Publikację większej ilości irackich dzienników wojennych zapowiedział portal WikiLeaks. Na stronach kontrowersyjnego serwisu ma się pojawić nowa porcja tajnych danych, zawierająca siedem razy więcej informacji niż poprzednia. "Świat zredefiniuje globalną historię" - chwalą się na Twitterze przedstawiciele portalu.
Będzie to trzecia masowa publikacja tajnych dokumentów na WikiLeaks. Władze USA obawiają się, że tym razem wycieki mogą zawierać depesze przygotowywane przez amerykańskich dyplomatów na Bliskim Wschodzie. Jeśli do tego dojdzie, zagraniczni przywódcy będą mogli przeczytać, co amerykańscy dyplomaci napisali na ich temat w tajnych depeszach do Waszyngtonu. Administracja Obamy obawia się międzynarodowego skandalu, gdyż informacje te mogą dotyczyć osobowości, kompetencji czy szczerości polityków.
- Hillary Clinton i kilka tysięcy dyplomatów na całym świecie dostaną ataku serca, gdy obudzą się pewnego poranka i zauważą, że wszystkie ich tajne depesze są dostępne opinii publicznej - powiedział Bradley Manning, żołnierz podejrzewany o dostarczenie materiałów do pierwszych dwóch wycieków.
Departament Stanu wyraził obawę, że materiały upublicznione przez WikiLeaks mogą ujawnić "źródła i metody" stosowane przez USA w ramach zbierania wywiadu zagranicznego. Twórcy WikiLeaks uważają, że ich publikacje rzuciły światło na wojny w Iraku i Afganistanie.
bb, Daily Telegraph
- Hillary Clinton i kilka tysięcy dyplomatów na całym świecie dostaną ataku serca, gdy obudzą się pewnego poranka i zauważą, że wszystkie ich tajne depesze są dostępne opinii publicznej - powiedział Bradley Manning, żołnierz podejrzewany o dostarczenie materiałów do pierwszych dwóch wycieków.
Departament Stanu wyraził obawę, że materiały upublicznione przez WikiLeaks mogą ujawnić "źródła i metody" stosowane przez USA w ramach zbierania wywiadu zagranicznego. Twórcy WikiLeaks uważają, że ich publikacje rzuciły światło na wojny w Iraku i Afganistanie.
bb, Daily Telegraph