Były pracownik: Ikea jest jak sekta

Były pracownik: Ikea jest jak sekta

Dodano:   /  Zmieniono: 12
Ikea działa jak sekta, jest pełna szpiegów i kłamstw – twierdzi były pracownik szwedzkiego giganta meblowego na łamach książki pt. „Cała prawda o Ikea”. Publikacja wywołała w Szwecji niemałe poruszenie, pisze „Spiegel” na swoich stronach internetowych.
„Założyciel Ikei jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Jednak Ingvar Kamprad jest uważany za przeciętnego człowieka, który wiedzie skromne życie. Jest jak jego meble – prosty, szczery i trochę drewniany", pisze „Spiegel”. 

Dotąd nieskazitelny – często określany jako „teflonowy" – wizerunek firmy Kamprada zmącił ostatnio Johan Stenebo, który zaczął pracować w hamburskiej filii Ikei ponad 20 lat temu. Zrobił tam zawrotną karierę, która zawiodła go na sam szczyt władz korporacji. Pracował nawet jako osobisty asystent Kamprada. Dziewięć miesięcy temu skłócony odszedł z firmy. Jego książka jako pierwsza w 60-letniej historii firmy pokazuje korporację w negatywnym świetle. 

Wielu Szwedów się zastanawia po co Stenebo napisał książkę, w której pierze korporacyjne brudy. Autor zapewnia, że zrobił to z poczucia moralnego obowiązku. Stenebo uważa bowiem, że powszechna opinia na temat firmy i samego Kamprada jest błędna. Jego zdaniem jeden z synów Ingvara, Peter, jest „niekompetentnym rasistą", a każdy kto ośmieli się go skrytykować za szowinizm jest uciszany przez ojca.

Według Stenebo, Ikea to nie jest zwykła międzynarodowa korporacja. Firma zatrudnia 135 tys. osób w 44 krajach, jednak jest zarządzana tylko i wyłącznie przez członków rodziny, a „wszechmocny" Kamprad prowadzi ją jak sektę. „Istnieje niepisane prawo – lojalność wobec Ingvara aż po grób”.

Z tego też względu, zdaniem autora książki, wszelka krytyka pod adresem firmy rzadko wychodziła na jaw, a firma
jest jedną z najbardziej skrytych. 

Stenebo oskarża swojego byłego pracodawcę o korzystanie z metod tajnych służb NRD, Stasi. Jego zdaniem sieć informatorów regularnie donosi Kampradowi, jakie nastroje panują w spółce. Autor książki utrzymuje poza tym, że obcokrajowcy są poniżani i nazywani „czarnuchami" i mają gorsze szanse na awans niż Szwedzi. Jako dowód podaje, że Ikea, mimo że jest największym producentem mebli na świecie jest zarządzana wyłącznie przez osoby pochodzące z miejscowości Älmhult w szwedzkiej Smalandii. 

„Spiegel" zastanawia się dlaczego Stenebo zdecydował się na napisanie książki właśnie teraz. On sam przyznaje, że popadł w poważny konflikt z Peterem Kampradem. Twierdzi, że czuł się w obowiązku opisać wszystko co wie. 
Rzecznik prasowy korporacji nie chciał komentować rewelacji zawartych w książce Stenebo, twierdząc, że „są to opinie prywatnej osoby".

Stenebo jest przekonany, że egzemplarz jego książki od dawna spoczywa na szafce nocnej Kamprada. „Ingvar przeczyta tę książkę," powiedział. „Nienawidzi mnie i kocha zarazem.” Gazeta pisze, że „trudno było nie zauważyć dumy w jego głosie”. 

im

 12

Czytaj także