Grecja jako europejski koń trojański

Grecja jako europejski koń trojański

Dodano:   /  Zmieniono: 
Podobnie jak Trojanie nie posłuchali ostrzeżeń by nie przyjmować prezentów od Greków, przywódcy UE nie przejęli się ostrzeżeniami przed przyjęciem Grecji do strefy euro, na co kraj ten nie był przygotowany - pisze w czwartek "Washington Post".

Gazeta dodaje, że błąd ten spotęgowano przyjmując Hiszpanię, Portugalię i Irlandię.

Waszyngtoński dziennik przekonuje, że chociaż wydaje się, że europejski kryzys zadłużenia ma charakter gospodarczy w rzeczywistości jest on polityczny. Wprowadzeniu euro towarzyszył idealistyczny zapał, ale nie stworzono mechanizmu koordynowania polityki fiskalnej. Teraz ten wybudowany tylko do połowy gmach rozpada się.

"Washington Post" pisze, że silne euro miało być zachętą dla biedniejszych krajów UE, by poprawiły konkurencyjność gospodarki i utrzymały wysokie standardy budżetowe, jednak szansa ta została zmarnowana. Gazeta dodaje, że kryzys zadłużenia zaczął się od Grecji, ale może rozprzestrzenić się na Hiszpanię i inne kraje. Według "WP" przed wprowadzeniem euro mogły one przeprowadzić dewaluację walut narodowych i zwiększyć eksport. Dziś mogą tylko wprowadzić oszczędności.

Waszyngtoński dziennik przekonuje, ze pomoc udzielona Grecji przez kraje takie jak Niemcy może doprowadzić do niezadowolenia zarówno po jednej jak i po drugiej stronie, gdyż Grecy nie zgodzą się na lata cięć budżetowych, wyższych podatków i bezrobocia.

Zdaniem gazety jest wyjście z tej sytuacji, ale będzie wymagało zmian politycznych. Jak podkreśla "WP" głównym wskaźnikiem zadłużenia jest stosunek długu publicznego do produktu krajowego brutto: oszczędności mogą zmniejszyć licznik tego ułamka, ale jedynie wzrost gospodarczy może zwiększyć jego mianownik. W wielu krajach utrudniają to przepisy chroniące pracowników, rozdęty sektor publiczny i bizantyjskie podatki.