Rosja chce dostarczać ropę do Europy bez udziału pośredników

Rosja chce dostarczać ropę do Europy bez udziału pośredników

Dodano:   /  Zmieniono: 
Gazprom Nieft, piąty co do wielkości koncern naftowy w Rosji, potwierdził zainteresowanie kupnem Grupy Lotos. W ocenie dziennika "Wremia Nowostiej", transakcja ta może zwieńczyć tworzenie nowej drogi dostaw ropy do Europy z ominięciem krajów tranzytowych.
O zainteresowaniu Gazprom Nieftu przejęciem Grupy Lotos, którą rząd Polski zamierza sprywatyzować w 2011 roku, poinformował zastępca dyrektora generalnego rosyjskiej kompanii Anatolij Czerner. Oświadczył on, że Gazprom Nieft rozważa kupno akcji Grupy Lotos, choć nie złożył jeszcze oferty w tej sprawie. Według "Wremia Nowostiej", a także dwóch innych rosyjskich gazet - "Wiedomosti" i "Kommiersanta", Grupą Lotos interesują się również inne koncerny naftowe z Rosji, w tym Rosnieft i TNK-BP. "Kommiersant" podkreśla, że rosyjskie koncerny naftowe od dawna próbują umocnić się na polskim rynku.

Zdaniem "Wremia Nowostiej", kupno przez kompanię z Rosji mocy przetwórczych i sieci dystrybucyjnej w Polsce mogłaby stać się końcowym etapem tworzenia nowej europejskiej arterii naftowej. Dziennik przypomina, że w końcu października Transnieft, państwowy koncern zarządzający wszystkimi ropociągami w Rosji, poinformował o zakończeniu układania pierwszej nitki rurociągu naftowego BTS-2, czyli drugiej część Bałtyckiego Systemu Rurociągowego (BTS). Rura ta ma stanowić alternatywę wobec magistrali "Przyjaźń", a także zmniejszyć zależność Rosji od Białorusi i Ukrainy jako krajów tranzytowych.

"Wremia Nowostiej" zauważa, że dzięki BTS-2 dostawy rosyjskiej ropy mogą zostać przerzucone z kierunku białoruskiego na bałtycki. "Surowiec będzie dostarczany do portu Ust-Ługa pod Petersburgiem. Stamtąd czarne złoto mogłoby popłynąć tankowcami m.in. do Gdańska, największego polskiego portu" - pisze gazeta. "W ten sposób eliminowane jest ryzyko tranzytowe. Zakup przez rosyjski koncern zakładów przetwórczych i aktywów dystrybucyjnych w Polsce zapewni stabilny dostęp do europejskiego rynku" - dodaje "Wremia Nowostiej". Za sprawą BTS-2 może ucierpieć również Polska. Transnieft nie ukrywa, że po zakończeniu rozbudowy BTS koncern może zrezygnować z wykorzystywania tej części "Przyjaźni", która biegnie przez Białoruś - i Polskę - do Niemiec. Gdyby tak się stało, Polska musiałaby całą ropę sprowadzać tankowcami przez naftoport w Gdańsku.

Rosja przystąpiła do budowy BTS-2 w czerwcu 2009 roku. Magistrala prowadzi z Unieczy, w obwodzie briańskim, gdzie przy granicy z Białorusią i Ukrainą znajduje się rozgałęzienie ropociągu "Przyjaźń", do Ust-Ługi, nad Zatoką Fińską, 110 km na południowy zachód od Petersburga. Rurociąg będzie się składał z dwóch nitek o łącznej przepustowości 50 mln ton surowca rocznie. Pierwsza - obliczona na 30 mln ton - ma być oddana do użytku w końcu 2011 roku, po zmodernizowaniu dwóch tłoczni, a także wybudowaniu dwóch nowych i terminalu portowego. Uruchomienie drugiej nitki planowane jest na 2013 rok. Czynny od grudnia 2001 roku BTS-1 również ma początek w Unieczy, jednak kończy się w Primorsku (dawniej Koivisto), także nad Zatoką Fińską.

O planach budowy BTS-2 poinformowano w Moskwie w styczniu 2007 roku, w czasie "wojny naftowej" z Białorusią. Mińsk wprowadził wówczas dodatkowe opłaty za tranzyt rosyjskiej ropy. W odpowiedzi Rosja na kilka dni zakręciła kurek, wstrzymując dostawy także do Europy. Transnieft utrzymuje, że znalazł już surowiec niezbędny do zapełnienia nowej magistrali. Według wstępnej koncepcji, 19 mln ton zamierza on przekierować do Ust-Ługi z portów na Ukrainie, 12 mln ton - z portów na Łotwie i Litwie oraz 7 mln ton - z Gdańska. 2 mln ton ma przynieść ograniczenie przesyłu ropy koleją z Unieczy na Białoruś. Brakujące 10 mln ton miałby zapewnić Kazachstan.

Ewentualna rezygnacja przez Rosję z transportu ropy rurociągiem "Przyjaźń" i przekierowanie surowca do Ust-Ługi mogłoby też przekreślić plany budowy ropociągu Odessa-Brody-Gdańsk. Oznaczałoby to bowiem, że gdański Naftoport, zamiast ekspediować w świat ropę z regionu Morza Kaspijskiego, musiałby nastawić się na odbiór tego surowca.

PAP