Kiedy bank przyjrzał się polskim wyliczeniom eksportu do Niemiec i porównał je z niemieckimi rachunkami importu z Polski, okazało się, że różnica sięga 10-15 miliardów euro. Jeżeli to dane niemieckie są poprawne, to wówczas polskie dane o imporcie i - co najważniejsze - polskie statystyki PKB za lata 2004-2010 będą musiały być zrewidowane.
Jeżeli dane z Polski są błędne, to polskie PKB zostało przeszacowane. W rezultacie, wszystkie najważniejsze wskaźniki makroekonomiczne tego kraju są w rzeczywistości gorsze. Te "statystyczne sprawy" wywołują lawinę pytań o ogólną jakość polskich danych makroekonomicznych, która prawdopodobnie jest słaba dla niektórych polskich rynków.
Jeżeli te przewidywania sprawdzą się, to deficyt, które oficjalnie sięgnął 7,9 proc. PKB w 2010 roku, okaże się w rzeczywistości liczbą dwucyfrową. Dług publiczny z kolei wyniesie powyżej 55 proc. PKB. To sprawia, że optymistyczne plany rządu, aby obniżyć deficyt do poziomu 3 proc. PKB do 2013 roku, stają się jeszcze bardziej nierealne.
Danske Bank konkluduje, że wielka rewizja danych o polskim PKB może wykazać, iż osiągnięcie deficytu budżetowego 3 proc. bez wprowadzania drakońskich cięć budżetowych jest niemożliwe. Brak inicjatywy w polityce fiskalnej może zaostrzyć konflikt pomiędzy Komisją Europejską i polskim rządem w tej sprawie.
mb