbyło się spotkanie grupy G8. Domu użyczył zaprzyjaźniony biznesmen... Ciekawe czy z równą klasą premier dotrzyma obietnicy wybudowania mieszkań zastępczych przed październikiem, aby poszkodowani mogli przed zimą zwinąć swoje miasteczko namiotowe, zastanawia się „Le Monde”.
AN